tubas – …dżemowanie!

Ustaliliśmy wstępnie część repertuaru do kolejnego „recitalu
standardów”.

Utworków będzie kilkanaście, a na przygotowanie jest 6-7 prób. Próba trwa
około 2 godzin.

Wychodzi niecała godzina na utwór…

Dzisiaj posłuchałem oryginalnych, klasycznych wykonań twórców tych
standardów. To dość szerokie spektrum stylistyczne, ale głównie modern
bop.

Zasadniczy problem to zagranie samego tematu w niebanalny sposób, z jakimś
„jajcem”… ale nie za dużym, bo nie spamiętamy szczegółów!

: )

Ostatnio pianista pogubił się nieco i utworek opracowany na „fast tempo”,
„nabił” w tempie „moderato”. Kompletna kicha!…

Bywało i tak, że Wasz uniżony sługa grał nieoczekiwaną solówkę na basie
przez cały chorus (32 takty!), w utworze gdzie w ogóle nie miałem grać
partii solowej, ale saksofonista swoją już skończył, a pianista czekał na
gitarzystę lub odwrotnie i zostawałem sam z perkusją.

Wspominałem już, że ładna improwizacja nie przychodzi mi łatwo?

Oczywiście mógłbym olać sprawę i pograć sobie w tonacji cokolwiek, ale
choć leniwy, to jednak ambitny jestem i staram się, mimo zaskoczenia,
nawiązywać do melodii i trzymać harmonii.

Efekty są, delikatnie mówiąc, różne…

: D

Piszę o tym, bo zauważyłem, że paradoksalnie, jednak łatwiej mi
improwizować w standardach o nietypowej, skomplikowanej harmonii, niż w
„jednofunkcyjnych” utworkach modern jazzu.

Przypuszczam, że to „wina” grania przez dziesięciolecia linii basu a vista do
„prymek” i kojarzenia wszystkiego blokami harmonicznymi, a w związku z tym
podświadomym graniem solówek „po skalach” pasujących „automatycznie” do
takiego bloku.

Rację ma „MPB”, że harmonia często ogranicza, ale w tym wypadku
„ratuje d*pę” pozwalając jednak coś zagrać, mimo kompletnego
zaskoczenia!

Przy okazji:

Zauważyłem na różnych filmikach z „jamów”, że zwykle jest to smędzenie
wokół jakiegoś prostego groovu basowego na jednym akordzie, bez prób nawet
najprostszego urozmaicenia tego podkładu, choćby zmianą tonacji, jakąś
modulacją, czy zmianą podziałów rytmicznych.

Niegdyś grało się „dżemy” wokół konkretnych standardów jazzowych,
popowych czy rockowych, a w najgorszym wypadku ogrywane były 12 taktowe
schematy harmoniczne bluesa i cała zabawa polegała na wymyślaniu a vista
innego groovu dla każdego instrumentu jaki „wcinał się” z solówką!

Do tego musiał być czujny perkusista o muzykalnym uchu i często w ten
sposób powstawały naprawdę znakomite rzeczy.

Niestety, po wytrzeźwieniu nikt nie pamiętał „jak to leciało”…

Ach, ileż arcydzieł w ten sposób przepadło w oparach wódeczki z sokiem
pomidorowym kapslowanym!

; )

PS. Dobrze, że wtedy nie było możliwości rejestrowania tego i „wrzucania”
do Sieci – mógłbym się teraz fatalnie rozczarować!…

: D

Załączniki

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 38

  1. Puenta najlepsza jak zwykle:) ja uważam że gdyby wszystkie jamy były
    rejestrowane, np na warsztatach jazzowych w Puławach to Marcus Miller i reszta
    gfiasdorów mogła by zacząć srać po gaciach i czuć oddech chłopaków na
    karkach, a gdyby to ktoś zapisał to powstałyby nowe tematy do standardów :D
  2. Ja i bez nadużywania alkoholu niejednokrotnie zadaję sobie pytanie: "Jak ja
    to zagrałem?". Dodatkowym utrudnieniem jest poziom moich umiejętności i
    często ubolewam z tego powodu, że nie potrafię czegoś "powielić" :)
  3. Różnimy się nie tylko umiejętnościami

    ale też tym boskim pierwiastkiem

    Ponoć są dwa pożądane rodzaje słuchu

    1- słuch absolutny

    2= słuch względnie absolutny

    ja posiadam trzeci rodzaj słuchu a mianowicie jest to słuch

    3 - słuch absolutnie względny

    pomimo tego czerpię radość gdy nie dam d*py w 12 taktowym bluesie nie
    grając solówki

    daję sobie prawo do takiego smędzenia i mam z tego dużo radochy

    zazdroszczę Tubasowi umiejętności i talentu ale grać nie przestanę :-)
  4. Hajaszek - kupuje od Ciebie podział "słuchów"! :D

    Są jamy i jamy. Na jednym z tych, na których bywam gra się głównie
    12-taktowce do nieprzytomności i raczej nie kombinuje się szalonych rzeczy w
    międzyczasie - taka niepisana zasada, od której rzadko się odchodzi.

