Puree Ziemniaczane z Pietruszką i Serem!

Gotuj z Kapralem!

Witajcie moi Drodzy Basowi Czytelnicy po dłuższej nieobecności mojego
niecodziennego dziennika kulinarnego!

Ponieważ ostatnim razem zajęliśmy się daniem, które w zasadzie nie jest
szczytem wyrafinowania, ale za to nie jest gwałtem na studenckiej kieszeni.
Dzisiejszy odcinek będzie poświęcony daniu zwanemu ‚Puree
Ziemniaczane z Pietruszką i Serem
‚, które przenosi nas w rejony tak
zwanego ‚prawdziwego gotowania’, jednocześnie chciałbym pocieszyć
studentów, do których kilkukrotnie kierowałem mój poradnik – danie to, mimo
swojej kulinarnej górnolotności – jest relatywnie tanie, a przede wszystkim
pożywne, jednak wymaga włożenia w nie trochę wysiłku związanego z
przygotowaniem oraz cierpliwości (ale to praktycznie zawsze ;> ).

Myślę, drodzy Czytelnicy, że powinniście się odpowiednio nastawić
psychicznie – jest to najtrudniejsza potrawa, jakiej przepis miałem
przyjemność zaprezentować Wam na łamach mojego dziennika. Wierzę jednak,
że dzięki mojemu poradnikowi, nie sprawi Wam większego problemu!

Pierwej zajmiemy się tym, co Wam do jej przygotowania będzie potrzebne:

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/ziemniaki.jpg

Ziemniaki – około 1 kg.

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/woda.jpg

Woda.

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/smietana.jpg

Śmietana – najlepiej około 12%, 500g.

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/maslo.jpg

Masło – osełkowe jest droższe, ale dużo smaczniejsze.

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/parmezan.gif

Ser żółty – na zdjęciu jest Parmezan (który komponuje
się z tym daniem), ale można użyć też innego (byle niezbyt gorzkiego).

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/sol.jpg

Sól.

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/pieprz.jpg

Pieprz – polecam czarny, mielony (chyba, że ktoś ma młynek,
wtedy może kupić ziarenka).

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/pietruszka.gif

Pietruszka – w zasadzie jako dekoracja. Ciężko będzie
dostać świeżą o tej porze roku – można użyć mrożonej lub suszonej –
też się sprawdzi.

Ponadto przydadzą nam się jeszcze: dwulitrowy garnek, pokrywka, nóż,
łyżka, widelec, tłuczek do ziemniaków, talerz, ścierka bądź ręcznik,
tarka, kuchenka.

Czynności zasadnicze:

Najpierw musimy obrać ziemniaki – do tego celu posłuży nam nóż oraz
garnek, do którego wrzucimy już te obrane. Musimy to zrobić w miarę
dokładnie – pozbyć się wszystkich ciemniejszych części, wykroić ‚oczka’.
Uważamy przy tym, żeby się nie skaleczyć – przy krojeniu ziemniaków na
pół (co radzę zrobić – szybciej i lepiej się ugotują) możemy uszkodzić
sobie opuszki, co wcale nie wpłynie pozytywnie na nasze możliwości gry na
basie.

Obrane ziemniaki radzę wrzucać do zlewu, w którym później opłuczemy je –
przy obieraniu na pewno pobrudzimy sobie ręce od skórek, brudząc przy tym
obrane już ziemniaki. Kiedy już będziemy mięli pożądaną ilość
ziemniaków (radzę nie obierać całego kilograma – nie zmieszczą nam się do
garnka), po ich opłukaniu, umieszczamy je w garnku, który zalewamy wodą tak,
żeby przykryła ziemniaki, ale żeby od krawędzi było tak z 2 cm (woda
podczas gotowania będzie bulgotać, co w przypadku zbyt dużej jej ilości
może spowodować wykipienie i zalanie kuchenki – przy gazowej może się to
dla nas naprawdę źle skończyć!), wodę musimy osolić, by podczas gotowania
ziemniaki nabrały smaku – bez soli będą strasznie jałowe. Sugeruję tak
około całej łyżki stołowej, równomiernie rozsypać na ziemniaki.

