gitarowe akordy -> basowe groov’y

Dzisiaj miałem próbe z kumplem i kumpelom, oni grali na gitarkach ja na
basie. Dali mi tekst, a nad wyrazami w tekście były dźwięki akordów.

Za cholere nie wiedziałem jak ułożyć do tego groov. Nie chciałem grać w
kółko tych samych dźwięków (w ich przypadku akordów) ale chciałem coś
„pokombinować”, tylko nie wiem jak 😥

Proszę, pomóżcie mi

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 45

  1. hehehe i w robocie basisty w kapeli jest to żeby sam to wyczul bo my ci nie
    powiemy o stary przytym i tym graj tyle i tyle tak i tak. Sluchaj gitarystow i
    ich bicia albo sam nadaj szalone tempo groov...

    Nie powiemy ci tutaj jak masz grac zebys był z tego zadowolony... musisz dużo
    grac i samo ci to przyjdzie...

    trzymCie mnie....
  2. Proponuje zaczać od trójdzwieków w akordzie

    np. w C-Dur - C, E, G, a powiedzmy ze nastepny akord do F-Dur, Wiec mozemy
    zagrac powiedzmy C, E i przejsc do F dur itd. Pozniej można się zaczać
    zagłębiać w skale bluesowe i pentatonikie (było już gdzies na forum przeze
    mnie pisane, poszukaj) i na tej podstawie grac cały utwór... Na tym się
    opieraja praktycznie wszystkie utwory...
  3. Walkingi proponuję.

    (od każdego dźwięku z danej gamy możesz utworzyć akord - durowy lub
    mollowy - no i później grasz sobie po dźwiękach tego akordu).
  4. @radoszka: Dzisiaj miałem próbe z kumplem i kumpelom, oni grali na gitarkach ja na basie. Dali mi tekst, a nad wyrazami w tekście były dźwięki akordów.
    Za cholere nie wiedziałem jak ułożyć do tego groov. Nie chciałem grać w kółko tych samych dźwięków (w ich przypadku akordów) ale chciałem coś "pokombinować", tylko nie wiem jak :cry:
    Proszę, pomóżcie mi




    Na początek po dźwiękach (składnikach) tych akordów (pryma, tercja,
    kwinta, septyma, kolejność dowolna ale staraj się na początku nie walnąć
    kwinty na raz ;)), w zależności od tego jaki to jest utwór możesz sobie np
    ułożyć jakieś riffy albo improwizować linię basówą po tych właśnie
    dźwiękach. Jak sobie popróbujesz tak pograć to zauważysz, że w
    niektórych miejscach możesz powrzucać nawet dźwięki spoza tonacji (zależy
    to jeszcze od tego co gra reszta) i nie będą one razić. Kurde, kombinuj po
    prostu :)
  5. wielkie dzięki :D na pewno wykorzystam te wzkazówki :wink:
  6. @Hangie: Proponuje zaczać od trójdzwieków w akordzie
    np. w C-Dur - C, E, G, a powiedzmy ze nastepny akord do F-Dur, Wiec mozemy zagrac powiedzmy C, E i przejsc do F dur itd. Pozniej można się zaczać zagłębiać w skale bluesowe i pentatonikie (było już gdzies na forum przeze mnie pisane, poszukaj) i na tej podstawie grac cały utwór... Na tym się opieraja praktycznie wszystkie utwory...




    i co wychodzi Ci to? Ja jak daję sobie pierwszy dźwięk gamy jak prymę
    akordu i się dogrywam ze wzoru na gamę dur/mol to mi się dźwięki gryzą
    jak cholera. Już o wiele lepiej mi się gra na czuja - rzadko się zdarza
    żebym przywalił jakiś fałszywy dźwięk :wink:

    Edit: ort :wink:
  7. eee.... nie stwierdziłem żeby grąć gamę... tylko skalę :D W tym wypadku
    mówiłem konkretnie o pentatonice czyli :

    Pryma, 3m (moll)/ 3w(dur), kwarta, kwarta zwiększona, kwinta, septyma mała,
    oktawa

    Te dźwięki tworzą pentatonikę i z tego co wiem, zgrywają się zawsze,
    obojętnie który z którym ;-)

    "RZadko"
  8. tak tak

    jeszcze tylko dodam. bardzo uwaznie podchodzic do skal ...w szczegolnosci
    modalnych. myslec AKORDOWO a nie skalowo...to jest to.

    a pentatonika taa:) na tym opiera się 90% muzy hihi
  9. @basistkanatalia:
    a pentatonika taa:) na tym opiera się 90% muzy hihi




    ...ale głównie (o ile nie tylko) rozrywkowej :>
  10. Chciałem coś napisać w tym temacie jeszcze, aale nie napiszę.