    Z kolei na innym jamie - nigdy nie wiadomo, co się zdarzy. Jeden z muzyków
    proponuje formę/riff/groove i jazda. Występuje tam często mój ulubiony
    gatunek perkusisty - kompletnie nieprzewidywalny. Trzeba zachowac pełną
    czujnośc, bo nigdy nie wiadomo, co garowy z groovem zaraz zrobi. Uwielbiam!
    :D

    I nie mam na myśli pomyłek! ;)
  5. W Chwili mówisz tak kombinują? Muszę żonę w końcu przekupić i się
    stawić ;)
  6. @Hajaszek:
    Ponoć są dwa pożądane rodzaje słuchu
    1- słuch absolutny
    2= słuch względnie absolutny

    ja posiadam trzeci rodzaj słuchu a mianowicie jest to słuch
    3 - słuch absolutnie względny




    To ja mam jeszcze inaczej.

    Mam słuch absolutny - absolutnie nic nie słyszę.
  7. @Hajaszek:
    [...]zazdroszczę Tubasowi umiejętności i talentu ale grać nie przestanę :-)




    To tylko doświadczenie!... Talentu tyle co u każdego, a umiejętnościami
    bije mnie na głowę każdy "slaper" i "tappingowiec".

    : (

    I nie daj Boże, żebyś przestał grać z jakiegokolwiek powodu!!!


    @dwa_punkty: Hajaszek - kupuje od Ciebie podział "słuchów"! :D

    Są jamy i jamy. Na jednym z tych, na których bywam gra się głównie 12-taktowce do nieprzytomności i raczej nie kombinuje się szalonych rzeczy w międzyczasie - taka niepisana zasada, od której rzadko się odchodzi.
    Z kolei na innym jamie - nigdy nie wiadomo, co się zdarzy. Jeden z muzyków proponuje formę/riff/groove i jazda. Występuje tam często mój ulubiony gatunek perkusisty - kompletnie nieprzewidywalny. Trzeba zachowac pełną czujnośc, bo nigdy nie wiadomo, co garowy z groovem zaraz zrobi. Uwielbiam! :D
    I nie mam na myśli pomyłek! ;)




    Bardziej lubię te drugie jamy! I takich perkusistów...!
  8. Warszawo! Dziś dżem w Muzie :)
  9. @kububasek: Warszawo! Dziś dżem w Muzie :)




    A gdzie to? Co na owych jamach się wyprawia?
  10. Cóż, Tubasie, muszę Cię zmartwić: "ambitny" wyklucza "leniwy" :) Musisz
    zrewidować opiniię o sobie :)

    Pozdrawiam i nieustająco dziękuję za przyjemną lekturę!
  11. To przy Chmielnej Miklo, czyni się tam jazz, groove ponoć :)
  12. przeciez slowo ambitny nie wyklucza lenistwa, może ideowo nie pasuje, ale w
    naturze wystepuje, nawet w nadmiarze bym powiedzial
  13. No!!!
  14. W Rotterdamie we wtorki w na przeciwko grafiti liceum z rastamanami free jam
    roots w czwartki w dayzi jazz jam a w soboty w worm freestyle jam . Gdy by
    kiedyś przejazdem zapraszam.
  15. @ciapo: W Rotterdamie we wtorki w na przeciwko grafiti liceum z rastamanami free jam roots w czwartki w dayzi jazz jam a w soboty w worm freestyle jam . Gdy by kiedyś przejazdem zapraszam.




    Roots jammik to coś dla mnie. Chętnie bym się pojawił, gdyby nie
    odległość.
  16. Kurna, "Wojciu" - to Ty z Krapkowic jesteś! Moje Młodsze Dziecko (29) tańczy
    tam w Domu Kultury "tango argentino" ze swoją Panią... Chociaż teraz już
    pewnie nie bardzo, bo od stycznia pracuje w Katowicach i zjeżdża tylko na
    weekendy. Grywasz tam regge dla Babilonu?

