tubas – …XII KROKUS JAZZ FESTIWAL, cz. II

I nastał dzień drugi KROKUS JAZZ FESTIWAL…

O godz 13:00 punktualnie zjawiłem się w JCK jako widz prezentacji
konkursowych.

I oto jako pierwsza ekipa „Choice Instrumental”, a w jej składzie Paweł
Wszołek – kontrabasista, gitarzysta basowy i kompozytor, znany mi od paru lat
jako współużytkownik największych basowych forów internetowych
„basoofka.net” i „basscity.eu”.

Często tam dyskutowaliśmy, zarówno w ramach mojego „basoofkowego” bloga, jak
i na tematy w wątkach „basscity”, związane z przydatnością wiedzy
ogólnomuzycznej dla basisty, w tym także tzw. „metala”!

Osobiście poznałem Go już wcześniej, podczas jeleniogórskiego koncertu
jednego z Jego wcześniejszych projektów o niezrozumiale egzotycznej nazwie –
nie do zapamiętania… Co z punktu widzenia marketingowego jest błędem
niewybaczalnym!

Na przesłuchaniu zaprezentowali kilka naprawdę dobrych kompozycji Pawła,
wykonanych starannie i w pięknych nastrojowych klimatach. Ich gitarzysta
zagrał rewelacyjnie, a jego gitara brzmiała tak jak jazzowa gitara powinna
brzmieć, wg mnie – wzorcowo.

Mimo to uważam, że szanse na zwycięstwo mają nikłe, bo konkurencja
prezentuje co najmniej równie wysoki poziom, a ich muzyka brzmiała dość
statycznie i więcej w niej było zadumy niż „jajca”… Chociaż gitarzysty
mógłbym słuchać godzinami!

Kolejne dwa składy to Niemcy:

DUO KLANGENFORM – Grali znakomicie i zadziwiali zarówno techniką jak i
wyobraźnią. Duet pianistki/wokalistki z saksofonistą altowym zachwycał
maestrią wykonawczą, dyscypliną skrytą pod pozornym luzem, wzajemnym
zrozumieniem i prawdziwie jazzowym „jajcem”.

Wokalistkę słyszałem poprzedniego wieczora, podczas jam session, kiedy
nawiązała mistrzowski pojedynek na improwizacje scatem z fenomenalną Pascal
von Wroblewsky!

CREATIVE URGE – wykonywało swoje, trochę zbyt długie, kompozycje autorstwa,
oczywiście, kontrabasisty… he… he… he…

Grały jeszcze dwa składy niemieckie i dwa polskie.

Z niemieckich zapamiętałem poruszające kompozycje perkusistki grupy PANTOUM
z Drezna, śpiewane przez niepozorne, ale o widocznym dużym temperamencie
wykonawczym – dziewczątko, pięknym, mocnym głosem, brzmiącym jak mix Bjorg
i Sinead O’Connor.

Zespół GRIFFIG z Lipska zagrał bardzo romantyczne w stylu utwory, które po
mnie spłynęły jak woda – niestety.

No i dwa polskie:

Katowickie MDM TRIO i okrojony o nieobecnego z nieznanego powodu
kontrabasistę, zespół z Poznania.

Od razu powiem, że na taki zespół jak MDM TRIO czekałem cały czas!

Oni grali dla mnie!!!

No i chyba jeszcze dla prowadzącego ten koncert Tomasza Tłuczkiewicza, który
nie ukrywał, że dla niego – tak jak dla mnie – prawdziwy jazz skończył się
w latach 60-tych ubiegłego wieku…

Nie wiem czy znacie kontrabasistę Georga Mraza? To Czech grający z
największymi gwiazdami światowego jazzu, a jego partie kontrabasu – zarówno
w akompaniamencie, jak i solowe – są materiałem szkoleniowym we wszystkich
szkołach jazzu.

Otóż kontrabasista MDM TRIO wziął od niego to, co najlepsze, dodał swój
temperament i młodzieńczy luz i mnie osobiście zachwycił!

Wraz z pianistą i perkusistą zagrali REWELACYJNIE!!!

Co do poznańskich licealistów muzycznych, grupy REJOYCE – byli świetni!
Pianista – osiemnastoletni wirtuoz o wyobraźni doświadczonego jazzmana,
wspaniały i równie młody – o ile nie młodszy – saksofonista i wisienka na
tym torcie, perkusistka z tego samego liceum, ale już studentka pierwszego
roku Akademii Muzycznej…

Nie dość, że gra znakomicie technicznie, z feelingiem i wrażliwością na
grę partnerów – co było widać na jamach, to jeszcze jest piękną
dziewczyną o uroczym uśmiechu!

W ogóle to ciekawa sprawa, bo nawet Tomasz Tłuczkiewicz zauważył, że tylu
perkusistek naraz w jednym miejscu, jeszcze w życiu nie zdarzyło Mu się
spotkać.

Ja co prawda spotykałem je w większych nawet gromadach i bardziej skąpo
ubrane, ale grywam na suzafonie w orkiestrach dętych, przed którymi
maszerują z bębnami tzw. majoretki w kupach po kilkanaście na raz, lecz to –
sami rozumiecie – nie to samo…

A na KROKUSIE już pierwszego dnia dwie Polki i dwie Niemki!

Nie dość, że świetnie grają, a nawet komponują, to jeszcze mają
CYCKI!!!

Co prawda Niemki starają się ten fakt zamaskować rozwleczonymi, luźnymi
ciuchami, ale nasze rodaczki przeciwnie – nie da się u nich przeoczyć tego
szczegółu pozamuzycznego!

Co zresztą znakomicie poprawia odbiór całości – przynajmniej jeżeli idzie
o mnie i kolegę Romana…

PS. Relacja z koncertu supergwiazdy, kwartetu kontrabasisty Bustera Williamsa,
oraz laureatów poprzedniej edycji festiwalu, Michał Kapczuk Trio i z jamowego
after party – za parę godzin, jak się wyśpię i wrąbię śniadanko!

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.
Napisz odpowiedź