    Zaznaczę tylko, że podział na klasykę i rozrywkę jest debilny.
  11. co to jest groov ? :D
  12. takie kilka dziwekow , które ladnie brzmia i powtarzaja się w kolko, naprzyklad
    bas w Riders on the storm , z repertuaru The Doors
  13. To jest loop :D.

    Groove to jest taka wyjątkowa, kołysząca zagrywka basowa.

    Zresztą wielu basistów mówi, że groovu nie da się zdefiniować

    (Jonas Hellborg: "its sort of undefined thing, you cannot tell

    what groove is, its about being you basicly").
  14. @Kapral: To jest loop :D.
    Groove to jest taka wyjątkowa, kołysząca zagrywka basowa.
    Zresztą wielu basistów mówi, że groovu nie da się zdefiniować
    (Jonas Hellborg: "its sort of undefined thing, you cannot tell
    what groove is, its about being you basicly").




    Heheh dosłownie :D jak jeszcze byłem totalnie zielony w basach i pytałem
    się kumpli to wszyscy "wiedzieli" co to jest groove, potrafili zagrać :wink:
    ale żaden nie potrafił wytłumaczyć tego słowami :twisted: zwykle to było:
    "Groove to jest...eee...no...eee...właśnie...eee...poczekaj zagram ci" :wink:
  15. @Kapral: Chciałem coś napisać w tym temacie jeszcze, aale nie napiszę.
    Zaznaczę tylko, że podział na klasykę i rozrywkę jest debilny.




    Uo. Proponuję iść z takim przekonaniem na którąkolwiek uczelnię
    muzyczną, nie tylko w naszym kraju. Chętnie usłyszę, jaką dostałeś
    odpowiedź, tudzież kogo z profesorów i doświadczonych muzyków nazwałeś
    debilem ;)

    Dzielenie muzyki nie ma sensu z punktu widzenia słuchacza, chyba że podział
    na dobrą/złą ;)

    Ale z pktu widzenia uczącego się grać - ma jak najbardziej.

    Trza wiedzieć co kiedy można, a czego nie. W tym wypadku wszelkie
    szufladkowanie i podziały służą usprawnieniu sobie życia (tez do pewnego
    etapu, ale jednak ten etap jest dość daleki od początkującego :)).
  16. Jest to o tyle debilne, że niegdysiejsza rozrywka jest dzisiejszą
    klasyką.

    Ci doświadczeni muzycy to są zwykle ludzie, którzy wpierają schematy
    kolejnym pokoleniom :D.

    Najlepiej w tym temacie wypowiadał się Zappa.
  17. służą usprawnieniu sobie życia (tez do pewnego etapu, ale jednak ten etap jest dość daleki od początkującego :)).


    , to dobrze że do tego etapu jeszcze mie doszedłem!! Pozdrawiam
  18. pewnie ze mi o rozrywke chodzilo. klasyki nie umiem i jakoś nie zamierzam, choc
    cenie. podzial na muzykę klasyczna i popularna jest aktualny. chociaz te nowe
    pol-klasyczne twory...kto wie co to jest...a jak wypowiedzial się Zappa? Bo
    mnie to ciekawi
  19. Mogę zacytować, ale to długa jest wypowiedź :D. Więc jak coś, to
    nalegajcie.
  20. Ja nalegam :]
  21. ja tez
  22. no?
  23. @Kapral: Jest to o tyle debilne, że niegdysiejsza rozrywka jest dzisiejszą klasyką.




    Ale obecna rozrywka jest zbudowana pod pewnymi względami ZUPEŁNIE inaczej
    niż niegdysiejsza! I rządzi się innymi prawami..


    Ci doświadczeni muzycy to są zwykle ludzie, którzy wpierają schematy kolejnym pokoleniom :D.




    Ilu znasz osobiście?

    Są tacy ludzie, oczywiście, ale jest też sporo tych "normalnych".

    W tym momencie to Twoja właśnie wypowiedź jest powtarzaniem schematu, który
    się gdzieniegdzie utarł, a niekoniecznie jest zawsze prawdziwy. Co
    śmieszniejsze, częstokroć wypowiadasz się tonem znawcy o rzeczach, które
    znasz tylko i wyłącznie z teorii/z drugiej ręki.