    "ciapo", posłuchałem trochę, bo bardzo zainteresował mnie Twój
    instrumencik. Widziałem kiedyś podobnego Fendera, ale nie wypróbowałem.
    Gałeczek u Ciebie mnogo i prztyczków, ale słyszę, że wiesz dokładnie
    czego chcesz!...

    Bardzo progresywny jesteś... I bezkompromisowy!...

    : )

    Lubię to!

    Pewnie byś się z "MPBem" zrozumiał ideowo w pół słowa...

    Oby nigdy nie zabrakło Ci entuzjazmu w odkrywaniu nowych światów
    basówkowych!!!
  17. @witt: przeciez slowo ambitny nie wyklucza lenistwa, może ideowo nie pasuje, ale w naturze wystepuje, nawet w nadmiarze bym powiedzial




    Przed wojną żył taki kawiarniany filozof o nazwisku Franz Fischer.
    Wielokrotnie Jego postać przewija się we wspomnieniach pisarzy, poetów,
    malarzy i aktorów tamtych czasów. On sam nie pozostawił po sobie żadnego
    pisemnego śladu, poza tymi wspomnieniami.

    Jest moim prywatnym bóstwem - leniwy geniusz, smakosz i gawędziarz, erudyta,
    miłośnik sztuki i przyjaciel wszystkich artystów... Franciszek Fischer!

    Myślę, że jest ulubioną duszyczką Pana Boga!

    : )

    PS. Jeżeli mimo wszystko trafił do Piekła, to nie ma sprawiedliwości także
    na tamtym świecie i mam tylko nadzieję po śmierci znaleźć się w Jego
    pobliżu...

    PPS. To On jest autorem opinii, że "...w Polsce nie będzie dobrze, dopóki
    nie wystrzela się ze 200 tysięcy złodziei!"

    Na pytanie:

    "- Franz, a jak tylu nie będzie?"

    Odpowiedział:

    "- To resztę dobierze się z tych uczciwych..."

    : D
  18. @tubas: Kurna, "Wojciu" - to Ty z Krapkowic jesteś! Moje Młodsze Dziecko (29) tańczy tam w Domu Kultury "tango argentino" ze swoją Panią... Chociaż teraz już pewnie nie bardzo, bo od stycznia pracuje w Katowicach i zjeżdża tylko na weekendy. Grywasz tam regge dla Babilonu?


    "ciapo", posłuchałem trochę, bo bardzo zainteresował mnie Twój instrumencik. Widziałem kiedyś podobnego Fendera, ale nie wypróbowałem. Gałeczek u Ciebie mnogo i prztyczków, ale słyszę, że wiesz dokładnie czego chcesz!...
    Bardzo progresywny jesteś... I bezkompromisowy!...
    : )
    Lubię to!
    Pewnie byś się z "MPBem" zrozumiał ideowo w pół słowa...
    Oby nigdy nie zabrakło Ci entuzjazmu w odkrywaniu nowych światów basówkowych!!!




    Ano jestem z Krapkowic i z tego co mi wiadomo przy tutejszym Domu Kultury
    jakieś tańce odbywają się.

    Domyślam się zatem, że i Ty Tubasie jesteś gdzieś z okolic? Chyba, że
    dziecko Twoje wywiało daleko od rodziny :)

    A czy pogrywam reggae dla Babilonu? Wiesz, niby jakiś Babilon tam się pojawia
    od czasu do czasu, ale nasi wokaliści starają się nie być zbyt tendencyjni
    i raczej uchylają się od wiecznego pisania o Babilonie, Jah i innych tego
    typu zjawiskach, które pojawiają się w dobrej większości twórczości z
    tegoż nurtu.
  19. @tubas:
    PPS. To On jest autorem opinii, że "...w Polsce nie będzie dobrze, dopóki nie wystrzela się ze 200 tysięcy złodziei!"
    Na pytanie:
    "- Franz, a jak tylu nie będzie?"
    Odpowiedział:
    "- To resztę dobierze się z tych uczciwych..."
    : D




