Jak zabrzmieć, żeby urzec?

@MPB: A już myślałem, że jakiś ciekawy wątek filozoficzny się rozwinie a tu ktoś chce brzmieć jak ktoś 🙁

Misiu nasz forumowy, wychodzę więc Tobie i Twoim oczekiwaniom naprzeciw!

Załóżmy w końcu jakąś sensowną dyskusję, a nie tylko „czy jeśli będę
grał na basie to urosną mi muły”.

Jak zabrzmieć, żeby urzec słuchaczy?

Jak dobrze brzmieć na solo? Jak sprawić, żeby brzmienie i sposób gry nie
pozostawiał pustki, która doprasza się o loopy, srupy i d*py?

To jedziemy z koksem :)))

Jak mogę zabrzmieć, żeby urzec słuchaczy jako basista?
Jak powinienem grać na basie, żeby zachwycić słuchaczy?
Jaka jest najlepsza metoda, żeby zagrać solówkę na basie?
Jak mogę sprawić, żeby moje brzmienie na basie było fascynujące dla słuchaczy?
Jak powinienem grać, żeby moja muzyka na basie nie było nudna?
Jak mogę podnieść swoją grę na basie, żeby zainteresować słuchaczy?
Jakie techniki na basie powinienem stosować, żeby zachwycić słuchaczy?
Jak mogę poprawić jakość mojego brzmienia na basie?
Co powinienem robić, żeby moja gra na basie była bardziej interesująca dla słuchaczy?
Jakie triki na basie powinienem opanować, żeby podnieść jakość mojego grania?

Podziel się swoją opinią

16 komentarzy

  1. Ale co sam ze sobą będę dyskutował?

    O tym jak brzmienie powinno współgrać z tym kto i co gra?

    Że nie powinno ograniczać ekspresji, którą z wysiłkiem w grę
    wkładamy?

    Że dopóki kogoś nie urzekniemy to nie wiemy czy brzmienie jest
    urzekające?

    Albo oczywista oczywistość- że inne brzmienie będzie brzmiało dobrze solo
    a inne w zespole?

    No i najważniejsze, że brzmienie jest w palcach i należy nim sterować z
    premedytacją tak, żeby ludziom mózgi z wibracjami wszechświata
    zestrajać?;)

    Ciężko zacząć taką dyskusję bez pisania wielostronicowego referatu, na
    który z powodu braku kompa (ZNÓW K*RWA SIĘ Z*EBAŁ I ZNÓW SERWIS DAŁ
    CIAŁA NA CAŁEJ LINII!) nie mam w tej chwili czasu.. Chętnie przyłączę
    się do dyskusji jeśli takowa się rozwinie ale jestem jeszcze zbyt młody i
    głupi, żeby wygłaszać na wstępie prawdy objawione;)

  2. Papa dobrze napisał.

    Już gdzieś taki wątek był i równie mądrze Mazdach się wtedy
    wypowiedział.

  3. No ja takich przemyśleń mam od groma ale to są przemyślenia, rzecz mocno
    indywidualna wypracowana codziennymi wielogodzinnymi medytacjami nad gitarą.
    Można się takimi przemyśleniami powymieniać ale to zawsze będzie miało
    znaczenie głównie dla tego co już sobie przemyślał.

    Dla mnie sama muzyka jest bliska filozofii a jej granie traktuję osobiście i
    niemal sakralnie. Codziennie siadam czy to z basem, gitarą, perkusją,
    klawiszem, fletem czy czymkolwiek co mi wpadnie w łapy i staram się godzinami
    improwizować poszerzając własne pojmowanie rytmu i melodii. Zauważyłem,
    że ile bym nie słuchał afrykańskich polirytmii, muzyków z indii, bliskiego
    wschodu, melodii muzyki ludowej czy klasycznej to dopiero gdy sam zagram jestem
    w stanie lepiej zrozumieć.

    A zrozumienie samego dźwięku jest najważniejsze i stoi przed jakimkolwiek
    instrumentem. To dźwiękiem operujemy, jego wysokością, długością,
    barwą. Dźwięk jak wszystko w przyrodzie (promieniowanie świetlne i to poza
    jego spektrum, materia) jest wibracją i tak jak mamy palety barw tak mamy i
    palety brzmień, którymi mamy przekazać nastrój, konkretną sytuację,
    która pchnęła nas do stworzenia takiego a nie innego numeru, improwizowania
    w konkretnym kierunku. Można namalować arktyczny krajobraz w czerwieni i
    zieleni ale wtedy nie odczujemy srogiego mrozu, który takiej scenerii
    towarzyszy:)

    Dla mnie brzmienie to ciągłe szukanie „co?”, „jak?”, „dlaczego?”. Dopóki w
    głowie nie jest poukładane, przemyślane to palce nie zagrają same z siebie
    tak jak powinny. Żadne pajączki czy skale nie pomogą.

