Lootnick czy kania

Ostatnio pisałem że decyduje się na kupno gitary lutniczej. I teraz szybkie
pytanie: który lepszy

www.lootnick.com/galeria/

www.kaniaguitars.com/#basy

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 7

  1. Ja bym wybrał Kanię. Zainteresuj się jeszcze Malwood i Majesty Customs.
  2. Miałem w łapach ze trzy basidła od Krysztofa Kani. Półka cenowa 4-5 tyś
    zł. Wszystko było pięknie dopracowane, na "dotyk", "oko" i "ucho" czuło
    się, że są warte tych pieniędzy. Brzmienie zawodowe. Kiedyś (jak będę
    miał te parę tysi luźnich) zamówię sobie u niego 24-progówkę ala Fodera.
    Ale to będzie kiedyś... . Lootnic'ich konstrukcji nie znam, nie mogę
    porównać... ale uważam z Kanią wtopy nie będzie.

    Pozdroofka

    RomekS
  3. Dzięki.Tak myślałem że od Kani będzie lepiej, tylko tak jakoś ten
    Lootnick mi w ręce wpadł. No to kania zamówiona, jeszcze tylko dozbieram z
    tysiaka i może recke wstawię.
  4. Też bym brał Kanię. Lootnick swojego czasu na grupach dyskusyjnych wzbudził
    dość dużą kontrowersję, ponieważ chciał być "innowatorem" w kwestiach
    konstrukcji instrumentów (czyt. wyważać otwarte drzwi) i stosował
    rozwiązania niekoniecznie zgodne ze sztuką lutniczą. Nie wiem, jak dzisiaj,
    pewnie się "wyrobił", niemniej i tak prędzej bym zaufał Kani :p.
  5. Kupowanie nowego lutniczego to głupota chyba że chcesz coś naprawdę
    mega-custom. To wtedy polecam RAN albo Gmr - Kani nie polecam - oszukał mnie
    kiedyś na setupie okropnie - wziął (za setup/szlif i blokadę mostka dałem 500) kasę i chyba kutas gitary z futerału nie wyciągnął po czym mnie
    zjebał że hehe ruchomy mostek on tak ma i hehe nie będzie stroił i żebym
    sobie lepiej u niego zrobił gitarę niż grał na takim gównie - (DEAN made
    in USA - używka za ponad 5k ; - po oddaniu go w inne ręce chodzi jak
    marzenie). Mojego kumpla też oszukał. Zresztą 35 lat w biznesie i nie ma
    jednej znanej osoby czy endorsera co gra na tych jego gównach.

    W latach 90 mógł produkować tanie paździerze i je opierdzielać bo Fender
    Mex kosztował ponad 4k. Ale w dzisiejzych czasach omijaj go.
  6. Cześć,

    Mam bas Kanii od 2009. Zrobiony wg mojego widzimisię.

    Wg mnie jest to super wiosło.

    od 8miu lat raz, dwa razy w roku serwisuję basik u Pana Krzysztofa za
    free.

    Zlecałem mu też inne fuchy opdrogowywanie, naprogowywanie ekranizację
    etc.

    Zawsze za rozsądną kasę i nigdy nie odstawił fuszerki.

    Co do zamawiania nowego instrumentu polecam wiedzieć czego się chce i wtedy
    to się dostanie. Pan Krzysztof odpowie na zadane pytanie lecz nie będzie
    zgadywał czego oczekujesz. Nie licz na supermarketing:)

    pozdr Jacek

    @Zielony na ilu basach Kanii grałeś, że nazywasz je gównem?? Ja miałem w
    rękach kilka egzemplarzy + własny i moim zdaniem mucha nie siada.
  7. Ja do Kani właściwie już nie zaglądam. Wszystkie proste prace lutnicze
    wykonuję sam. Nauczyłem się -- gównie z filmików Mateusza Piotrowskiego.
    Dzięki Mroku :) Jak kiedyś byłem zielony, a potrzebowałem wymienić
    potencjometr od blenderowania, to Kania policzył mi za porządny potek i
    wymianę 50 i zrobił w tej cenie pełny setup basi. Mój gitarzysta zawozi
    do Kani wszystkie swoje gitary (ma ich z 6) z każdą pierdołą. Ma dwie lewe
    ręce do "robót manualnych". Zawsze Kania powoli, spokojnie robi to co mój
    gitarul chce. Włącznie ze zrobieniem nowego korpusu do Strata, włącznie z
    ciągłym dopieszczaniem szlifu progów ("bo na 10-tkach, przy podciągu od dwa
    progi coś brzęczy"), zmianami potencjometrów, wycinaniem komór na baterie,
    montowaniem klapek itp., itd. Ostatnio gitarul owszem, narzekał, że szlif
    progów kosztował u Kani 200. Kilku moich innych znajomych, basistów i
    gitarzystów (razem z 7-9 sztuk), jeździ do Kani. Wszyscy są zadowoleni z
    jakości i rezultatów jego usług, choć zauważają nieznaczny wzrost
    kosztów. Ceni się. Ostatnio robił mi pickguard na mirę do nietypowego
    precla, skasował 100. No, ale chiniole z GP za 40 nie pasowały. Na
    Śląsku wśród gitarzystów jest wyraźny podział na tych, którzy jeżdżą
    do Kani albo Łukawskiego. Odsetek jeżdżących gdzie indziej jest niewielki.
    To są fakty.

    Co do jego produkcji -- napisałem już wcześniej, że to są bardzo solidnie
    konstrukcyjnie basy, wykonane z dobrego i wysezonowanego drewna. Do tego
    ładowana jest nieinnowacyjna, ale solidna elektronika oraz porządny osprzęt.
    Skąd wiem? Bo jak jeszcze jeździłem do Kani, to przy każdym spotkaniu
    dostawałem do ogrania kilka basów, wysłuchałem opowieści na ich temat,
    zostałem zaproszony do zwiedzenia "sezonarii" drewna. Nikt mnie nie poganiał,
    do niczego nie namawiał. Choć od razu mówiłem, że nie kupię, nie mam
    kasy, a przyjeżdżałem z basami za parę stówek. Ostatnio jego internetowa
    oferta, basowa i gitarowa, jest wyraźnie uboższa. Ale wiem, że zrobi prawie
    każdy basik, włącznie z klasykami (PB, JB). A co do negatywnych opinii
    osobnika zielony666... jeżeli w życiu codziennym odnosi się do swojego
    otoczenia tak, jak pisze na forum, to nie dziwię się że ma, jak ma :)

    Pozdroofka

    RomekS
Napisz odpowiedź