    Obecnie nie trzeba by dobierać z uczciwych bo złodziei jest w Polsce gdzieś
    z 20 milionów.
  20. Tubas.dzięki serdecznie za miłe. Słowo . Basik to skladak gryf od Lutnika z
    Mielca deche sam zrobiłem dodalem Ikar aktywny i pasywny fajnie dają razem
    ale osobno tez luz . Wiesz każdy ma swoje brzmienia , które lubi ja lubię oba i
    chciałem ja w jednym Basie . 3 lata temu zaczolem robić repliki klucz hipshot
    extender ze starych jak M.Manring i zamontowalem cztery . Nie chce grac jak
    manring cz Miller wiem oni są wielcy ale lubię się uczyć od nich ,chce grac
    z mojego serca bo ich przecież mamy .dlatego odrzucillem nazywanie stylu i się
    z nim utorsamiac . Z reszta zawsze lubiłem grac wszystko i z serca a jam jest
    wolnością jaka mamy i poznaniem wielu osób bez słów i to jest piękne .
  21. "MPB"! No powiedz sam, czyż "ciapo" nie jest Twoim duchowym
    bliźniakiem?!

    A Ty myślałeś, że jesteś sam jak palec w całym "basoofkowym"
    Kosmosie...

    Nie jesteś! Prędzej już sztachetą w płocie! Na razie są co prawda tylko
    trzy: "MPB", "jurbasteck" i "ciapo", ale może ujawnią się
    następni...

    Niech żyje wolność od zasad harmonii!!!

    Oczywiście po ich uprzednim zgłębieniu...

    : )
  22. @Steve Rondel:

    @tubas:
    PPS. To On jest autorem opinii, że "...w Polsce nie będzie dobrze, dopóki nie wystrzela się ze 200 tysięcy złodziei!"
    Na pytanie:
    "- Franz, a jak tylu nie będzie?"
    Odpowiedział:
    "- To resztę dobierze się z tych uczciwych..."
    : D


    Obecnie nie trzeba by dobierać z uczciwych bo złodziei jest w Polsce gdzieś z 20 milionów.


    No, taż to właśnie miał na myśli Franc Fischer!...
  23. Liczę się z zasadami harmonii ale nie będę udawał kogoś innego w grze na
    Basie bo nim nigdy nie będę . Moge tylko ćwiczyć jego numery dla zdobycia
    więcej doświadczenia .czy bycie sobą jest tu karalne?
  24. Kurde, "ciapo" czy Ty naprawdę sądzisz, że ja z Ciebie się nabijam albo w
    inny sposób krytykuję? Broń Boże!

    Naprawdę podoba mi się to co robisz, a towarzystwo "PapyMisia" czy
    "jurbasstecka" na pewno(!) nie jest dla Ciebie ujmą.

    Obaj są doświadczonymi basistami, przy czym "jurbassteck" dodatkowo po
    zaawansowanych studiach muzycznych. I obaj mają podobne widzenie muzyki jak
    Ty, dlatego ich tu przywołałem.

    A bycie sobą jest tak rzadkie, że powinno być pod specjalną ochroną i to w
    każdej dziedzinie sztuki, nie tylko muzyce. Nie chcę popadać w skrajność i
    nie nazwę Cię geniuszem, ale to co robisz jest naprawdę świeże i
    autentyczne!

    Nie ma w tym banału i silenia się na oryginalność - słychać że grasz, co
    Ci w duszy śpiewa.

    Na wszelki wypadek zalecam więcej dystansu do słów ewentualnej krytyki, bo z
    van Gogha się śmiali, a teraz płacą za jego obrazy ciężkie miliony!

    Czego i Tobie życzę...
  25. Tu nie chodzi o to, żeby klasyfikować nową-starą odmianę
    muzyka/kompozytora wyzwolonego. Napisałbym o tym kilka książek ale nie mam
    czasu;) Ci, którzy się zapisali na kartach historii to ludzie, którzy
    myśleli poza ramami, wybiegali poza schematy i tworzyli coś nowego
    zmieniając jej bieg. Ciężko jest teraz znaleźć niewydeptany obszar
    muzycznej ziemi ale same jego poszukiwania sprawiają, że muzyka wchodzi w
    zupełnie inną jakość. Najgorsze jest jednak to, że 99% z tych ludzi,
    którzy się ze mną zgodzą po przeczytaniu tych słów tak jak wielu przed
    nimi (bo przecież nie jest to nic odkrywczego) przytaknie ale nic z tym nie
    zrobi;)

    I pochlebia mi Tubasie, że służę Ci za przykład "wolnomyślicielstwa".
    Sprostuję tylko, że nie odrzucam kompletnie zasad harmonii, stosuję je
    całkiem swobodnie tyle, że nauczyłem się ich oddolnie, metodą "graj i
    myśl nad tym co robisz" starając się zrozumieć tę magię, która płynie z
    rytmu, melodii, dynamiki, brzmienia itd;) Odrzucam jedynie pomysł uczenia się
    jej metodą szkolną, czytając i kując na pamięć zamiast samemu podłapać
    tyle ile potrzeba by zrozumieć to, co te formułki nam mówią i czy/jaki
    system nimi rządzi.

