Laney Richter R1 czy Laney RB3?

Witam, chciałbym się spytać trochę bardziej obeznanych użytkowników o
temat Pieca basowego.

Wraz ze świętami nadchodzi zastrzyk gotówki co sprawia że chciałbym sobie
kupić nowe combo basowe. Moja gitara to Squier Vintage Modified Jazz
Bass.

Szukam czegoś uniwersalnego do ceny 1000, bym mógł grać zarówno w domu
jaki i na próbach zespołu oraz mniejszych koncertach [np. na imprezach w domu
lub na osiemnastkach]. Tutaj też mam takie pytanie czy pomiędzy tymi dwoma
piecami jest jakaś różnica na efekty dźwiękowe?

Chciałbym abyście doradzili mi co kupić Laney Richter R1
czy Laney RB3.. Był już podobny temat ale nie dużo z niego
wywnioskowałem.

Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 5

  1. W sumie jak znalazłeś ten temat, to mogłeś w nim zapytać :) Jeśli chcesz
    grać na wzmacniaczu w kapeli, to szukaj czegoś o mocy conajmniej 100 W.
  2. lepiej poszukaj używek innych wzmacniaczy np:

    allegro.pl/hartke-a100-okazja-100-sprawne-i1356629981.html

    allegro.pl/laney-rb7-jak-nowy-i1361605908.html

    allegro.pl/ampeg-ba115-i1345158275.html
  3. Jeśli chcesz nówkę, to raczej celuj w jakiegoś Ashdown a 100W.

    Mam RB3, kupiłem za 660 i nie wydałbym na niego więcej, jest to 65W. Jest
    on dobry, starcza do prób wbrew pozorom, tyle że trzeba go żyłować i
    ustawiać brzmienie, które bardziej się przebija, niż które będzie Ci się
    podobało.

    a więc morał jest taki, że gdyby był tańszy Laney RB3, bym polecał, ale
    za 800 nie warto, chyba że mam przestazałe info.

    P.S.

    RB 3 też posiada szpanerski znaczek Richtera na kracie :) więc dlaczego nie
    jest to dodane do nazwy, to nie wiem :)

    pozdrawiam
  4. No dobrze ale nie jestem przekonany co do Ashdown , nie wiem jakoś tak. A czy
    taki Ashdown Five Fifteen MiniRig sprawdzi się?
  5. nie wiem, nie znam, nie grałem.

    Ale powiem Ci tak, jeśli chcesz czegoś na początek, bez żadnych problemów
    Ashdown pociągnie. Ja parę razy byłem mile zaskoczony Ashdown ami, czy to na
    koncertach, czy to na warsztatach do podpięcia, naprawdę, nie taki diabeł
    straszny, jakim go malują.
Napisz odpowiedź