Po tym wstawiamy garnek na kuchenkę, przykrywamy pokrywką. Sugeruję
nastawić niewielki gaz (czy też prąd w przypadku elektrycznej), ponieważ
ziemniaki nie mogą gotować się zbyt szybko – jak wyżej wspominałem – woda
może wykipieć w najlepszym wypadku powodując, że będziemy mięli co
sprzątać. Myślę, że gotowanie potrwa około pół godziny, na co ma wpływ
również jakość tych ziemniaków. W międzyczasie możemy poćwiczyć sobie
skale, jednocześnie obserwując uważnie ziemniaki. Co jakiś czas polecam
sprawdzić widelcem, czy ziemniaki są już ugotowane (z tym, że w ciągu
pierwszych piętnastu minut gotowania nie warto tego robić) – jeżeli wchodzi
bez większego oporu w ziemniaka, da się też rozkroić, to znaczy, że już
dosyć gotowania. Nie wyłączamy jednak jeszcze kuchenki.

Czeka nas teraz trudna czynność – odlewanie – jest o tyle niebezpieczne, że
możemy się bardzo poparzyć, albo przy nieumiejętnym przytrzymywaniu
pokrywki – możemy wylać ziemniaki razem z wodą do zlewu. Dlatego sugeruję
zwinąć ręcznik czy ścierkę tak, żeby była długa, ale miała kilka
warstw. Kładziemy ją na pokrywce, którą uchylamy tak, żeby mogła się
wylewać woda, brzegami ścierki łapiemy za uszy garnka (chyba, że mamy
nowoczesny garnek, w którym uszy są z bakelitu, który się tak nie grzeje) i
przytrzymując go pewnie, przechylamy tak, żeby przez pozostawioną szparę
między pokrywką wylała się cała woda, którą mamy w garnku.

Stawiamy garnek z powrotem na kuchence – musimy dobrze wysuszyć ziemniaki,
żeby nie były zbyt ‚ciapowate’, kiedy dodamy śmietany. W tym celu zdejmujemy
pokrywkę, czekamy kilkanaście sekund, aż usłyszymy charakterystyczne
skwierczenie odparowującej wody, przykrywamy garnek, po czym ‚przerzucamy’
ziemniaki, przytrzymując pokrywkę – dzięki temu wszystkie będą dobrze
wysuszone. Musimy tak zrobić kilka razy, ale uważamy, żeby nie przesadzić –
chcemy jeść puree, a nie ziemniaki smażone, tudzież palone.

Możemy już spokojnie wyłączyć kuchenkę i odstawić garnek z ziemniakami –
najlepiej na jakąś drewnianą deskę do krojenia, żeby nie niszczyć sobie
kuchennych mebli.

To jest dobry moment, żeby sięgnąć po śmietanę, masło, pieprz i tłuczek
do ziemniaków.

Najpierw nożem odkrawamy niezbyt spory kawałek masła (myślę, że tak z 1cm
z osełki zupełnie wystarczy), dodajemy go do ziemniaków (jako pierwsze
masło, żeby mogło zacząć się roztapiać), dodajemy pieprzu – nie za
dużo, tak właściwie tylko do smaku – jak kto lubi (więcej radzę Tym,
którzy lubią ostrzejszą kuchnię), na samym końcu dodajemy śmietanę – tak
około 1/3 pojemnika – staramy się rozlać równomiernie na wszystkie
ziemniaki.

Teraz do akcji wkraczamy z tłuczkiem – musimy bardzo dobrze ubić wszystko,
żeby zrobiła się mniej więcej jednorodna masa – nie może być mowy o
grudkach, ma być dobrze wymieszane. Pastwimy się co sił w ramionach!

