bass gotuj z kapralem

Gotuj z Kapralem! – Kotlet z Piersi Kurczaka w Panierce

Witajcie Drogie Basowe Czytaczki, Drodzy Basowi Czytacze!

W ten piękny, mroźny, listopadowy wieczór, rozkoszując się widokiem
pierwszego poważnego śniegu za oknem, muzyką Franka Zappy i grzanym
pi(ciem) postanowiłem, że napiszę specjalnie dla Was kolejną część
mojego niecodziennego dziennika – Gotuj z Kapralem!

Wydanie to będzie niejako częścią pewnego cyklu, na który złoży się
kilka odcinków GzK, który wyzwaniem być może nawet dla wprawionych już
kuchmistrzów!

Zajmiemy się dzisiaj przygotowaniem wykwintnego niezwykle dania, jakim jest
Kotlet z Piersi Kurczaka w Panierce!

Dodać jeszcze chciałbym, że przepis ten do pewnego stopnia może posłużyć
nam za formę wyjściową do kilku innych dań, więc dobrze o nim
pamiętajcie! Ponadto mam nadzieję, że moi wierni Czytelnicy – Studenci
(niech ich Opatrzność ma w swojej opiece albowiem są przyszłością
narodu!) – nie poczują się zanadto pokrzywdzeni, danie nie należy bowiem do
tych “budżetowych”.

Do wykonania Kotleta z Piersi Kurczaka w Panierce absolutnie niezbędne
są:

Filet z kurczaka – kupując zwróćcie uwagę, czy nie jest koloru sinego czy
podobnego – oznaczać to może, że leży w lodówce sklepu mięsnego troszkę
zbyt długo, jak na naszą tolerancję.

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3556-filet_z_kurczaka.jpg

Bułka tarta – Wyborowa! Chyba lepiej trafić nie można.

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3557-bulka_tarta.jpg

Oliwa z oliwek – dzięki niej kotlety będą miały delikatny i trochę inny
smak.

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3558-oliwa.jpg

Jajko – koniecznie świeże – nie interesuje nas zrobienie dania, które
będzie przysmakiem chińskiej kuchni.

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3559-jajko.jpg

Majeranek – nadaje wyjątkowy aromat, aczkolwiek dodawanie go jest kwestią
indywidualną :).

Pieprz .

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3419-pieprz.jpg

Sól .

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3418-salt.jpg

Ponadto przydadzą nam się niezmiernie:

Młotek – (ważne!) być powinien to młotek drewniany, specjalnie do celów
czynności rozbijania kotleta przeznaczony. Uczulam gdyż wiem, że wśród
Członkiń i Członków Naszej Społeczności jest wiele osób parających się
majsterkowaniem, które mogłyby uznać, że “młotek jaki jest, każdy
widzi” i zastosować taki:

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3561-mlotek2.jpg

bądź (Ci, którzy zajmują się majsterkowaniem na dużo szerszą skalę)
taki:

/wp-content/uploads/intext/jpeg/3562-mlotek3.jpg

doprowadzając do co najmniej totalnej katastrofy kulinarnej, w przypadkach
ekstremalnych nawet do budowlanej.

Dlatego też, Drogie Czytaczki, Drodzy Czytacze, jedynym dopuszczalnym do tego
celu młotkiem jest taki:

Woreczek foliowy .

Patelnia – jeżeli macie teflonową – polecam, dużo łatwiej uniknąć
przywierania kotletów podczas smażenia!

Drewniana łopatka – posłuży nam zarówno do rozbicia jajka jak i
przewracania kotleta na patelni.

Talerz – w ilości trzech sztuk.

Deska kuchenna – sugeruję, żeby to w istocie była (w miarę duża) deska,
nie jakieś plastikowe substytuty.

Nóż .

Widelec .

Kuchenka – nie mikrofalowa, ciężko do niej włożyć patelnię.

Czynności zasadnicze:

Pierwej proponuję opłukać fileta (bądź filety, jeżeli naszą ambicją
jest zrobienie kilku kotletów), jeżeli sami nie oprawialiśmy kurczaka, to
nie wiemy, przez co mięso przeszło (chociaż jeżeli było kupowane w
okolicznym sklepie, to nie wpadałbym w panikę i nie wietrzył afery na miarę
Warszawskiego Podziemia Kebabowego).

