Używanie Preampu w kostce.

Cześć,

Gram sobie na basie już od jakiegoś czasu, w sumie w 2 kapelach, parę
koncertów było. Ostatni trochę kasy mam to sobie przeglądam co to za
zabawki można sobie do basu sprawić. Od dłuższego czasu mam kompresor, od
niedawna przester ale najbardziej ciekawi mnie temat dodatkowego preampu,
ponieważ koncerty z reguły są nagłaśniane z mojego wzmacniacza (Handbox Fortec
150 – ogólnie bardzo lubię jego brzmienie), a na salce prób stoi głowa i
paka Ashdown Evo(ciężko nie lubić jego brzmienia :D). Teraz właściwe
pytania:

1. Jak używacie preampów kostkowych?

2. Jak duża jest różnica między zwykłym wpięciem w wzmacniacz? Jeśli
się lubi brzmienie wzmacniacza to czy dodatkowy preamp w ogóle ma sens? Rozumiem,
dodatkowy eq etc. – ale po co dodatkowy eq skoro wzmacniacz już ma?

3. Czy np taka zabawka jest przydatna na momenty a’la solo(żeby np dorzucić
sobie góry w odpowiednim momencie co by się ładnie wybić)?

Fajnie by było jakbyście też podali jaki jest plus posiadania takiej
zabawki(z tego co przeglądam forum, dużo z Was takich dodatków używa).

Nie wiem czy temat jest banalny, czy wręcz głupi, ale ja to lubię zawsze
zasięgnąć opinii(co by głupim przestać być) 🙂

Pozdrawiam

Załączniki

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 18

  1. 1. Cały czas, najczęściej na jednym ustawieniu.

    2. Jeśli lubisz brzmienie własnego wzmacniacza i nie grasz "małych" koncertów,
    na których wolałbyś wpiąć się w linię zamiast taszczyć cały sprzęt,
    to bez sensu.

    3. W takich chwilach daje to radę. Niemniej, z drugiej strony, jakiś booster
    w zupełności do czegoś takiego wystarczył, chyba, że chcesz diametralnie
    odmienić swe brzmienie w takim momencie.
  2. Preamp pod nogą jest komfortowy zwłaszcza gdy grywa się na niesowich
    sprzętach - inny na koncercie, inny w domu, inny na próbie. Dzięki
    poręcznej kostce można mieć zawsze podobną podstawę brzmienia (bo wiadomo,
    końcówka i kolumna swoje i tak dadzą).

    Popularne są Sadowsky, Sansamp Di-Box, MXR M-80, Hartke (Bass Attack?). Z
    wartych uwagi możnaby popatrzeć na nowy preamp od Taurusa, ale nie miałem z
    nim przyjemności. Z tańszych rozwiązań można skorzystać np z preampów
    symulowanych przez multiefekty (Zoom B2.1u, B3 itd).

    do 1: (MXR M-80) Ciągle włączony, właśnie do uzyskania stałej podstawy
    niezależnie od wzmacniacza na którym gram. Dodatkowo przesterem podkreślam
    niektóre zagrywki.

    do 2: Różnica zależy od tego co gdzie wpinasz ;) Delikatnie ustawiony
    Sansamp podpięty do Ampega SVT wiele nie zmieni. Ten sam preamp podpinając do
    Hartke możesz wycisnąć wiele dobrego. preampy mają swoją charakterystyke,
    którą dodają do brzmienia.

    do 3: Oczywiście. Można na przykład w Sansampie Programmable ustawić dwa
    podobne kanały z tym, że w drugim podbijasz głośność i górę. Lub mieć
    wyłączony preamp a włączać go tylko na podbicie. Do wyboru, do koloru.
  3. @Dante Morius: Preamp pod nogą jest komfortowy zwłaszcza gdy grywa się na niesowich sprzętach - inny na koncercie, inny w domu, inny na próbie. Dzięki poręcznej kostce można mieć zawsze podobną podstawę brzmienia (bo wiadomo, końcówka i kolumna swoje i tak dadzą).
    Popularne są Sadowsky, Sansamp Di-Box, MXR M-80, Hartke (Bass Attack?). Z wartych uwagi możnaby popatrzeć na nowy preamp od Taurusa, ale nie miałem z nim przyjemności. Z tańszych rozwiązań można skorzystać np z preampów symulowanych przez multiefekty (Zoom B2.1u, B3 itd).
    do 1: (MXR M-80) Ciągle włączony, właśnie do uzyskania stałej podstawy niezależnie od wzmacniacza na którym gram. Dodatkowo przesterem podkreślam niektóre zagrywki.
    do 2: Różnica zależy od tego co gdzie wpinasz ;) Delikatnie ustawiony Sansamp podpięty do Ampega SVT wiele nie zmieni. Ten sam preamp podpinając do Hartke możesz wycisnąć wiele dobrego. preampy mają swoją charakterystyke, którą dodają do brzmienia.
    do 3: Oczywiście. Można na przykład w Sansampie Programmable ustawić dwa podobne kanały z tym, że w drugim podbijasz głośność i górę. Lub mieć wyłączony preamp a włączać go tylko na podbicie. Do wyboru, do koloru.




