Rowerowa debata technicznej natury.

Autor rozważa zakup roweru trekkingowego o lekkiej konstrukcji i z przednim resorem, zastanawiając się nad wyborem hamulców tarczowych zamiast tradycyjnych v-break.

3540-author_classic_sx.
Szanowni Basoofkowicze!

Mam pytanie do Tych z Was, którzy poruszają się na rowerach i mają jakąś
tam świadomość większą w temacie – ponieważ rowerek mój jest obecnie w
znakomitej części pożywką dla rdzy, planuję na przyszły rok (albo na
zimę tego, co by taniej było) zakupić rower o przeznaczeniu trekkingowym.
Przy czym nie interesuje mnie rower turystyczny, z bagażnikami, sakwami i
całym tym majdanem, raczej coś w tym stylu:

KLIK

Pytanie moje następującej treści: macie coś do polecenia? Chodzi mi o rower
z resorem z przodu, nie takim ordynarnym, na szosowych oponach, w miarę szybki
i lekki (ale niech Was nie ponosi w kierunku ram z włókna węglowego, nie
chcę kupić roweru w cenie samochodu).

Dodatkowo – na ile tarczowe hamulce są skuteczniejsze od zwykłych v-breaków?
Opłaca się w nie inwestować? Jak wygląda ich obsługa (wymiana klocków?)?

Planuję zakupić rower o przeznaczeniu trekkingowym, czy ktoś może mi polecić coś z resorem z przodu?
Chciałbym kupić szybki i lekki rower trekkingowy, ale nie wiem czy tarczowe hamulce są konieczne – czy ktoś może mi pomóc?
Jako basista, interesuje mnie zakup roweru trekkingowego – czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tym temacie?
Mam zamiar kupić rower o przeznaczeniu trekkingowym – czy ktoś może mi doradzić jakie modele są najlepsze?
Szukam roweru trekkingowego z resorem z przodu, ale zastanawiam się czy warto inwestować w tarczowe hamulce – czy ktoś ma na ten temat jakieś opinie?
Jako basista poszukuję roweru trekkingowego, ale nie chcę przepłacić – czy ktoś zna jakieś dobre modele w przystępnej cenie?
Czy warto kupić rower trekkingowy z tarczowymi hamulcami? Jakie są plusy i minusy?
Mam pytanie do basistów, którzy mają jakieś doświadczenie z rowerami – czy może mi ktoś polecić jakiś szybki i lekki model przeznaczony do trekkingu?
Szukam roweru trekkingowego z resorem z przodu i zastanawiam się, czy tarczowe hamulce są skuteczniejsze od v-brake’ów – może ktoś ma na ten temat jakieś doświadczenie?

Podziel się swoją opinią

13 komentarzy

  1. W zasadzie na trekkingowych rowerach się nie znam i tutaj nie pomogę, ale
    mogę coś napisać o tarczowych hamulcach. W tarczówki warto inwestować
    jeśli jeździsz w trudnych warunkach (deszcz, błoto) bo tam sprawdzają się
    znacznie lepiej od v-breaków, czyli Tobie się nie przydadzą i nie będzie
    się to opłacać,zwłaszcza że takie hamulce trochę ważą. Jeszcze tylko
    komentarz do zdjęcia, choć rozumiem że jest tylko poglądowe, nie daj się
    skusić na amortyzowaną sztyce bo szybko łapie luzy i d*pa lata na boki ;p Na
    koniec tylko polecę sklep
    http://www.rower.com.pl – konkretni ludzie, można
    wynegocjować niezłe zniżki i wybór też całkiem spory.

  2. Co do tarczówek: hamulce jak hamulce, ale klocki są dużo droższe od
    zwykłych 😉

    EDIT: a co do amortyzowanego tyłu zgadzam się w pełni z mikusiem, u mnie to
    lata już jak żyd po pustym sklepie, a wymieniłem jakieś 2 lata temu
    amortyzator 😉

  3. Ja tam mogę polecić marke GT sprawdzona z autopsji a ceny nie sa jakieś nie
    osiagalne

  4. KTM, treking – do sakw bez 28 cali nie ma co podchodzić. KTMy mają genialne
    ramy – za stosunkowo psorą kasę kupujesz rower ze średnim osprzętem i
    znakomitą ramą i mocnymi obręczami.