  4. Prosta sprawa: trzeba zagrać właściwe dźwięki we właściwym czasie.
    Brzmienie schodzi na dalszy plan, o ile nie włazi w pasma reszty zespołu.

  5. No widzisz nie. Zgrać właściwe dźwięki we właściwym czasie bez brzmienia
    to potrafi guitar pro. Tak jak mówię, brzmienie to barwy, którymi się
    maluje całość obrazu i jest równie ważne co wszystko inne. Czasem trzeba
    dostosować brzmienie do grania, czasem granie do brzmienia.

  6. Może i guitarpro potrafi, ale nie potrafi większość młodych basistów
    😉

    Jeżeli porównać by bas do obrazu, to wyraz „tło” narzuca się sam z
    siebie.

    ez tła nie ma obrazu. Bez obrazu tło nie zostanie arcydziełem 😉

  7. Tobie się narzuca, innym niekoniecznie. Nie bez przyczyny w miksie umieszcza
    się ambient, który ma być tłem właśnie.

  8. Tych innych zazwyczaj słuchać nie mogę. Od jakiegoś czasu zauważam, że
    dzieciakom się wydaje, że mogą zagrać coś, co jeszcze nie zostało
    zagrane, zabrzmieć tak, jak nikt jeszcze nie zabrzmiał. Z postawieniem
    szczególnego nacisku na „wydaje się”.

  9. No i właśnie dlatego brzmienie odgrywa sporą rolę 🙂 Zagrać jakiś riff po
    prostu na czysto każdy potrafi, a zagrać ten sam riff z polotem i z ciekawym
    brzmieniem to już coś.

  10. Tak brzmienie odgrywa sporą rolę, ale jak by wygląda linia basu która jest
    rozjechana w czasie z fałszami ? Jak by wyglądała linia basu która jest
    zagrana w czasie, ale nie ma w niej polotu i ciekawego brzmienia? Myślę, że
    oba czynniki są bardzo ważne jedno bez drugiego nie będzie dobrze
    wyglądało brzmiało itp. Co do tematu, to sądzę, że młodzi gitarzyści
    powinni się nauczyć grać najpierw w czasie, świadomości gry itp, a
    później pracować nad brzmieniem 🙂 A żeby się dowiedzieć jak brzmieć aby
    urzec, to metodą prób i błędów oraz oczywiście trzeba wziąć pod uwagę,
    że są różne gusta i guściki 😀

  11. @mazdah: Tych innych zazwyczaj słuchać nie mogę. Od jakiegoś czasu zauważam, że dzieciakom się wydaje, że mogą zagrać coś, co jeszcze nie zostało zagrane, zabrzmieć tak, jak nikt jeszcze nie zabrzmiał. Z postawieniem szczególnego nacisku na „wydaje się”.

    Nie zgodzę się z Tobą dlatego, że wiem, że to jest jednak możliwe. Vide
    np. opolski Echoes of Yul.

  12. @gagacz: Tak brzmienie odgrywa sporą rolę, ale jak by wygląda linia basu która jest rozjechana w czasie z fałszami ?

    Załozyłem że ktoś, kto chce zabrzmieć na tyle dobrze, by urzec, potrafi
    już zagrać w czasie. Z resztą Twojego postu się zgadzam.

    Właśnie takim myśleniem, że nie da się już nic wymyśleć nowego człowiek
    się ogranicza zamiast wytężyć mózg i jednak próbować. Wiadomo że bardzo
    ciężko tego dokonać. Próbować eksperymentować ze stylami, technikami czy
    ogolnie doborem instrumentów jednak warto – chociażby dla poszerzenia
    własnych horyzontów:P

  13. Ja myślę jeszcze, że grając solo czy jakiś „pierwszy plan” który ma
    stworzyć bas nie warto pakować się w mało znane rejony podstrunnicy i
    używać technik które nie do końca ma się wyćwiczone…

    Grać po prostu to co się potrafi i na pewno będzie brzmieć to dobrze a
    reszta to kwestia gustu publiki.

    No chyba że przed koncertem dziabnęło się dwie SETKI i nagle załączył
    się następny level he he:)

  14. Przeczytałem „Jak zabrzmieć żeby umrzeć”, czyli jak zabrzmieć tak żeby
    potem tylko śmierć została po urwaniu jaj publice.

  15. I jeśli nagrywać to tylko wtedy gdy zespoł jest na tyle zgrany i wyćwiczony
    żeby mogł dobrze zagrać cały kawałek bez potknięć – i nagranie na
    setkę. Wtedy słychać jaki styl ma zespoł, jak grają na żywo. A nie jak co
    niektóre, wchodza do studia, nagrają wszystko po fragmencikach i potem na
    koncercie jest klapa totalna bo jednak nie brzmi jak na płycie i jakieś takie
    bez jaj jest.

Możliwość komentowania została wyłączona.