tubas – …feeling!

Właśnie trafiłem na coś takiego:

To moje klimaty i od razu zainteresowałem się co ta Pani gra oprócz
tego.

Okazuje się, że wszystko! No…, po prostu „klezmerka” we wzorcowym wydaniu.
Pełen profesjonalizm: erudycja, technika, wszechstronność wykonawcza i
charyzma!

Wcześniej słuchałem Debry Killings – mistrzyni soulowego groovu. Ani jedna,
ani druga nie gra na tych klipach niczego trudnego do powtórzenia. Ich siłą
jest to, że grają smakowicie – właściwe rzeczy w odpowiednim momencie.

Grać z wyczuciem i smakiem – na tym polega „feeling”!

Jak ktoś to potrafi to nie „przeszkadza” nawet oszałamiająca technika, a jak
nie – to na nic szybkość i napier… slapem czy innym jakimś tappingiem.

Smaku nabiera się próbując latami różnych potraw i jak się je potem
„przyprawi” po swojemu to być może, po latach słuchacze powiedzą: Chcemy
więcej!

Czego Wam życzę, bo lubię słuchać basistów grających ze smakiem
(posłuchajcie George’a Mraza grającego muzykę filmową i pomyślcie czy ta
sama melodia z inną linią kontrabasu byłaby tak poruszająca; wsłuchajcie
się w genialne solo George’a Mraza – to jest „feeling”)

Idę posiedzieć w kącie i popłakać nad sobą…

Załączniki

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 18

  1. Zawsze uważałem, że w graniu na basie o wiele bardziej ważna od techniki
    jest wyobraźnia i wyczucie.

    Mówiąc inaczej jest wielu basistów, którzy technicznie są wręcz
    wirtuozami - ale co z tego skoro w ich liniach melodycznych nie ma żadnych
    emocji ani fantazji. Nieraz zadziwiała mnie np. prędkość slapu danego
    basisty a po chwili okazywało się, że zaczyna wiać nudą.

    Dla odmiany są też i tacy, którym nie staje umiejętności a i tak potrafią
    wyczarować coś niezwykłego.
  2. No i niestety feeling jest nie do wyćwiczenia...
  3. Feeling siedzi nie w palcach, a w głowie.
  4. Wg mnie jak już ktoś wie na czym polega feeling - potrafi rozróżnić kto go
    ma a kto nie to ma szanse się go wyuczyć. Musi po prostu włączyć w grę
    uczucia - dojrzeć. Nabycie pewności siebie tez jest tu ważną kwestią,
    trema niejednokrotnie wdziera się w nasze palcomózgi i gramy maszynowo.

    No i także ustawienie wiosła pod siebie, jego wygoda. Na niebrzmiącym kołku
    granie z feelingiem może się nie udać :)

    Ja osobiście staram się używając np tappingu by kompozycja miała
    melodyjność,zmienną dynamikę zmienności zmiany dynamiki(?) i lekkość.
    Niestety feelingu w grze nie nabyłem, a może mam tylko nie zwróciłem
    uwagi...
  5. Muzz - IMO feeling jest do "wycwiczenia". Przeciez nie bierze się znikad.
    Grasz, rozwijasz technike, zdobywasz inspiracje, glowa się otwiera, zyskujesz
    swiadomosc gry - moim zdaniem feeling jest gdzies tu pomiedzy i przychodzi z
    czasem. Z drugiej strony zawsze tez można się urodzic jakimś murzynem, , który po
    prostu bierze gitarę do lapy, zaczyna bluesa i ciary przechodza po plecach od
    pierwszej nuty. Son House chocby.
  6. @dwa_punkty: Muzz - IMO feeling jest do "wycwiczenia". Przeciez nie bierze się znikad. Grasz, rozwijasz technike, zdobywasz inspiracje, glowa się otwiera, zyskujesz swiadomosc gry - moim zdaniem feeling jest gdzies tu pomiedzy i przychodzi z czasem. Z drugiej strony zawsze tez można się urodzic jakimś murzynem, , który po prostu bierze gitarę do lapy, zaczyna bluesa i ciary przechodza po plecach od pierwszej nuty. Son House chocby.




