tubas – …Dire Straits symfonicznie!.

W sobotę poszedłem sobie na koncercik wyjątkowy!

Otóż w Cieplicach, na Placu Piastowskim orkiestra symfoniczna Filharmonii
Dolnośląskiej wykonała program pt. „Dire Straits symfonicznie”. Dyrygował
Krzysztof Herdzin.

Solistami byli: Marek Napiórkowski – gitara i Kuba Badach –
śpiew
. W sekcji rytmicznej na basóweczce wykonywał Robert
Kubiszyn
, pozostali to

Tomasz Kałwak – instrumenty klawiszowe

Paweł Dobrowolski – perkusja.

Utwory świetnie wybrane i naprawdę dobrze, ze zrozumieniem funkcji i
mozliwości instrumentarium, zaaranżowane. Obaj soliści w znakomitej formie,
orkiestra stanęła na wysokości zadania bez problemu. Dyrygent świetnie
panował nad całością, zarówno rytmicznie jak i dynamicznie, a muzycy grali
jak jeden instrument. Był i feeling i power !…

Momentami z wokalem włączał się dyrygent, dośpiewując całkiem sprawnie
drugi głos Kubie Badachowi.

Brzmienie całości było zadziwiająco dobrze zrealizowane, mimo trudnych
warunków akustycznych(długi plac otoczony budynkami, dość ciasna
estrada…). Wszystkie sekcje słyszalne na wyrównanym poziomie,głosy solowe
oboju, klarnetu czy smyczków były wystarczająco selektywne. Drobne braki
wynikały, jak podejrzewam, z przyczyn obiektywnych (np. obcięcie dolnego
pasmo skrzypiec wynikało zapewne z potrzeby uniknięcia interferencji niskich
częstotliwości).

W całości to nie przeszkadzało i o ile w wypadku koncertu stricte
symfonicznego byłoby poważnym błędem, to tu pasowało…

Dęciaki oraz sekcja perkusyjna dały wspaniały popis profesjonalnych
umiejętności i wszechstronności wykonawczej.

Obok mnie siedział odrobinę ode mnie starszy (koło 60-tki) fan DIRE STRAITS,
który ich repertuar znał na pamięć i posiada wszystkie(!) płyty.

Nie miał zastrzeżeń…

Bardzo, ale to bardzo udany koncert!!!

EDIT I: Dodam, że widownię stanowił wielotysięczny, zbity tłum
mieszkańców i kuracjuszy, którzy koncert przyjęli owacjami na
stojąco!!!

EDIT II: Muszę zaznaczyć, że – o dziwo, widownia klaskała jak należy – na
dwa!

PS. Do białej gorączki doprowadza mnie klaskanie „na raz” w czasie koncertów
rockowych lub jazzowych… Nawet chory psychicznie i półgłuchy mandryl nie
powinien mieć trudności w usłyszeniu prawidłowego akcentowania dowolnego
utworu rockowego, a mimo to nagminnie krajowa publiczność klaskaniem „na raz”
przerabia wszystko na „góralskie tańce”…

No, ale po co ja się denerwuję, przecież przywódcy największych polskich
partii politycznych nie potrafią hymnu narodowego zaśpiewać!…

Załączniki

-

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 1

  1. z ziemi włoskiej do włoski :D
Napisz odpowiedź