    Najlepiej w tym temacie wypowiadał się Zappa.




    Zappa nie mówił z pktu widzenia uczącego się.

    Spróbuj np przestudiować harmonie rozrywkowe i klasyczne, chociażby schematy
    następstw akordów, role poszczególnych składników triady, etc etc, i
    powiedz, że podział tutaj nie ma znaczenia :) Różnic jest mnóstwo,
    istotnych dla kogoś, kto się tego uczy (niekoniecznie klasyki) i to
    bynajmniej nie w samej teorii, a bardzo przydatnych praktycznie. Tony
    literatury zostały napisane na temat, który zdaniem pewnego basisty z
    Wrocławia jest debilny ;))

    Ty prawdopodobnie za nic z powyższych się nie zabierzesz, bo Cię to nie
    interesuje, ale nie wypowiadaj się na temat o którym pojęcie masz conajmniej
    mierne :)
  24. Ja też nie mówię z punktu widzenia uczącego się.

    Tylko słuchacza.

    @Frank Zappa:
    Najbardziej kłopotliwym aspektem sprawy jest pytanie: Dlaczego ludzie wciąż komponują muzykę, a nawet udają, że uczą innych, jak to robić, skoro w pełni zdają sobie sprawę, że wszyscy mają to głęboko w d*pie?
    Czy naprawdę warto pisać nową muzykę dla odbiorców, których to nic nie obchodzi?
    Wydaje się, że istnieje powszechna zgoda co do tego, że muzyka autorstwa żyjących kompozytorów jest nie tylko mało ważna, ale wręcz budzi odruchy wymiotne w społeczeństwie, którego główne zajęcie polega na konsumpcji dóbr jednorazowego użytku.
    Z całą więc pewnością zasługujemy na karę za to, że zawracamy ludziom głowę formą sztuki, która jest aż tak niepożądana i trywial-

    na w ogólnym stanie rzeczy. Zapytajcie swojego bankiera albo urzędnika z wydziału kredytów, a powiedzą wam, że jesteśmy szumowinami. Najgorszymi pod słońcem. Powiedzą, że jesteśmy przeżarci złem do szpiku kości. Że jesteśmy niepotrzebnymi nikomu lumpami. Bez względu na to, jak wiele przywilejów wycyganimy z naszych uniwersytetów, gdzie wytwarzamy denerwujące, mdłe produkty sporządzone z miałkiego łajna, głęboko w duszy dobrze wiemy, że jesteśmy gówno warci.
    Niektórzy z nas palą fajkę. Inni mają sportowe marynarki z tweedu ze skórzanymi łatami na łokciach. Jeszcze inni - nastroszone brwi jak szaleni naukowcy. Niektórzy angażują się w bezwstydne popisy z apaszkami w niewiarygodnie dramatyczny wzorek, noszonymi do golfów. To tylko kilka z powodów, dla których zasługujemy na srogą karę.
    Dziś, podobnie jak w przeszłości, kompozytor musi kierować się specyficznym gustem (nieważne, że złym) KRÓLA - który odrodził się pod postacią producenta telewizyjnego, dyrektora opery, zasiadającej w specjalnej komisji pani z budzącą postrach fryzurą albo jej siostrzenicy imieniem Debbie.
    Niektórzy z was nie mają pojęcia, że Debbie istnieje, ponieważ nie musicie się zadawać ze stacjami radiowymi i wytwórniami płyt, jak to robią z konieczności mieszkańcy Rzeczywistego Świata, ale lepiej, żebyście się coś o niej dowiedzieli na wypadek, gdybyście kiedyś chcieli tam zawitać.
    Debbie liczy sobie trzynaście lat. Jej rodzice mają się za przeciętnych, bogobojnych białych Amerykanów. Tatuś należy do jakiegoś skorumpowanego związku zawodowego i jest, jak łatwo się domyślić, leniwym, niekompetentnym, przepłacanym, tępym skurczybykiem.
    Matka jest seksualnie nie spełnioną, chciwą jędzą. Żyje tylko po to, by wydawać zarobione przez męża pieniądze na idiotyczne ciuchy, dzięki którym wygląda "młodziej". Debbie jest niewiarygodnie głupia. Została wychowana tak, by szanować wartości i tradycję poczytywane przez jej rodziców za świętości. Czasem marzy, by pocałował ją ratownik.
    Kiedy ludzie z Tajnego Biura, Skąd Zawiaduje Się Wszystkim,