    A dżemować najbardziej lubię z samym perkusistą co jest przyzwyczajeniem z
    jednej z kapel gdzie graliśmy we 2. Zaczynaliśmy zazwyczaj od podania jednego
    "okresu" wraz z podziałami i innymi wytycznymi weń panującymi, przykład z
    życia- "Radziu gramy takty 11/8+10/8+11/8+4/4 w tej tamtej dziwnej skali
    "2+1". Po wałkowaniu tego dłuższy czas olśniło mnie, że to 40 ósemek
    więc poinstruowałem Radzia, żeby jedną blachą nabijał co 5 żebym mógł
    sobie pomanewrować w tej dziwnej czasoprzestrzeni między graniem
    11/8+10/8+11/8+4/4 a 2 wielkich taktów 4/4 kwintolami(tzn uzyskaliśmy
    wrażenie, że ósemki są kwintolami) po czym opuszczaliśmy nabicia ósemkowe
    zupełnie odcinając się od poprzedniego podziału i grając to co później
    po zapełnieniu tego ósemkami dostosowanymi już do uzyskanych taktów 4/4
    nazwaliśmy "marszem godżilli". Ciężko to wytłumaczyć, zwłaszcza z moim
    niepełnym obyciem z nazewnictwem. Nigdy się tak nie bawiłem na próbie jak
    wtedy. Radzio za to jak wstał od perkusji to nie wiedział jak się chodzi,
    tak się biedaczek poprzestawiał rytmicznie.

    Druga metoda już zupełnie dająca ujść ekspresyjnej wyobraźni to "gramy na
    1/4 i się orientuj". Nie graliśmy we 2 z wyboru, zwyczajnie nikt inny się
    nie orientował w naszym zgraniu i prawdziwej muzycznej chemii!:)
  26. Dzięki jeszcze raz może napisałem. Za ostro ale taki już jestem ale za to
    wiem ze mogę tu swobodnie polować i bronić każdego z nas osobowości w
    czasie jamowania bo nikt chyba z nas nie lubi grac z aktorowymi sportowcami .
    Dzięki ze tu jesteście.
  27. @witt: przeciez slowo ambitny nie wyklucza lenistwa, może ideowo nie pasuje, ale w naturze wystepuje, nawet w nadmiarze bym powiedzial




    Jak najbardziej wyklucza! "Ambitny", oznacza dążący - dążenie wyklucza
    lenistwo :)
  28. Niby człowiek wie co oznacza jakieś słowo, ale okazuje się, że jednak nie
    do końca!

    Ja np. poruszony uwagą "Biboka", sprawdziłem i oto definicja:

    "ambicja - poczucie własnej wartości i chęć jak
    najlepszego jej spożytkowania; aspiracje, pragnienie osiągnięcia wyższej
    pozycji i prestiżu społ., sukcesów, powodzenia, sławy; szlachetna duma,
    godność osobista, honor, miłość własna; (amb. wygórowana,
    chorobliwa)
    zarozumiałość; żądza zaszczytów, władzy, uznania
    dla urojonych cnót i zalet."

    Dodatkowo odnalazłem, że źródłem jest łacińskie słowo
    ambitio czyli - "krążenie, obchód" co sugeruje sięganie po
    zaszczyty i wyższą pozycję nie poprzez pracę, a przez kombinacje i
    docieranie na szczyty okrężną drogą...

    Tak więc jednak intuicja podpowiedziała mi poprawne użycie tego
    określenia!...

    : D

    Czytelnicy moich "Poradników dla Leniwych Basistów" powinni poczuć się w
    pełni usatysfakcjonowani, jako spokojnie mieszczący się w definicji słowa
    "ambitny"... chociaż leniwy!

    : )
  29. Wikipedia, Tubasie, głosi co innego:

    www.pl.wikipedia.org/wiki/Ambicja:

    "(...) cecha charakteru polegająca na silnym poczuciu godności osobistej
    oparta na stawianiu sobie trudnych celów i dążeniu do ich realizacji
    (człowiek ambitny)". Faktycznie, nie ma wzmianki o sposobie realizacji ;)

    Jak diametralnie zmienia się znaczenie słów z upływem czasu (apropos
    ambitio), można stwierdzić badając genezę słowa "kiepski" - polecam
    poszukać :)

    Pozdrawiam: i leniwych, i ambitnych :)
  30. Ważne żeby bas mieć w łapach codziennie.reszta sama przychodzi.
  31. @ciapo: Ważne żeby bas mieć w łapach codziennie.reszta sama przychodzi.




