Fender Jazz Bass nowy czy używany?

Witam,

Mam pytanie, otóż orientuje się ktoś jak wygląda sytuacja z różnicą
pomiędzy nowymi Jazz basami Fendera (made in USA) w wersji deluxe, a takimi
samymi tylko używanymi. Na pewno na korzyść nówek przemawia fakt, że wiemy
w 100% co się z tą gitarą działo – przynajmniej teoretycznie. A kupując
używaną „zdajemy się na łaskę losu”. Problemu by de facto nie było gdyby
nie wyśrubowane ceny używek. Jeżeli weźmiemy pod uwagę że za używkę
ktoś śpiewa 4500-5000 to moim zdaniem lepiej dodać 1200 i kupić nówkę
z thooman.de.

I tu powstaje pytanie czy czasem starsze nie były lepsze? Gdyby ktoś miał
takowe rozeznanie to proszę o jakiś feedback.

Dla ułatwienia podam zdjęcie starego designu i nowego:

nowy:
www.tiny.pl/hcpck

stary:
www.tiny.pl/hcpc2

pozdrawiam 🙂

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 27

  1. Ja bym w tym konkretnym wypadku zaufał nowemu.

    Nie grałem ani na jednym ani na drugim, więc stawiam na jedyne możliwe w tej
    sytuacji kryterium - wizualnie bardziej podoba mi się nowy. I wolę takie
    właśnie duże otwarte klucze.

    Po zmianach jakie zaszły w gitarach Fender ostatnimi czasy (serie Squierów,
    spora modyfikacja US Standard w 2008 roku) wydaje mi się, że zakup nowego
    będzie zakupem dobrym.
  2. Chcesz kupić w ciemno Fender ? bałbym się bez wcześniejszego ogrania

    To nie jest wydatek pary groszy, a kilku tysięcy.

    Nowy Fender, albo trafisz na idealny model i będziesz zadowolony,albo będzie
    płacz (to opcja przy kupnie w ciemno)

    Za Używanym przemawia na plus fakt,ze wiosło jest już rozegrane, drewno
    "ułożone", zawsze możesz przed kupnem pojechać ograć pogadać z
    właścicielem potargować się.
  3. za 4500-5000 a tym abrdziej po dodaniu tych 1300, mozesz kupić Fender z
    lat 70tych, a nawet 60tych jak dobrze poszperasz. of kors zza granicy. nie wiem
    czy cie jaraja vintagowe fendery ale ja bym raczej tak zrobil.
  4. @spluker: za 4500-5000 a tym abrdziej po dodaniu tych 1300 zeta, mozesz kupić Fender z lat 70tych, a nawet 60tych jak dobrze poszperasz. of kors zza granicy. nie wiem czy cie jaraja vintagowe fendery ale ja bym raczej tak zrobil.




    + 12345!

    Słuchaj kolegi Splukera, dobrze prawi! Dobrze rozegrany Fenderek z lat 60-79 =
    ideał.
  5. ...jak nie masz musu to poczekaj ,może zdarzy się okazja.Ja jestem
    zwolennikiem kupowania nowego,albo prawie nowego.Zdarzają się okazje.Ostatnio
    udało mi się kupić jazz basa C.S. 70 ,nie śmigany z kejsem i kompletem
    papierów ,jak ze sklepu ,prawie za pół ceny.I gitara też ma
    duszę:).Według mnie strasznie trudno kupić w tej chwili używkę z lat
    70tych, którą nic nie boli.
  6. kupowanie w thomannie ma ten plus że w razie gdy się sprzęt nie podoba to
    odsyłam go i kasa wraca (koszt kuriera), ale to jest rydzyko które można
    ponieść w zamian za cenę gitary -1kzł :] szczerze mówiąc boję się
    używek, bo za taką kasę kupić kocura, to ja dziękuję. Dlatego też swoją
    onegdaj ściągałem z Menchesteru :] mi chodzi o różnicę brzmień gitar 90
    -07 a tych z 11
  7. Może ten koleś jeszcze nie sprzedał tego fendera:

    allegro.pl/fender-jazz-bass-64-custom-shop-vintage-i1373034454.html

    Skoro to Kustom shop to pewnie nie ma wtopy. Może warto się skontaktować i
    pogadać.