    usłyszeli o Debbie, nie posiadali się z radości. Była doskonała. Była beznadziejna. Była dziewczynką w ich typie.
    Została niezwłocznie wybrana na Archetypowego, Wyimaginowanego Konsumenta Muzyki Pop i Najwyższego Arbitra w Sprawie Muzycznego Gustu Całego Narodu. Od tej chwili wszystko w tym kraju, co miało choćby pozór muzyki, musiało zostać zmodyfikowane tak, by spełniać wymogi, na które wedle wyobrażenia ludzi z Tajnego Biura składały się potrzeby i pragnienia Debbie.
    Gust Debbie zdeterminował rozmiar, kształt i kolor wszelkiej muzyki nadawanej i sprzedawanej w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach. W końcu nasza śliczna wyrosła na taką samą kobietę jak jej matka i wyszła za faceta podobnego do tatusia. Udało się jej rozmnożyć. Ludzie z Tajnego Biura nie spuszczają obecnie oka z jej córeczki.
    A teraz pytanie. Czy Debbie powinna was obchodzić jako poważnych amerykańskich kompozytorów? Uważam, że tak.
    Ponieważ ponad wszystko inne Debbie woli króciutkie piosenki o relacjach między chłopcem a dziewczyną, śpiewane przez osoby o nieokreślonej płci, ubrane w sadomasochistyczne ciuszki, i ponieważ w grę wchodzą olbrzymie pieniądze, największe wytwórnie płytowe (które jeszcze kilka lat temu podejmowały niekiedy ryzyko i nagrywały nowe utwory) pozamykały wszystkie działy z muzyką poważną i nie nagrywają już niemal nic nowego.
    Małe wytwórnie, które to jeszcze robią, mają niewydolną dystrybucję. (Niektóre mają też niewydolną księgowość - wydadzą waszą płytę i nie zapłacą wam ani grosza.)
    To wszystko uwypukla podstawowy problem związany z żyjącymi kompozytorami: żyjący kompozytorzy lubią jeść. (Zazwyczaj ich pożywienie jest brązowe i grudkowate i bez wątpienia taki wikt ma wymierny wpływ na ich osiągnięcia twórcze.)
    Praca kompozytora polega na dekorowaniu fragmentów czasu. Bez muzyki, która go ozdabia, czas jest tylko garścią nudnych terminów, z których trzeba się wywiązać z robotą, albo dat, kiedy to trzeba zapłacić rachunki. Żyjący kompozytorzy mają więc prawo do wynagrodzenia za korzystanie z ich pracy. (Truposze nie wyciągają ręki po forsę - oto kolejny powód, dla którego preferuje się Muzykę Umarłych.)
    Jest jeszcze jeden powód popularności Muzyki Umarłych. Dyrygenci wolą ją nade wszystko, ponieważ dla nich najważniejsze to dobrze się zaprezentować na koncercie.