    jeśli coś miałbym napisać w tym temacie to dokładnie to.

    dorzuce tylko od siebie, ze jeśli masz wątpliwości czy czegoś potrzebujesz,
    to tego nie potrzebujesz :). Lepiej wydaj kase na wóde
  4. bardziej myślałem o reverbie/delayu, ale wóda też nie brzmi głupio :D
  5. No to preamp, czy reverb, czy delay?
  6. jak nie preamp to coś innego
  7. Skoro tak, to Bolem wyczerpał temat.
  8. Ja uważam że jak już masz się wykosztować to niech to będą na początek
    jakieś kostki behringera albo sprawne techniczne jakieś bossy czy digitechy.
    Lepiej zdobyć doświadczenie na tańszych klamotach.
  9. A ja uważam, że "life is too short for cheap gear" i nie ma co się babrac w,
    bedace kompromisem jakościowym, substytuty. No i "CO TERAS?" cytując
    klasykę. :>
  10. @zombine: Lepiej zdobyć doświadczenie na tańszych klamotach.




    IMO bez sensu. Jeśli kolega dysponuje budżetem, powiedzmy, 6 stów, to po co
    ma kupować klamot za 100, który może go zniechęcić do np przesterów?
    Może zamiast tego kupić np używanego MXRa, jeśli mu podejdzie ma dobrą
    kostkę, która zadowoli go na lata, jeśli nie - sprzedaje praktycznie za te
    same pieniądze.
  11. W tanie klamoty już się nie bawię, bo wg mnie to nie ma sensu, lepiej grac
    na basie wpiętym bezpośrednio w wzmacniacza niż przepinać go przez plastikowe
    kostki :P mimo wszystko chyba dopóki czegoś się niepoużywa przez dłuższy
    czas, to się nie dowie, czy jest to potrzebne - niestety.
  12. poszukaj próbek na necie, zobacz jak kto co używa, w jakiej muzyce, szukaj
    inspiracji. może jakiś kompresor? może potrzebujesz nagłej zmiany w jakimś
    kawałku? może potrzebujesz czegoś do solowego grania? może jakiś lepszy
    multi rozwiąże problem, gdzie masz wszystkiego po trochu.

    Bo tak generalnie nawet nie powiedziałeś, do czego miałby Ci służyć
    jakiś preamp/efekt.

    Jak chcesz zabawkę, to kup sobie zooma, pobaw się w domu na słuchawkach
    efektami. a nóż znajdziesz coś ciekawego.
  13. @mariotd: poszukaj próbek na necie, zobacz jak kto co używa, w jakiej muzyce, szukaj inspiracji. może jakiś kompresor? może potrzebujesz nagłej zmiany w jakimś kawałku? może potrzebujesz czegoś do solowego grania? może jakiś lepszy multi rozwiąże problem, gdzie masz wszystkiego po trochu.


    Bo tak generalnie nawet nie powiedziałeś, do czego miałby Ci służyć jakiś preamp/efekt.

    Jak chcesz zabawkę, to kup sobie zooma, pobaw się w domu na słuchawkach efektami. a nóż znajdziesz coś ciekawego.




    Może czytaj temat po kawie :D Ma już kompresor i dość logicznie zastanawia
    się nad preampem :PP
  14. Przyganiał kocioł garnkowi ;-).

    @wizard: bardziej myślałem o reverbie/delayu, ale wóda też nie brzmi głupio :D


  15. No to lepszy kompresor! :P racja, kawa niewypita z rana powodem wielu
    błędów. Sry
  16. kompresor mam, i taką samą sytuację miałem, zanim go kupiłem, nie byłem
    pewny czy jest mi to potrzebne, ale okazało się, że w sumie bardzo przydatna
    zabawka, stąd pomysł, coby w coś innego się zaopatrzyć :P
  17. Dlaczego banalny, albo głupi? Każdy podpytuje, podpatruje, wzoruje się na
    innych żeby wreszcie dojść do poziomu, który uznaje za satysfakcjonujący
    (a może pokuszę się o stwierdzenie własny-niepowtarzalny).