    Źle się zrozumieliśmy ale mniej więcej o to chodzi. Feeling to rzecz
    którą się nabywa, nie ćwiczy. Dużo zależy od indywidualnych
    predyspozycji. Ten feeling to taka dziwna rzecz, bo niczym się tego nie
    zmierzy, nie jesteś w stanie powiedzieć, czy masz go trochę, czy może
    więcej, on jest lub nie a weryfikują go odbiorcy i muzyka w szerokim tego
    słowa pojęciu. Feeling to pojęcie abstrakcyjne i względne, tu dużo w
    sprawie ma do powiedzenia gust i feeling odbierających ;)
  7. @wertey: (...)by kompozycja miała melodyjność,zmienną dynamikę zmienności zmiany dynamiki(?) i lekkość.




    To najpiękniejsze zdanie jakie czytałem od wczorajszej próby recenzji
    Epiphone EB-0 ("Gitara ma tylko jeden przetwornik, ale za to duży").

    Wracając do tematu - natura nas jednak nie obdarza po równo talentem więc
    niektórzy nawet po całych latach słuchania i kombinowania nie dojdą do
    naturalności jaką inni mieli od początku, life is life ;)
  8. @Muzz: Feeling to pojęcie abstrakcyjne i względne, tu dużo w sprawie ma do powiedzenia gust i feeling odbierających ;)




    A gdy słuchacze nie mają feelingu? Wtedy basista też nie musi? Ale to by
    był koncert. :P

    Bassocide.
  9. Jeśli wszyscy słuchacze nie mają feelingu to znaczy, że jesteś na meczu
    derbowym jakichś cienkich polskich drużyn piłkarskich. Wybierz się lepiej
    na koncert.
  10. @JarekM: Jeśli wszyscy słuchacze nie mają feelingu to znaczy, że jesteś na meczu derbowym jakichś cienkich polskich drużyn piłkarskich.




    Albo koncercie Vadera...
  11. @Dante Morius: (...)niektórzy nawet po całych latach słuchania i kombinowania nie dojdą do naturalności jaką inni mieli od początku, life is life ;)




    No i stąd w moim wpisie tekst

    @tubas: (...)Idę posiedzieć w kącie i popłakać nad sobą...


  12. W chwilach przypomnienia sobie o takich zjawiskach rzucam sobie jedynie pytanie
    - czy cieszy mnie to co robię i nie przynosi mi to wstydu. Odpowiedź
    twierdząca zdecydowanie mnie uspokaja.
  13. @Dante Morius: (...)To najpiękniejsze zdanie jakie czytałem od wczorajszej próby recenzji Epiphone EB-0 ("Gitara ma tylko jeden przetwornik, ale za to duży").




    Tak mnie to ubawiło wczoraj, że aż nie miałem serca skasować.
  14. @Dante Morius: (...) rzucam sobie jedynie pytanie - czy cieszy mnie to co robię i nie przynosi mi to wstydu. Odpowiedź twierdząca zdecydowanie mnie uspokaja.




    To tak jak mnie... Popłaczę troszkę nad sobą, a potem uświadamiam sobie,
    że przecież wciąż grywam z najlepszymi w mojej okolicy i od razu mi lepiej!
  15. @Immo:

    @Dante Morius: ("Gitara ma tylko jeden przetwornik, ale za to duży").

    Tak mnie to ubawiło wczoraj, że aż nie miałem serca skasować.


    Moje starsze Dziecko w swojej pracy dyplomowej na temat muzykoterapii
    pacjentów z grup zawodowych służb mundurowych MSWiA napisało: "...śpiewali
    fałszywie, ale za to głośno i z zapałem!", co bardzo ubawiło Szanowną
    Komisję podczas obrony pracy i wprowadziło do napiętej atmosfery element tak
    pożądanego luzu.
  16. Z kwinty poprzez septymę na prymkę:D
  17. Gonitwa myśli jest cechą wielkich umysłów... : )
  18. @tubas: "...śpiewali fałszywie, ale za to głośno i z zapałem!"




    O! I to się nazywa pisarski feeling ;)
Napisz odpowiedź