    Grając utwory, które muzycy mają w małym palcu, bo wycinali je od pierwszego dnia w konserwatorium, minimalizuje się koszty prób - wykonawcy popadają w rutynę szafy grającej i rżną klasyczne kawałki bez najmniejszego wahania, występujący zaś gościnnie dyrygent, wolny od muzyki, która wymagałaby skupienia, może się ciskać na podium w udawanej ekstazie, dając popis przed paniami z rozmaitych rad i komisji (damulki przede wszystkim pragnęłyby, żeby stał bez gaci).
    - Ej, kolego, kiedy to ostatni raz pogwałciłeś jakąś normę, co? Nie możesz ryzykować? Zbyt wiele do stracenia na starej Alma Mater? Nie byłoby dokąd pójść? Niewykwalifikowany do sprzątania ulic? Uważaj! Oto znowu! Banda facetów, którzy żyją w starym dowcipie: Ty oraz dwa miliardy twych najbliższych przyjaciół i wszyscy tkwicie po szyję w gównie, kwiląc, żeby NIE ROBIĆ ZAMĘTU!
    Co rodzi taką postawę?
    Zwierzęcy strach przed niepochlebną recenzją jednego z tych głuchych jak pień krytyków, którzy wykorzystują prawykonanie każdego nowego utworu do wyostrzenia swego pióra.
    Zapotrzebowanie na parszywe występy muzyków i dyrygentów, którzy wolą grać Odgrzewanych Umarlaków od wszystkiego, co zostało napisane za ich życia (co czyni z nich asystentów wspomnianych już krytyków, choć jednocześnie chodzą w aureoli wielkich artystów).
    Kurczowe trzymanie się Serialnego Rodowodu i lęk przed utratą poczucia bezpieczeństwa płynącego ze świadomości, że nikt już się nie przysłuchuje.
    Ubiegnijcie tych wszystkich ludzi, panie i panowie. Sami wymierzcie sobie karę, zanim oni to zrobią. (Jeśli postąpicie tak kolektywnie, może prawa do emisji telewizyjnej będą coś warte?) Zacznijcie planować już teraz, żeby wszystko było gotowe na następny zjazd. Zmieńcie nazwę waszej organizacji z Amerykańskie Stowarzyszenie Kompozytorów Uniwersyteckich na Amerykańskie Stowarzyszenie Kompromisów Uniwersyteckich, skrót pozostanie ten sam, nie będziecie musieli nawet zamawiać nowych pieczątek, następnie zdobądźcie trochę cyjanku, wsypcie go do wazy z tym białym winem, które tak bardzo cenią "artyści", łyknijcie i wypuścicie się w Wielkie Nieznane!
    Jeśli dzisiejszy poziom ignorancji i analfabetyzmu się utrzyma, za mniej więcej dwieście, trzysta lat nastąpi era nostalgii za obecnymi czasami - i zgadnijcie, czyją muzykę będzie się wtedy grało?!

    (Wciąż będą grali ją źle, to jasne, i nie dostaniecie żadnych pieniędzy za to, żeście ją napisali, ale co tam! Przynajmniej nie umarliście na syfilis w burdelu, otępiali od opium, w utrefionej peruce na głowie).
    Wszystko skończone, ludzie. Nabierzcie wreszcie rozumu - załatwcie sobie licencję na handel nieruchomościami i zmieńcie zawód. Albo przynajmniej powiedzcie swoim studentom: "Nie róbcie tego! Przerwijcie to szaleństwo! Nie piszcie więcej MUZYKI WSPÓŁCZESNEJ! (Jeśli tego nie zrobicie, mały śmierdziel wyrośnie pewnie na większego wdupowłaza niż wy, będzie nosił apaszkę w jeszcze dramatyczniejszy wzorek, pisał jeszcze bardziej denerwującą, mdłą muzykę i wtedy stracicie na jego rzecz waszą ciepłą posadkę na uniwersytecie.)"


  25. @Kapral: Ja też nie mówię z punktu widzenia uczącego się.
    Tylko słuchacza.




    To polecam czytać ze zrozumieniem, zanim się odpisze..
  26. A S&M Metallicy to klasyka czy rozrywka :D:P:D ;x

    Dla mnie klasyka tym się różni od rozrywki, że nie robią do niej
    teledysków ;]]] ;x ;)
  27. błąd :P Queen to klasyka a z tego co wiem to teledyski mieli
  28. Zdecydowanie wolę czytać z bezrozumieniem - powoduje to moje bezgraniczne
    pławienie się w dobrym poczuciu humoru.

    Poza tym zważ szanowna moderatorko cóż ludzie myślą na temat klasyki i
    rozrywki ;}.

    "Queen to klasyka"

    :DDDDDDDD.
  29. Kapral i tu masz problem :P Bo Queen zalicza się do muzyki klasycznej. :P :P I
    tu nie chodzi o to jakie instrumenty wykonują --.-- Pozatym dziwi mnie
    zachowanie w stylu

    "To to to to i Zappa są best a reszta to jest do d*py nie ważne co to by
    było muzyka, polityka itp."

    Bwah.

    Wracając do tematu, ciekawie wychodzi klang oparty na pentatonice. czesto mi
    się zdarza wtedy na D gracć slapem, naprawdę niezłe
  30. queen do muzyki klasycznej? co ty pierdaczysz hangie:) to ze nagrali 1 plyte z
    opera (zreszta znakomicie), nikt powazny nie nazwie ZESPOLU QUEEN klasycznym.
    po prostu myla ci się potoczne pojecia z fachowymi. klasyka rocka to nie muzyka
    klasyczna.chociaz fakt taki, że queen jest super, jak dla mnie":)
  31. Ludzie, czego wy sluchacie?! QUEEN??? To przeciez wies totalna, stadionowe pra-
    discopolo w blyszczacych, opcislych spodniach z lampasem! :shock:
  32. Ludzie czemu się nie rejstrujecie? Przecież to takie gejowsko-dresiarskie nie
    podpisywać się pod swoją wypowiedzią...