    Nadal nie wiemy jakiego basu używasz (chyba, że gdzieś przeoczyłem) - i mam
    tu bynajmniej na myśli pasywny czy aktywny układ. IMHO używanie preampu do
    basów aktywnych mija się z celem.

    Używałem przez długi czas preampu Sadowskyego razem z pasywnym Fenderem Jazz
    Bassem (fenderowskie single zamieniłem na merlinowskie humbaki). Później
    przyszły basy z układami aktywnymi i siłą rzeczy dodatkowy preamp stał
    się zbędny.

    1. W zasadzie - cały czas. Bardzo często Sadowsky wykorzystywany był do
    bezpośredniego wpięcia się w linię (oj ten luksus, kiedy na giga zabierało
    się tylko basik i magiczne pudełeczko). Ponieważ jestem zwolennikiem
    minimalizmu, raz ustawione brzmienie na preampie korygowane było
    potencjometrem w gitarze.

    2. Jak dla mnie to tylko wzmocnienie sygnału. Owszem, Sadowsky (podobnie jak
    inne wymieniane w tym wątku) dawał możliwości korekty brzmieniowej. W moim
    przypadku dopiero dodatkowy korektor dawał mi radość ustawiania brzmienia (a
    może po prostu zwiększyła mi się świadomość).

    Co do wzmacniacza, to owszem jeśli ma dobry eq to może tracić sens używanie
    dodatkowego. Zwróciłbym uwagę na używanie preampu z lampiakami. Mnie nie
    przeszkadzało (Sadowsky + lampowy Fender bassman), jednak spotkałem się z
    opiniami, że preamp psuje brzmienie lampy. Pozostawiam tę kwestię
    indywidualnej ocenie każdego basisty.

    3. Wszystko zależy. Ja dla wyeksponowania np. górki wolałbym korektor.
    Pamiętaj, że preamp wzmacnia sygnał wyjściowy gitary (taka jego rola,
    brzmienie IMHO to tylko pochodna), więc jeśli nie ustawisz dobrze poziomu,
    sygnał zostanie przesterowany i może nie być z tego nic fajnego. Dodatkowo
    akustyk (jeśli takowy jest i jeśli jesteś wpięty w linię) skoryguje moc
    sygnału i nici z efektu. No chyba, że uprzedzisz go o takim ruchu.

    I na koniec mała dygresja - nie lubię brzmienia Ashdown ów i przychodzi mi
    to bardzo łatwo.
  18. Mój pomysł na zastosowanie preampu, a właściwie całego pedalboardu jako
    całości, to ustawienie sobie na podłodze (w tym również na preampie)
    wystudiowanego brzmienia, dokładnie takiego, jakie chcę wysłać na
    konsoletę akustykowi. Wtedy niezależnie na jakim piecu gram, wiem że na
    konsolecie akustyk zawsze dostaje takie brzmienie jakie sobie wymyśliłem. EQ
    w piecu ustawiam na ogół całkowicie płasko po czym lekko koryguję w
    zależności od akustyki na scenie tak, żeby dobrze się słyszeć i nie
    przeszkadzać zbytnio kolegom. Wzmacniacz traktuję w takiej sytuacji jako
    końcówkę mocy z wbudowanym EQ, nie jako narzędzie kreowania brzmienia.

    Nie muszę targać swojego pieca na sztuki na których organizator zapewnia
    backline żeby mieć swoje brzmienie, ponieważ brzmieniowo jestem całkowicie
    niezależny od wystawionego na scenie pieca (działa tylko na koncertach, gdzie
    bas idzie na przody). Dodatkowo mam osobną regulację brzmienia gitary do
    ustawienia brzmienia pod moje preferencje (w preampie) oraz do korekty
    niekorzystnych warunków akustycznych na scenie (w piecu).

    Niestety, wystudiowane brzmienie świetnie sprawdzające się przy puszczeniu w
    linię nie na każdym piecu brzmi dobrze. Czasem to przeszkadza na imprezach na
    których bas leci całkowicie z pieca. Aczkolwiek nadal mam większe pole
    manewru niż bez preampu, więc to taki trochę naciągany minus.

    Nie mam niestety gotowej recepty no to, które piece najlepiej sprawdzają się
    w roli "końcówki mocy" dla pedalboardu. Z moich obserwacji wynika, że im
    mniej lamp na pokładzie tym lepiej. Najlepiej grały z moim pedalboardem piece
    całkowicie tranzystorowe. Zastrzegam jednak, że jest to tylko suma moich
    doświadczeń z piecami które macałem i chociaż trochę tego było, to
    jednak zdecydowanie za mało żeby wydać kategoryczny osąd.
Napisz odpowiedź