Następnie – za pomocą soli, pieprzu i majeranku przyprawiamy naszego fileta.
Proponuję ostrożnie z solą, z pieprzem i majerankiem ile dusza zapragnie!
(wedle gustu, rzecz jasna – w Kolorowej Kosmicznej Kuchni Kaprala nie ma potraw
“za ostrych” bądź “zbyt aromatycznych”!)

Po tym zajmiemy się czynnością bodaj najbardziej wymagającą – rozbijaniem.
Tego nieuniknionego aktu przemocy na filecie będziemy musieli dokonać w
sposób nadzwyczaj rozważny, niedostatecznie stłuczony będzie się smażył
nierówno i zbyt długo, może nam wyjść niedosmażony. Przesada jest
równie, chyba nawet bardziej niewskazana – nie jest naszym celem wszak
przygotowanie panierowanego pergaminu!

Uwaga, Drodzy Moi – w tym momencie wkrada się odrobina wiedzy tajemnej,
przekazanej mi przez móją szanowną Mamę, której ta informacja przekazała
została przez prababkę, a jej przez prapraprababkę (jest więc niemal
starożytna) – żeby uniknąć rozpryskiwania kawałków mięsnych (to wszak
sielska kuchnia, nie Wietnam) oraz w celu pozostawienia przyprawy na filecie,
zamiast na młotku i desce – umieszczamy kotlet w woreczku foliowym (którego
obecność w “rzeczach przydatnych” mogła dziwić).

Skorzystać w tym momencie powinniśmy z deski kuchennej – umieścić na niej
(niczego nie spodziewającego się) fileta, po czym proponuję pewnym
uściskiem pochwycić w dłoń wyżej zaprezentowany przeze mnie młotek i
kilkukrotnie, w zdecydowany sposób (aczkolwiek jak wspomniałem – bez
zajadłości charakteryzującej ORMOwca podczas pacyfikacji strajku studentów)
wymierzyć razy w leżący kawałek mięsa, starając się nie uderzać w to
samo miejsce. Uważamy również na palce! Urazy wynikłe z nieopatrznego
posługiwania się młotkiem są bardzo bolesne i uniemożliwią czerpanie
przyjemności z gry na basie przez długie dni a nawet tygodnie!

Kiedy zakończyliśmy już powyższą czynność i nasz filet ma pożądaną
formę, możemy przystąpić do panierowania. W tym celu przygotowujemy sobie
dwa z trzech talerzy – na jeden z nich wysypujemy dostatecznie dużo bułki
tartej, żebyśmy mogli bez problemu popanierować obie strony naszego fileta,
nad drugim ostrożnie rozbijamy jajko, np. uderzając w nie zdecydowanie
nożem, naturalnie bez przesady, żeby nie rozchlapało nam się po wszystkim
dookoła, wylewamy zawartość skorupki i za pomocą widelca mieszamy tak,
żeby żółtko i białko stało się w miarę jednorodną substancją.
Następnie zamaczamy jedną stronę fileta w jajku, robimy to samo z drugą, po
czym przekładamy na talerz z bułką tartą.

Przy tej czynności proponuję się postarać, żeby wyszła nam ładna
panierka – filet przyciskamy palcami najpierw z jednej strony, żeby bułka
równo się do niego przykleiła, następnie przewracamy i powtarzamy.

Tak popanierowanego kotleta możemy w tym momencie zostawić na talerzu i
zająć się kuchenką, patelnią i oliwą :).

Przepustnicę na naszej kuchence ustawiamy mniej więcej na połowę, stawiamy
patelnię na ogniu (bądź grzałce, jeżeli nasza kuchenka jest elektryczna) i
od razu wlewamy na nią oliwy na tyle, żeby pokryła całe dno, ale nie
więcej – kotleta zamierzamy usmażyć a nie utopić.

Cierpliwie czekamy, aż patelnia dostatecznie się nagrzeje – chwilkę to
potrwa – a sprawdzić, czy już jest nagrzana możemy w bezpieczny sposób
(niech Was boska ręka broni od np. wkładania w olej palca!) – wrzucamy na
patelnię kilka ziarenek bułki tartej – jeżeli zaskwierczą, znaczy, że
możemy smażyć! Jednak przestrzegam przed czekaniem zbyt długo – jeżeli
oliwa zacznie dymić, może to oznaczać, że się przypala i wówczas
będziemy musieli ją wylać, umyć patelnię i zacząć od początku! Nie
chcemy tego, gdy na przykład burczy nam już w brzuchach i niecierpliwimy się
w związku z naszym nadchodzącym posiłkiem!