    Najniższa cena, we wcześniejszych aukcjach to 7,5 tys zł, za jaką był
    gotów sprzedać.
  8. na razie mnie ten przedział cenowy przerasta, mam ogromne opory żeby dać
    powyżej 6kzł a co dopiero 7kzł ;P
  9. www.eBay.pl/Vintage-1976-Fender-Jazz-Bass-Blonde-Block-Inlays-/270694170678?pt=Guitar&hash=item3f06a14036#ht_1956wt_907


    narazie stoi za 1015 funtow czyli... ee... 4800 + przesylka?
  10. @saamed: na razie mnie ten przedział cenowy przerasta, mam ogromne opory żeby dać powyżej 6kzł a co dopiero 7kzł ;P




    Schodził z 10 tys do 7,5 tys to zejdzie i do 6 tys :D Zawsze warto zapytać.
    Chociaż mógł już zostać sprzedany bo nie ma go na aktualnej aukcji
    żadnej.
  11. gdzieś już był podobny temat o tym jak to się marka Fender popsuła.
    Starsze modele gitar Fendera, zwłaszcza z poprzedniego wieku będą w cenie i
    nie ma się czemu dziwić. Gitara to nie silnik ani samochód, żeby się
    zużywała w trakcie eksploatacji, inaczej basy z lat 60-tych ubiegłego
    stulecia powinny się rozlecieć lub leżeć na ulicy jako darmowe wystawki. A
    jest inaczej.

    Bas trzeba by ograć przed zakupem, dobrze że w cywilizowanych krajach w
    praktyce wykorzystywane jest prawo do zwrotu towaru w ciągu 30 dni, ale pod
    warunkiem, iż nie wykazuje towar śladów używania ;-).
  12. Dwie sztuki z 1973 miałem w rękach i były zdumiewająco podobne w brzmieniu.
    Znam co najmniej kilka osób twierdzących, że gitary z tamtych czasów miały
    lepszą selekcję i sąo wiele równiejsze od współczesnych.

    Miałem przygody polegające na ograniu kilku nowych, współczesnych
    egzemplarzy w sklepie, gdzie jedn brzmiał wyraźnie (waham się, czy nie
    napisać "o klasę") gorzej niż drugi.
  13. Kolega pyta o JAZZ BASS V czy klasyczną Vintage 4? Gdyż to są rożne
    równoległe światy.

    Jeżeli chodzi o Fender V to mam jedno zastrzeżenie elektronika!!!

    Jeżeli się coś zmieniło ostatnio to mnie poprawcie.

    Ośmielił bym się powiedzieć ze "elektrownia" aktywna w Fenderach to jest
    absolutne nie porozumienie.

    Jeżeli manualnie pasuje ci sztuka i jest pasywna polecam, radzę dorzucić
    jeszcze kasę za przejazd do najbliższego sklepu muz. gdzie się o tym
    przekonasz "własnoręcznie"

    i tyle w temacie.
  14. Wymieniłem Fender Marcus miller na Fender American Deluxe jakieś pół roku
    temu i już rozglądam się za jakimś standardowym amerykańcem, bądź
    starszym cudem z 60 70 lat, także kolego zastanów się dobrze zanim postawisz
    na deluxa. Jak coś pisz na pryw.
  15. Od 11 lutego 2011 cieszę się takim basikiem:
    www.thomann.de/pl/fender_american_deluxe_jbass_v_mn_na.htm i nie chcę
    żądnego innego już. No chyba że stary, oryginalny od np MArcusa Millera.
    Ale co nówka to nówka. Dobry znajomy, muzyk obgrany na różnych basach przez
    lata (nazwiskiem nie będę operował bo i potrzeby nie ma) miał do sprzedania
    13 letni bas , też Fenderka. I powiedział z zaskoczeniem po sprzedaży tego
    używanego: kurde! Ten nowy gra tak samo jak ten stary! I to była dla mnie
    jakaś rekomendacja nowego sprzętu. Mam i jestem na razie oszołomiony
    posiadaniem takiego instrumentu, a szczęście pewnie przyjdzie:)
  16. A ja poszedłem w końcu w stare gitary, które swoim stażem mówią o swojej
    klasie. Prawie taki i jestem
    z niego zadowolony :) bo gra na prawdę profesjonalnie
  17. I bardzo dobrze! Po to jest tyle sprzętu na świecie i od lat nie jesteśmy
    już skazani na prawdziwe "perły" z odległością strun centymetr na 12
    progu, żeby każdy doszedł do swojego, tego jedynego wiosła. A nie pasuje?
    To zbieram pieniążki - rok, dwa czasem więcej i dążę do jeszcze lepszego.
    Albo INNEGO. Na tym to polega. Dla każdego coś innego :)
  18. Nie jestem pewna czy to dobry temat... Na gitarze basowej zaczęłam grać w
    tym roku szkolnym. Dotychczas grałam na szkolnej gitarze - Squier Jazz Bass.
    Nadszedł czas by kupić móją własną - od zimy rozglądam się za używanymi
    Fenderami. Myślę o Fender Precision Bass. Rodzice dołożą mi do basu i
    woleliby żeby był nowy. Czytałam opinie ludzi, którzy sądzili, że nowe
    basówki Fendera są gorzej wykonane od starych. I stąd moje pytanie: lepiej
    kupić nowego czy używanego Fendera? Mi samej nie zależy na tym by bas się
    błyszczał i pachniał nowością, ale skoro mam możliwość posiadania nowej
    gitary to zawsze warto się zapytać jak to jest.
  19. Nowy Fender tzn wyprodukowany w Ameryka, Meksyk, czy Chiny? Pewnie zaraz
    posypią się rady na wybór używanego Japonczyka z lat 80. Może to i jest
    dobre wyjscie, ja mam meksykańskie wyroby Fendera. Nie narzekam choć pewien
    znany lutnik powiedział mi że to są słabe gitary i powoli przyznaję mu
    rację, szczególnie jeśli chodzi o gryf, ale dalej Fender to Fender. Jako że
    zaczynasz przygodę z basem to polecam ci na początek meksykańskiego
    standarda. 1600 używana gitara na start jak marzenie. Nową gitarę zawsz
    możesz zwrócić jeśli by coś nie grało, ja skorzystałem raz z takiej
    opcji i chwaliłem Boga że używanej nie kupiłem. Jeśli 1000 nie robi
    różnicy bierz nową

