Preamp zamiast head+paczka

Cześć! Aktualnie gram pewnie jak większość na zestawie head+paczka, ale z racji tego, że się nie przemieszczam ze sprzętem i mój akustyk nie lubi jak gram na swojej kolumnie, myślę o małych zmianach.

Na codzień gram tylko na jednej scenie, więc mobilność nie jest moim priorytetem, lecz na scenie w zasadzie nie włączam kolumny, tylko przez head idzie na przody i do mnie spowrotem przez odsłuchy do słuchawek, w których się super słyszę.

Pomyślałem więc, po co ma stać sprzęt za grube tysiące i się kurzyć tak naprawdę, skoro mi to służy w zasadzie tylko jako preamp, w dodatku ustawiony prawie na flat.

Czy korzysta ktoś z was podczas grania tylko z preampu? Starałem się trochę poczytać i wydaje mi się, że taka opcja jest jak najbardziej możliwa i wykorzystywana. Jaki preamp wybrać? Potrzeba mi w nim w zasadzie tylko EQ – żadnych przesterów nie używam bo nie lubię.Oczywiście musi mieć wyjście XLR na przody.
Może mi ktoś podać nazwy sprzętów które warto sprawdzić? Budżet załóżmy około 1k.

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 4

  1. Warto zastanowić się nad preampem Sadowsky SPB-1 DI:)
  2. Zobacz sobie na Mooer Radar, on bardzo fajnie działa też z basem.
    Jest to symulacja kolumnowa oparta o sygnały Impulse Response. Masz tam do dyspozycji EQ, różne paczki, modele omikrofonowania. Co najważniejsze sygnały IR możesz wgrywać też swoje. Więc kwestia znalezienia w necie symulacji IR paczek basowych.

  3. Zobacz sobie na Mooer Radar.
    To jest kostka z symulacją paczek która działa z zastosowaniem sygnałów Impulse Response.
    Czyli całe spektrum czestotliwości.
    W Radarze masz możliwość wyboru paczki, omikrofonowania, oraz korekcji EQ.
    Ważne, że można wygrywać też swoje impulse responsy (IR).
    Czyli wystarczy poszukać na necie jakichs sygnałów IR paczek basowych.
  4. Przebrnąłem przez logowanie, więc do rzeczy:
    Moim zdaniem, sound oryginalny i jego symulacja w rozmaitych multiefektach mają się tak do siebie jak smak cebuli i chipsów o smaku cebulowym ! To jeden z tych zbędnych wodotrysków, które mają podnieść prestiż (a zatem i wartość) określonego multiefektu. Tej tezy jakoś szczegółnie uzasadniać nie zamierzam: jak ktoś ma samozaparcie to niech posłucha sobie symulacji tego samego wzmacniacza lub paczki na różnych kostkach lub podłogach - na każdym brzmi inaczej. Amen.
Napisz odpowiedź