    Ot, puenta godna basoofki ;)
  32. Ostatnie słowa twoje o chemi są na tyle wystarczające ze zawarty jest cały
    sens spotykania się z ludźmi pierwszy raz w życiu i zagrania przez parę minut
    lub godzin . Pamietam rzeszow wadada mieliśmy przygotować trasę po Czechach
    przez 2 dni zrobiliśmy 4-5 godzinny materiał na trasę wszysko właśnie
    spontan .fakt podkad afrocuban ale się sprawdził dopiero na koncertach ,magia
    , czyste szaleństwo dusz publika tańczyła .coś niesamowitego , każdy z nas
    uczestniczył w uczcie radości i pogoni w niemyslenie ,czysty trans. Po pól
    roku od tego zdarzenia wyjechałem do Rotterdamu . Chcąc zarobić na lepszy
    piec do basu .nie grałem na Basie rok po czym znalazłem nr ulicy podróbka
    Fender .bird czy coś takiego zaczolem wszysko odnowa ale ta chemia z tych lat
    jest tak silna .postanowiłem. Myśląc jeśli los wywalił mnie tutaj
    korzystać i uczyć się od innych kultur od ludzi chętnych na improwizacje i
    tak odmiennych w zasadach muzyki .poznałem MUrata i kulturę arabska gdzie od
    zaraz z zapałem powygrzebywalem prpgi w Basie w celu nauki dźwięków miedzy
    półtonami kupiłem ebow i w celu rozmycia zasad basowego basu . Gram i
    pozoznaje dalej po 8 latach znalazłem perkusiste Kay on może dużo Mlody 25
    letni ale czuje wolność nie myślenia w grze i kontroli magi ,a przecież
    wiadomo ze najlepszy przyjaciel basisty to perkusista a w tej bardzo przesranej
    roli basy ,czyli łączenia instrumentów perkusyjnych z instrumentami
    solowymi.mamy paru muzyków których spotkaliśmy z pierwszych kontaktów dusz
    .i gramy od Drum&bass po metal przez jazz .ale najważniejsze :szklanki
    szczerych i nie udających bo każdy człowiek czy jest malazem czy pracuje w
    fabryce szuka spokoju i odcięcia się od rzeczywistości i nie myślenia
    .jednym to daje gra w hokeja a innym muzyka .z jednym wyjątkiem w czsie
    inprowizacji używamy 3 zmysłyu i istoty poznawania ludzi z którymi gramy bez
    użycia słów a po pierwszym kontakcie jam możemy powiedzieć jakim jest
    człowiekiem bo w muzyce ,w czasie szczerej czystej improwizacji nic nie
    ukryjesz dlatego zawsze dziękuje za spotkanie mojego wnętrza z twoim
    wnętrzem.
  33. Dzięki mrpapabrear ze tu jesteś .
  34. Nie tylko ambicja zmienia swoje znaczenie

    Słowo amator też je zmieniło

    a przecież pochodzi z łaciny o ile pamiętam a lekcje miałem 24 lata temu to
    szło jakoś tak

    amo

    amas

    amat

    amatis

    amat

    amant

    a dziś amator to cienias, amatroszczyzną zalatuje itd

    a amo znaczy kochać

    czyli amator to miłośnik - nie zawodowiec czyli taki który nie żyje z tego
    co robi

    czy to ujma ???

    Ja z dumą mówię, że gram jak amator, po amatorsku,

    jestem miłośnikiem gry na basie, kocham bas i to brzmienie

    pozdrosy

    Hajaszek
  35. uwielbiam takie rozumowanie jak Twoje Hajaszku :D takie z d*py strony

    Ciapo wzruszająca Twoja opowieść, ale ciekawi mi mnie substancja pod której
    wpływem byłeś pisząc tego posta :P
  36. Wypilem 3 lampki wina czy to coś złego .a z drugiej strony uwielbiam pisać i
    mówić o uczuciach .
  37. Nie nie, broń Boże, sam lubię :) tylko niektóre zdania są tak
    sformułowane że muszę się domyślać o co chodzi :)
  38. To może dlatego ze pisałem przy użyciu telefonu i czasami wprowadza mi
    domyslne wyrazy sorry .powinienem sprawdzić .
Napisz odpowiedź