    Hamulce – klasyczne v-breake dają dużo pary, zapewniam. Nawet standardowe
    hamulce, dobrze ustawione, potrafią zatrzymać chłopa mojej postury z sakwami
    w krótkim czasie. Poza tym – tarczowych trzeba umieć używać.

    Komplet sztywna rama + amortyzowany wspornik siodła + przyzwoity amortyzator z
    lockoutem na kierownicy i oponki o szerokości 32 milimetrów z delikatnym
    bieżnikiem (Kenda Kwest K-193 – mam na przodzie górala, przez trzy lata
    służył mi komplet, ale zużyła się tylna) tworzą świetny zestaw na
    długie trasy.

    http://www.katalogrowerowy.pl/kr/rowery/miejskieturystycznecrossowe/3937-life-one?brand=KTM&distributor=&price=1699-3459&search_text=szukanie+produkt%C3%B3w&sort_order=&sort_property=&subcategory_id=5&view=&year=

    http://www.katalogrowerowy.pl/kr/rowery/miejskieturystycznecrossowe/3936-life-track?brand=KTM&distributor=&price=1699-3459&search_text=szukanie+produkt%C3%B3w&sort_order=&sort_property=&subcategory_id=5&view=&year=

  5. Co rozumiesz przez umiejętność używania tarczowych hamulców?

    I co możecie powiedzieć o wytrzymałości łożysk, korby?

    Ja nastawiam się na trasy koło 25-30 km dziennie (po pracy)i w weekendy +-
    60, chyba, że wybędę na jakąś wycieczkę, wtedy więcej. Kolega mi
    wspominał właśnie, że w takich „tańszych” ( 1500zł) rowerach lubią się
    rozsypać przedwcześnie w/w elementy.

  6. Kapralu!

    Od kilku lat jeżdżę prawie codziennie rowerem mniej więcej takie dystanse,
    o jakich piszesz, więc wydaje mi się, że mogę kilka rzeczy
    podpowiedzieć:

    1. Nie kupuj nowego roweru (trochę podobnie, jak z basem ;)) – za niższą
    cenę kupisz używkę, z której ktoś rezygnuje, bo „zbiera kurz w piwnicy”,
    albo bo nie ma czasu jeździć.

    2. Nie szarp się od razu na osprzęt najwyższej klasy. Wszystko się z czasem
    zużywa i trzeba wymieniać: łańcuch, zębatki, itp. Pomału, z czasem,
    dokupisz taki sprzęt, jaki będziesz chciał, a nie zarżniesz się finansowo
    na początku.

    3. Raczej polecam 28″, chociaż sam mam 26″ (z sakwami, jeździ się bez
    problemu, pomimo 184cm wzrostu).

    Kiedy ja kupowałem rower, nie znalazłem nikogo, kto by mógł mi coś
    poradzić, więc popełniłem te błędy, które wypunktowałem powyżej.

    Polecam Ci znalezienie jakiegoś przyjaznego serwisu/komisu rowerowego w Twojej
    okolicy. Ja dzięki właścicielowi takiego przybytku wiele się
    dowiedziałem.

    W razie czego – służę pomocą i radą, w miarę możliwości 🙂

  7. Pamiętaj jeno – dobra rama to podstawa. Ja mam stalową ramę sprzed epoki i
    hula jak ta lala na nowych częściach.

    Co do nowego rower… Nie zgodzę się do końca. Nowe rower mają świetne
    ramy, o niebo lepsze niż te sprzed czterech-pięciu lat (chyba że Sungio, ale
    to zabawa za 2000+ za rower sprzed 20 lat); ten KTM ma hydroformowaną ramę,
    naprawdę fajny kawałeczek aluminium.