    :twisted: :P
  33. Ch*** może mi się pomylilo, w kazdym razie coś mi się takiego obiło o uszy.
    W muzyku bodajze, dawno temu to było :P
  34. To byłem ja -.- tylko mnie jakoś wylogowało (Ale mnie gregor podsumował xD
    XD)
  35. @Anonymous: Ludzie, czego wy sluchacie?! QUEEN??? To przeciez wies totalna, stadionowe pra- discopolo w blyszczacych, opcislych spodniach z lampasem! :shock:




    Opcisło to Ty masz czapkę chyba, że Ci dopływ krwi
    do mózgu hamuje. :)
  36. Stuart Hamm fajnie tapinguje fragment Sonaty Księżycowej (jak ktoś tego
    jeszcze nie widział to służę plikiem, mam jeszcze Johna Pattitucci
    grającego...Bacha tyż chyba ale ten plik ma 700mb więc raczej nie wrzucę na
    żadne yousendit etc.) - to apropo klasyki...co do Queen to może i w ich
    muzyce sa elementy klasycznej (możnaby np: wnioskować chociażby z takiego
    tytyłu jak Rhapsody...ale ja znawcą nie jestem)...inna sprawa że są już
    klasyką muzyki rozrywkowej :P ;]]]
  37. Aj mea culpa siem nie zalogował ;x
  38. @Anonymous: Stuart Hamm fajnie tapinguje fragment Sonaty Księżycowej (jak ktoś tego jeszcze nie widział to służę plikiem, mam jeszcze Johna Pattitucci grającego...Bacha tyż chyba ale ten plik ma 700mb więc raczej nie wrzucę na żadne yousendit etc.) - to apropo klasyki...




    No właśnie utwory klasyczne można tez zagrać zupełnie nieklasycznie ;) i
    to co powstaje to niekoniecznie wciąż klasyką jest.

    Aczkolwiek!

    Wiele przesłanek jest za tym, że Bach był jazzmanem.

    Queen klasyki nie gra na pewno.

    Zappa to mega gość, ale nie źródło wiedzy na każdy temat (chyba, że
    ktoś lubi ślepo kopiować czyjeś poglądy).

    No i w sumie skończmy ten temat, bo zeszło nie tam gdzie trza.

    Kto się uczy pewnych rzeczy, temu podział na klasykę/rozrywkę sporo
    ułatwi. A dla słuchaczy sensowniejszy jest podział na muzykę dobrą i
    złą.

    Więc zacznijmy gadać o tych groovach znowu.. :>
  39. Wg mnie groove to inaczej gadanie na instrumencie .Ja basu nie traktuje
    solistycznie-śpiewająco jak np

    Ścierański . Lubię mowić na basie a nie na nim śpiewać . Taki jest mój
    styl i dlatego swój zespół

    nazwałem GROOVIETATION czyli mowa instrumentów, która przyciąga jak
    grawitacja.
  40. No to może ktoś poda jakiś przyklad utworu, gdzie grają groovy,

    co by było wiadomo jak to brzmi, skoro nie można tego zdefiniować:-)
  41. i co grali:P
  42. Hmm.. US3 "Cantaloop"? ;-) Gruw jak się patrzy :>
  43. Red Hot Chili Peppers - Give it Away :)
  44. Mam pytanie czy w piosenkach "Polska" "Wódka" "Cztery pokoje" Kazika to jest
    groove czy loop? Strasznie mi się tam bas podoba bo mimo ze gra proste zagrywki
    (przynajminej w tych co wymienilem) ale wpadaja w ucho :D
  45. :D

    Wiesz, nie powinieneś się przejmować takimi rzeczami jak nazwy - groove czy
    loop. Loop to ogólnie jest partia basowa zapętlona (loop z angielska znaczy
    pętla) i raczej dotyczy basu odtwarzanego z jakiegoś minidiska czy samplera.
    Groove natomiast to jest taka zagrywka, która jest charakterystyczna, dosyć
    kołysząca.

    "Polska" czy "Wódka" to raczej nie jest dobry przykład na groove. "Cztery
    Pokoje" to już prędzej.

    Z Kazika, to bardzo polecam "Sztos" czy prościutki "Mój Los" - przyjemnie
    się gra bardzo.
Napisz odpowiedź