Kiedy wiemy, że temperatura tłuszczu jest już odpowiednia, powoli
umieszczamy fileta na patelni – to ważne – jeżeli “pacnie” na patelnię,
na pewno rozchlapie tłuszcz i możemy zostać bardzo nieprzyjemnie
zaskoczeni!

Proponuję skupić się na procesie smażenia naszego kotleta – nie trwa na
tyle długo, żebyśmy mogli stwierdzić, że mamy trochę czasu, więc dla
jego zabicia zagramy sobie etiudkę na basie – ryzykujemy więcej niż li tylko
spóźnienie się na autobus ;). Jeżeli panierka zacznie się złocić
(powinno to potrwać około dwie minuty), za pomocą widelca przewracamy
kotleta delikatnie na drugą stronę, czekamy aż i ona dojdzie do podobnie
zadowalającego stanu wysmażenia.

Ostrzegam, że czas ten może być nieznacznie inny, jeżeli zdecydowaliśmy
się naszego fileta rozbić w większym lub mniejszym stopniu!

Kiedy kotlet jest już gotowy, wyłączamy kuchenkę, przekładamy go z patelni
na talerz, zasiadamy do stołu i pałaszujemy Kotleta z Piersi Kurczaka
w Panierce
!

SMACZNEGO!

Ps. zapamiętajcie dobrze ten odcinek, Kotlet z Piersi Kurczaka w Panierce ma
wiele zastosowań! W najbliższym czasie postaram się dopisać możliwe
kombinacje, które spowodują, że w oparciu o ten przepis będziecie mogli
bardzo urozmaicić swoje kuchenne eksperymenty!

Pps. chciałem odcinek ten zadedykować osobie, która podeszła czas pewien
temu entuzjastycznie do zadedykowania jej, aczkolwiek później w oparciu o
jakieś abstrakcyjne przemyślenia zmieniła zdanie. Osobo, wiedz, że i tak Ci
to dedykuję, tylko nie wymieniam z imienia i nazwiska, bom jest człek
przyzwoity! 😉

Załączniki

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 51

  1. Swego czasu, po przeprowadzce używałem zwykłego młotka (z racji tego, ze
    ten słuszny się zapodział), i tak się przyzwyczaiłem, ze dopiero po dwóch
    latach sprawiłem sobie kuchenny ;)
  2. Przepraszam, że śmiem sugerować zmiany w Twoim przepisie drogi Kapralu, ale
    dodanie drobno startego żółtego sera do bułki również tartej daje taki
    efekt, że podczas jedzenia uszy dostają drgawek.. :) Serek delikatnie się
    przypala i przecudownie pachnie, co prowokuje jeszcze gwałtowniejszą pracę
    ślinianek.. Spróbuj, a nie zwiedziesz się :)
  3. Na mieszkaniu studenckim zamiast młotka używamy "łokcia w deskę" lub
    wyczyszczonej butelki po Lechu. Polecam.
  4. Drogi Szaryyy - w tym wszystkim drzemie większy zamysł (rzeczony przeze mnie
    "pewien cykl"), nie można z tym serem przesadzać ;).
  5. @Kapral: Drogi Szaryyy - w tym wszystkim drzemie większy zamysł (rzeczony przeze mnie "pewien cykl"), nie można z tym serem przesadzać ;).




    A ja już wiem co chcesz dalej zrobić z tego fileta ;) Albo tak mi się
    wydaje...
  6. dobra robota! mianuję cię niniejszym na starszego kuchcika polowego. Czekam
    na coś dla prawdziwych facetów -
    (www.i.wp.pl/a/f/jpeg/25072/kuchnie340.jpeg)
  7. gonna givem a cziken!
  8. Pozwolę sobie wprowadzić jedną, acz istotną korektę. Nie młotek, tylko
    tłuczek do mięsa!
  9. Drogi Kolego, obie nazwy funkcjonują równolegle jako miano tego przedmiotu,
    aczkolwiek "tłuczek" jest jeszcze używany jako określenie tego:



    Poświęcam dużo fatygi, żeby moi Szanowni Czytelnicy nie wpadli w konfuzję.
  10. Ja mam tylko sugestię co by kurczaka posypać przyprawami i odstawić do
    lodówki pod przykryciem na jakiś czas - wtedy mięso przejdzie aromatem.

