44100/16 brzmi lepiej niż 96000/24 ?

Jest to mój pierwszy post także witam wszystkich serdecznie.

Muzykę nagrywam już od wielu lat, i zauważyłem pewną przypadłość, dużo
łatwiej jest mi nagrać dobrze brzmiącą ścieżkę na 16bit 44100 niż w
większych rozdzielczościach. Dla mnie po prostu od razu brzmi bardziej
dynamicznie i ogólnie lepiej. Sprawdzałem na kilku kartach muzycznych i jest
podobnie. Teraz korzystam z m-audio firewire 1814. Czy zauważył ktoś coś
podobnego? Czasem gdy nagrywam instrumenty na zintegrowanej karcie w laptopie
ac97 brzmi to lepiej niż na tej m-audio. Czym to może być spowodowane?

Pozdrawiam

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 7

  1. nie ma zauwazalnej dla czlowieka roznicy. 44100 jest idealnie dobrane,
    przecietnie slyszymy do 16-17 kilo, a tu nawet na prawie 22khz masz po 2 próbki
    na kazdego sinusa. Nie ma sensu tak obciazac sobie kompa. IMO!
  2. to tylko moje domysły, ale wydaje mi się, że ta częstotliwość jest
    jakimś de facto standardem w cyfrowym dźwięku (vide
    www.en.wikipedia.org/wiki/44,100_Hz) i być może inne parametry są dla
    naszego ucha w jakiś sposób nienaturalne? Albo hipoteza nr.2, że inne inne
    Hz musi zostać gdzieś po drodze dodatkowo przetworzone i w tym momencie coś
    zostaje zniekształcone?

    Może to jak z Hobbitem - nagrywali go 48 klatek na sekundę i przez pierwsze
    10 minut w kinie ma się wrażenie nienaturalności i braku płynności. Albo
    jak z obrazem o wysokiej rozdzielczości, który ma zostać wyświetlony na
    ekranie o rozdzielczości niższej/wyższej - zawsze musi zostać jakoś
    przeskalowany. Może podobnie jest przy pracy z inną częstotliwością, kiedy
    soft i sprzęt są "przygotowane" do pracy z 44,1?

    do przeczytania jest sporo -

    www.google.pl/search?q=why+44.1+khz&aq=1&oq=why+44&aqs=chrome.2.57j0l3j62l2.11074&sugexp=chrome,mod=7&sourceid=chrome&ie=UTF-8#hl=pl&safe=off&tbo=d&sclient=psy-ab&q=why+record+44.1+khz&oq=why+record+44.1+khz&gs_l=serp.3...397154.397154.1.397682.1.1.0.0.0.0.133.133.0j1.1.0...0.0...1c.1.YWs2rLkWZSs&pbx=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_cp.r_qf.&bvm=bv.1355534169,d.d2k&fp=f18650e126614df5&bpcl=40096503&biw=1280&bih=649
  3. Technicznie rzecz biorąc:

    Grając na gitarze tworzysz dźwięk analogowy, żeby go wprowadzić do kompa
    musisz zamienić go na formę cyfrową.

    W duużym uproszczeniu - kilo-herce określają ilość próbek barwy
    dźwięku na sekundę
    .

    Im więcej próbek tym lepiej ten dźwięk jest lepiej
    nagrany.

    Przy zwykłym, sprzęcie nie poznasz różnicy. W sprzedaży dla audiofili
    (przy mega wypasionym sprzecie) są płyty cd nagrane w 48KHz i jest
    różnica.

    Założenie, że masz naprawdę dobry sprzęt.

    Po co nagrywa się w 96Khz albo 192KHz.

    Dźwięk jest wtedy lepiej odwzorowany w komputerze (mimo że tego nie
    słyszysz) i wszelkiego rodzaju odszumiacze, equalizery itp działają na
    "lepszym" nagraniu.

    To tak jak z aparatem Foto ... robisz 20 Mpix zdjęcie mimo, że do druku
    starczy ok 5 MPix.

    Robisz sobie zapas do modyfikowania i poprawiania.

    Co do bitów to jest podobnie tylko nie określa Ci ilość
    próbek tylko "głębię"... to taki sampler w kompie. On
    próbuje podciągać próbkę pod coś znanego.

    Różnica jest taka jak w starych telewizorach - kolory są ale głębia nie ta
    ;-).

    Jeśli nagrywasz na 192KHz i 24bit a potem to słuchasz w domu na kompie to
    może Ci trzeszczeć i rwać bo karta nie wydala.

    Podsumowanie:

    Kilo-herce to ilość próbek

    bity to jakość próbek

    nagrywaj w jak najlepszych jakości, obrabiaj /miksuj itp - potem zapisz i
    słuchaj w 44 / 48 KHz
  4. Najlepiej jest nagrywać w docelowej jakości, lub jej wielokrotności - 96kHz
    na 44,1kHz mogą się robić dropy i więcej z tego kłopotu niż pożytku.
    Jeżeli masz możliwość nagrywania na 88,2 kHz - polecam, jeżeli zgrywasz
    potem coś do 48 kHz - wal w 96. Inaczej, nie ma to większego sensu...
  5. ktoś w wątku niedaleko polecił fajną stronkę (ogólnie) a na niej
    znalazłem pasujący tu jak ulał kawał solidnego tekstu o bitach i hercach -
    www.zakamarkiaudio.pl/2012/12/czestotliwosc-probkowania-i-glebia-bitowa-fakty-i-mity.html
  6. W teorii masz rację, w praktyce bywa z tym różnie gdyż różnie ludzie
    różnie odbierają dźwięki :) Po za tym wyższe częstotliwości przydają
    się przy obróbce dźwięku. Mniejsze zniekształcenia. To że dźwięk
    nagrany w wyższej częstotliwości brzmi nienaturalnie, może być efektem
    samej karty muzycznej. Teoretycznie taki efekt nie powinien mieć miejsca. Sam
    czasem robię nagrywki w wyższej częstotliwości i oprócz różnicy w
    wielkości pliku wynikowego, nie zauważam inych minusów takiego zapisu.
  7. Bity to nie sampler (?) w kompie. Bity odpowiadają za dynamikę i odstęp
    sygnału od szumu własnego urządzenia rejestrującego. Każdy bit to 6dB
    dynamiki, czyli 96dB dla 16bit i 144dB dla 24bit.

    Jak dla mnie w nagrywaniu domowym itp. wystarcza w zupełności 44.1 i 24bit.
    Próbkowanie (sample rate) 44.1khz będzie ok a 24bit da więcej dynamiki i
    miejsca w miksie (chociaż i tak przy zgrywaniu na wav zrzuci do 16bitów).

    Jeżeli chodzi o twój przypadek, może warto sprawdzić w ustawieniach karty
    rozmiar bufora? Ja w swoim Focusrite scarlett miałem domyślnie 512 i
    potrafiło to przytkać kompa, przerywać dźwięk (rejestrowany i ten z
    monitorów) przy nagrywaniu więcej niż czterech ścieżek na raz. Po zejściu
    na bufor 32 zużycie procka spadło o jakieś 60% i wszystko działa bez
    zająknięcia (gdzieś wyczytałem, że im bufor mniejszy tym więcej roboty
    zamiany sygnału A/C i C/A bierze na siebie karta zamiast procesora w kompie).
Napisz odpowiedź