    Edyt. A jeśli Chińczyk to tylko nowa, w używane się nie baw. Nie miałem
    okazji mieć w rekach tego dłużej niż 10 min a wrażenia bardzo słabe.
    Ktoś tu ma chińczyka, Ajgor na pewno, to bardziej fachowo się wypowie
  20. @Ulfbar: Nowy Fender tzn wyprodukowany w Ameryka, Meksyk, czy Chiny?




    tzn., w Amceryce, w Meksyku, w Chinach ;)

    Tak tylko wspomnę, że istnieją również inne marki niż wielkie F.
    Zwłaszcza na początek.
  21. Oj tam oj tam. Mam papiery na dysleksję
  22. dysleksja nie ma niczego wspólnego z odmianą przez przypadki
  23. hehehhe, naprawdę???
  24. Naprawde.
  25. A Japończyk z lat 90. też byłby dobry?
  26. Japończyk z pewnego źródła - to znaczy po fachowym "przeglądzie" i
    ustawieniu - a jest takie na tym portalu (mam na myśli Restaurację Gitar)
    może być dużo lepszym wyborem niż losowy produkt z nowego "sortu".

    I dodatkowo kupujesz w legalnie działającej firmie, która nie wciśnie Ci
    kitu, bo po pierwsze dobrze zna się na tym co robi i wie co sprowadza, a po
    drugie nie zaryzykuje utraty reputacji, bo wieści "w branży" szybko się
    rozchodzą, więc możesz być spokojna.
  27. Ojtam, ojtam. Ja będę głosem z drugiej strony barykady. Tylko Fender żaden
    Nachujamitachata czy XXXFujitsu... Miałem Greco Precla i nowoczesne Squiery go
    wciągały nosem a Fender Mex to przy nim klasę lepszy instrument. Zwykle
    Japońce od razu mają osprzęt do wymiany i ch... przystawki - taka prawda.
    Ogrywałem wczoraj chińskiego Fenera i jestem w tęgim szoku jak dobre to
    instrumenty za tak niewielkie pieniądze.

    Jak japończyki - tak - to Fendery JAPy.

    sam mam 2 fendery - amerykanskiego Jazza i "tuningowanego" Mexa - pod względem
    wykonania jest to samo a jak porównywałem Mexa precla z amerykańskim preclem
    to różnica była... na korzyścć mexa - ale pewnie za sprawą osprzętu
    (mostek babicza+quaterpoundery). Wiec kupujemy używanego Mexa za 1600
    +quaterpoundery +badass albo babicz i mamy za 2kę z hakiem sprzęt który
    rozwala w drzazgi wszystkie japonskie wynalazki i niestunningowane
    amerykańce.

    Ale to tylko moja PRYWATNA opinia.
Napisz odpowiedź