    Ja to nawet nie solę kurczaka tylko obsypuję przyprawami różnistymi i
    marynuję jak wyżej opisano :)

    Najgorsze w kurczaku jej babranie się w zwłokach :D Ja jako chłopak z
    prowincji nie darzę zaufaniem kurczaka, którego ktoś wcześniej położył
    na tackę i zafoliował więc kupuję obok siebie podwójny filet. Minus jest
    taki, że trzeba go samemu obrobić ;)
  11. @Kapral: Drogi Kolego, obie nazwy funkcjonują równolegle jako miano tego przedmiotu, aczkolwiek "tłuczek" jest jeszcze używany jako określenie tego:



    Poświęcam dużo fatygi, żeby moi Szanowni Czytelnicy nie wpadli w konfuzję.




    W takim razie zwracam honor szanownego Kolegi.
  12. Svenson, dodaj odrobinę soli do marynaty i nie pożałujesz :) zwróć uwagę
    jak sól zmienia diametralnie smak najprostszych rzeczy. Makaron do spaghetti.
    Zjedz nieposolony i posolony. Pierogi, ryż, kluski śląskie (dzisiejszy obiad
    mój) czy jakieś kopytka!

    Znaną przez wszystkich na pewno wariacją tegoż specjału, jakim jest pierś
    z kurczaka, jest pierś z kurczaka z warzywami na patelni! Danie o tym samym
    poziomie trudności, maks 20-25 minut pracy a żarcia fch... dużo! :) Choć
    koszt mało studencki, bo ~ 18.

    I jeszcze odnośnie studenckości potraw. Kapralu, w krakowie własne gotowanie
    nie ma sensu na rzecz barów żak. Za 1,52 zjadłem tak niesamowicie pyszną
    grzybową, że już rezygnuje z gotowania u siebie czegoś większego powoli.
    Do tego za 3,32 mogę kupić sobie 9 pierogów. Wiadomo, 9 to mało, więc
    wezmę podwójną porcję i za 8 zł się najem bardzo.

    Dobry odcinek.
  13. A propo Franka Zappy i obecnej pogody, do konsumowania polecam utwor

    Frank Zappa - Dont Eat That Yellow Snow ;)
  14. Tak sobie myślę Kapralu coby tworzyć bloga który byłby połączeniem
    Twojego Gotowania z Kapralem i Heraclessowych opowiadań. Mam na myśli
    dokumentację doświadczeń pt.: "Podanie samodzielnie przyrządzonej potrawy
    dziewczynie a czas kiedy jej majtki lądują na żyrandolu"
  15. a może by tak bułkę tartą zamienić płatkami kukurydzianymi... heh,
    kuchnia jest piękna, niby zwykły kotlet z kury a moostvo możliwości..
  16. sol nie zmienia smaku danej potrawy tylko wzmacnia doznania :)
  17. wersja dla hardkorów występuje z mięsem schabowym z kością... ale wtedy
    chyba zmienia się nazwa potrawy :P
  18. Widzę kolego Kapralu, iż powoli zabierasz swoich czytelników w podróż w
    kulinarne Himalaje! Od pierwszego wpisu, banalnej (jednakże tylko na pozór!)
    Bułki z Dżemem, przez zdecydowanie trudniejsze umiejętności kuchenne takie
    jak Woda Gotowana, aż po wczorajszy Kotlet z Piersi Kurczaka w Panierce.
    Dając wiarę Twoim zapewnieniom, że masz na myśli pewien cykl potraw
    bazujących na Kotlecie z Piersi Kurczaka w Panierce, szykuje się prawdziwie
    pasjonująca lektura.

    Mam jeno nadzieję, że masz na uwadze tych, którym gotowanie nie przychodzi z
    taką aż łatwością i do wspomnianych już szczytów sztuki kulinarnej
    dochodził będziesz stopniowo.

    Pozdrawiam,

    Czytelnik
  19. Drogi Klonkiuszu,

    tak, planuję kilka bazujących na Kotlecie z Piersi Kurczaka w Panierce.