    Co do hamulców – technika jest taka, że PRZEDNI hamulec jest mocniejszy. Gdy
    hamujesz tylnym, możesz szybko stracić przyczepność. Jeśli hamujesz
    impulsywnie, to jakoś to jeszcze idzie, ale trzeba i tak wyczuć go. Dobra
    fałka jest niewiele gorsza niż przyzwoity tarczowy, a oszczędzasz na masie.

  8. Amortyzator z przodu musi mieć możliwość utwardzenia [ale nie takiego „na
    papierze” tylko trzeba to dobrze stestować], bo jak będziesz gonił po szosie
    to będziesz marnował energię na niepożądane „pompowanie” kierownicą..

    Co do hamulców..: zdecydowanie lepiej sprawdza się trochę droższy V-break
    niż tarcze z niższej półki, które są chooooleeeeernie awaryjne i drogie w
    naprawie.. A dobry hamulec tarczowy kosztuje bardzo dużo pieniążków. Jak
    kupowałem rower to napaliłem się z tarczę z przodu i w psizdu
    rozmontowałem to po miesiącu. Ciekło mi wszystko i jak hamowałem to miałem
    wrażenie, że jadę szybciej 😐 Włożyłem v-break, który służy do dziś
    [jakieś 4 lata]. Dobry, bezawaryjny hamulec tarczowy to ogromna kasa.

  9. Ja też jakieś 3 lata temu wywaliłem tarczówke i założyłem v breaka z
    przodu, tarcza z tyłu jak dotąd śmiga (5 lat)

  10. Szary – zdaje sobie sprawę, słyszałem o tych utwardzanych teleskopach, tylko
    pytanie – jak to „dobrze stestować”?

  11. Masz u góry na któreś z goleni pokrętło, oznaczone pewnie plusem i
    minusem, lub jakimś L lub H. Generalnie to zakręcasz pokrętło w skrajne
    położenie, naciskasz do oporu klamkę hamulca przedniego, wpychasz
    kierownicę ku amortyzatorowi i zapamiętujesz o ile poszedł w dół
    amortyzator i z jaką siłą to zrobiłeś, nie musisz jakoś mocno, byle by
    byle. Potem kręcisz pokrętłem w drugie skrajne położenie, znowu wpychasz i
    jeśli musisz np. więcej użyć siły bo dobić, to znaczy, że jest
    dobrze.

    No i firma też mówi sporo. RST unikaj, Suntour może być, Rock Shox git.

    W każdym razie nowe amortyzatory do 350- 400zł są słabe, nie ma cudów.
    Sprężyna sama mało tłumi, ugiąć się ugnie, ale trochę katapultuje.
    Wytłumi korzeń, krawężnik, małego psa sąsiadki, ale np. wibracje
    spowodowane jazdą na kostce już nie do końca (przynajmniej z mojego
    doświadczenia). Może sztywny widelec? Albo używaną szosę?

  12. Utwardzenie – lockout na kierownicy. Blokuje skok amortyzatora i sprawia
    wrażenie sztywnego widelca. Sprawny LO powinien działać szybko i
    bezawaryjnie. Test jest prosty – jedziesz, pociągasz za manetkę, jedziesz
    dalej, czujesz, czy macha, czy nie. Koniec tematu. Jeśli rower nie ma LO na
    kierownicy, to czasem trzeba się schylić i przekręcić jedną wajchę na
    goleniu.

  13. Są widły z całkowitą blokadą skoku i te z regulacją. Tak jak Frytek
    pisał, są pokrętła do tego. Musisz kręcić w opór w dwie strony i robić
    małą jazdę próbną i kontrolować, czy to kręcenie cokolwiek daje, czy to
    tylko pic. Najlepiej zjeżdżać z niskiego krawężnika, wtedy jest to
    całkiem miarodajne..

Możliwość komentowania została wyłączona.