    I nie stresuj się zwyżkującym poziomem trudności potraw w Gotuj z Kapralem,
    postaram się niedługo również o coś, co pozwoli mniej doświadczonym
    Basokucharkom i Basokucharzom eksplorować niezbadane tereny kuchennych
    bezkresów.
  20. Jasna cholera... w brzuchu mi burczy przez Was. Staram się ostatnio pożerać
    mniej, bo niedługo obiady będę musiał zajadać w misce do prania:/
  21. Nie umiem. Za trudne. Proszę o wersję uproszczoną.
  22. @Szergiel: Nie umiem. Za trudne. Proszę o wersję uproszczoną.




    1. Kupujesz filet

    2. Wyjmujesz z opakowania, jeżeli był zapakowany

    3. Wsuwasz na surowo*

    *W sumie to nie wiem czy na pewno łatwiejsza wersja :p
  23. Chciałbym dodać, że (jeśli ktoś ma trochę chęci i czasu) to oto
    przedstawione tutaj Danie można w smaczny sposób połączyć ze
    wcześniejszym (dobrze znanym nam, stałym czytelnikom Twojego Niecodziennego
    Dziennika Kulinarnego) daniem, chodzi mi tu o
    Puree Ziemniaczane z Pietruszką iSerem lub nawet nada się
    Fasolka Szparagowa z Zasmażaną BułkąTartą. Mamy wtedy już coś na wzór Obiadów Jak U Mamy. Polecam!
  24. Jeśli ktoś woli smaki śródziemnomorskie to można dodać odrobinę bazylii
    i oregano do marynaty jajecznej. ja robię też panierkę, że mieszam bułkę
    tartą z mąka kartoflaną w stosunku 1:1. Jeśli do jajka dodamy ODROBINKĘ
    mleka, to już w ogóle panierka wyjdzie jak z KFC. Doskonaliłem ten przepis
    wiele razy, naprawdę wychodzą wyborne.
  25. W rodzinnym domu, gdy jeszcze w kwietniu zwykło kwitnąc, a ja bez
    zastanowienia nad naturą świata biegałem w dziurawych portkach, zjadłem
    kotleta z piersi kurczaka. Jeśli miałbym chcieć powrócić do czasów
    dzieciństwa, to tylko po to, by zjeść go po raz wtóry.
  26. Proponuje do panierki dosypać zupy cebulowej:-) Pycha!!Wiwat pasibrzuchy!!
  27. albo zamiast tartej bułki dodac płatki kukurydziane
  28. Ja już na kurczaki nie mogę się patrzeć. W moim studenckim życiu już się
    ich wystarczająco najadłem :/ Lecz wszystko co wcześniej powiedziałem nie
    zmienia faktu ze ciesze się z kontynuacji GzK :)
  29. Etykieta "głodny basista to zły basista" mnie rozwaliła :D
  30. Może pierogi?

    Dużo roboty ale satysfakcja jak przy pierwszym kroku :D
  31. @.Piotrek: Może pierogi?
    Dużo roboty ale satysfakcja jak przy pierwszym kroku :D




    ...jakbyś napisał że satysfakcja jak przy pierwszym kroczu - to można by
    się zastanowić nad tymi pierogami :):)
  32. Drogi Kolego! :|

    Przyzwoitości!
  33. ok. postaram się następnym razem :)
  34. Drogi Kapralu chciałem Ci zwrócić uwagę, że są także metalowe młotki
    kuchenne

    www.tomgast.com.pl/images_galeria/tluczek.jpg

    W tym świetle Twoje zdanie o młotku jest nieprawdą
  35. Trip ma rację, bo co to za satysfakcja z pierwszego kroku.. Pamięta go
    któryś z Was? :}
  36. @Triptical:

    @.Piotrek: Może pierogi?
    Dużo roboty ale satysfakcja jak przy pierwszym kroku :D




    ...jakbyś napisał że satysfakcja jak przy pierwszym kroczu - to można by się zastanowić nad tymi pierogami :):)


    Chciałem coś takiego napisać ale dzieci by zaczęły sobie nawzajem
    robić...pierogi.
  37. .Piotrek - ten temat z pierogami (nie jedzenie oczywiście) mógłbym nieco
    pociągnąć ...ale kierwa, zaraz modzi na mnie siądą że niby mało
    przyzwoity jestem albo o jakieś inne "chwyty na gitarę" mnie posądzą :):):)
  38. @latem666: W tym świetle Twoje zdanie o młotku jest nieprawdą




    Drogi Kolego!

    Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić. Moje zdanie o młotku jest przede
    wszystkim opiniią, nie absolutem. Mam na uwadze, że wielu
    moich Czytelników jest niedoświadczonych w dziedzinie kucharzenia, w związku
    z czym mówię o młotkach drewnianych, które są bezpieczniejsze w
    zastosowaniu!
  39. dobre dobre!

    ja ostatnio upieklem wlasny placek! :O

    ba! nawet był jadalny i przy tym calkiem smaczny! może z racji tego zaloze
    jakiś konkurencyjny blog kulinarny, niewiem: wymiotuj ze spuka - kuchnia dla
    ryzykantow czy coś :D
  40. @Kapral:

    @latem666: W tym świetle Twoje zdanie o młotku jest nieprawdą



    Drogi Kolego!

    Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić. Moje zdanie o młotku jest przede wszystkim opiniią, nie absolutem. Mam na uwadze, że wielu moich Czytelników jest niedoświadczonych w dziedzinie kucharzenia, w związku z czym mówię o młotkach drewnianych, które są bezpieczniejsze w zastosowaniu!


    Jak się czymś mocno przypieprzy to nie ma znaczenia czy to jest klocek drewna
    czy kawałek dwuteownika ;)
  41. @latem666: [Jak się czymś mocno przypieprzy to nie ma znaczenia czy to jest klocek drewna czy kawałek dwuteownika ;)




    Wata cukrowa, pojedynczy liść klonu, pierze z poduszki luzem, pyłek
    kwiatowy...
  42. Wspomniałem gdzieś tutaj o wacie cukrowej? Poza tym chyba nikt nie ubija
    piersi z kurczaka watą cukrową...
  43. @latem666: Jak się czymś mocno przypieprzy to nie ma znaczenia czy to jest klocek drewna czy kawałek dwuteownika ;)




    Błąd!

    Badania przeprowadzone w Massachusetts Institute of Technology dowiodły, że -
    paradoksalnie - niejaka słabość zwanego przez Ciebie "klocka drewna" jest
    jego przewagą nad "dwuteownikiem". Otóż jeżeli jednak zdecydujemy się
    walić z siłą ORMOwca, który dodatkowo jest naprawdę bardzo na
    strajkujących wkurzony i znajduje się pod wpływem nielegalnych środków
    pobudzających, w końcu "klocek drewna" ustąpi (pęknie) uniemożliwiając
    nam dokonania szkód na dużo większą skalę (zniszczenie deski, zniszczenie
    blatu stołu bądź mebli kuchennych). Młotek metalowy wytrzyma. Chyba zdajesz
    sobie sprawę z konsekwencji?

    I wierz mi, to jest głęboko przemyślane, obecnie w wielu urządzeniach
    celowo umieszcza się takie "słabe punkty". Z ekonomicznego punktu widzenia
    dużo lepiej, żeby pękł tryb z tworzywa sztucznego, produkowany w ilościach
    masowych na wtryskarce, niż spalił się silnik, który napędza układ.

    Mam nadzieję, że to zrozumiałe,

    Pozdrawiam.
  44. Jasne, że zrozumiałe. Ja się tylko czepiam, że są młotki metalowe :)
  45. Ja mam tego doskonałą świadomość (:.
  46. @latem666: Jasne, że zrozumiałe. Ja się tylko czepiam, że są młotki metalowe :)




    Są oczywiście.Ale kiedyś tylko drewniane były.
  47. Kiedyś to były kamienne ;)
  48. Drogi Latem666!

    W czasach, kiedy młotki były kamienne, nikt nie myślał o rozbijaniu
    filetów na kotlety z piersi kurczaka!
  49. Ano, wtedy rozbijało się kamieniami całe kurczaki, i to tylko po to, żeby
    nie uciekły, gdzie tam kto myślał o oleju! Ach, ten pra-PRL!
  50. @latem666: Kiedyś to były kamienne ;)




    Kiedyś to mamuty biegały po świecie i nikt kurczaków nie wpieprzał;-))A
    swoją drogą ciekaw jestem jak by filet z mamuta smakował.Pewnie jak
    kurczak;-)
Napisz odpowiedź