Na tarce trzemy ser żółty (nie musi być to parmezan, o którym pisałem
wyżej, jest dosyć drogi), za pomocą tych większych oczek – uważamy przy
tym – na tarce można sobie strasznie pokaleczyć palce! Wtedy o graniu na
basie nie będzie mowy – ciężko to robić bez opuszków. Musimy zetrzeć sera
wedle gustu – będziemy nim posypywali nasze puree.

Za pomocą łyżki nakładamy na talerz pożądaną ilość puree, posypujemy
to serem żółtym i na samej górze sypiemy (bądź układamy) pietruszkę dla
dekoracji. Nasze danie nabierze koloru, co znacznie uatrakcyjni je w oczach i
spotęguje apetyt!

Tym sposobem przygotowaliśmy sobie znakomite danie:

Puree Ziemniaczane z Pietruszką i Serem!

https://www.basoofka.net/#kapral/puree/pure.jpg

SMACZNEGO!

Ps. powyższy przepis zaowocuje puree dla kilku osób (w zależności od
stopnia ich nienasycenia ;P).

Załączniki

Ocena Społeczności :


Ocena: ☆ 5.0 Głosujących: 3

Jak Ty oceniasz wpis?

Wiesz po co są te ikonki?

Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 18

  1. Pyry bez mięsa to nie pyry (:

    ________________________________

    www.r00ster.pl
  2. @r00ster: Pyry bez mięsa to nie pyry (:
    ________________________________

    www.r00ster.pl




    To miało być danie na studencką kieszeń ;)

    Ten przepis to hardkor.

    Mam nadzieję, że kiedyś dasz taki przepis, w którym będę mógł
    wykorzystać swój jedyny sprzęt kuchenny ;D
  3. Kiedy Ty się Kapralu takich rzeczy naimałeś? :)
  4. Nigdy się tego nie uczyłem - jakoś po prostu umiem :D
  5. nie wie skąd ale wie :)
  6. To takie kucharskie Jedi. Moc jest we mnie ;d
  7. Stary musimy Cie do TV wkręcić!

    ------------------------------------------------------

    ..::Rano lubię sobie posłuchać o korkach, jak tkwią te ch**e w tych jeb***ch
    autach::..
  8. A tam pire... ja sobie wczoraj zrobiłem pirożki moje kochane.

    Może jak się skończą to przetestuję.

    -----------------------
  9. A tam pire

    Oszczędziłbyś sobie takich komentarzy tutaj, drogi Grzegorzu ;)
  10. Kapral Ty chyba oszalałeś!! Co Ty nas na aż tak głęboką wodę rzucasz???
    Ten z czym wyskoczył... Ledwo co udało mi się wczoraj zrobić wodę
    gotowaną a ten... brak mi słów po prostu.
  11. Jacek, no co Ty - po tak dlugiej przerwie z takimi wyrafinowanymi daniami do
    laikow wyskakujesz ? "Obrac ziemniaki, odlac wode, dodac maslo, smietane, sol ,
    pieprz"... Niedosc, ze to trudne i skomplikowane, to jeszcze jak sam
    wspomniales można się pokaleczyc, tudziez poparzyc - trzeba było jakiś kurs BHP
    przeprowadzic wczesniej czy coś ;p
  12. jesteś zły Kapralu!!!! Zło... męczysz ludzi takimi trudnymi przepisami...
    straszne
  13. Witam wszystkich. Wiecie tak to czytam i się zastanawiam jakby to smakowało,
    gdyby ktoś przyniósł mi to do łózia :) ...
  14. To danie obiadowe przecież... jak można zostawać w łóżku do obiadu...?
    niezdrowo tak... ;)
  15. eeeeeeeeeeeeeee tam zdrowo, zdrowo... Szczególnie w weekend kiedy siedzi się
    w pracy całymi danimi BEZ obiadu i się nie wysypia :P
  16. "Gotuj z Kapralem" jest najlepszą książką kucharską?

    Bo jako jedyna podaje naprawdę szczegółowy opis większości problemów
    jakie napotyka się w czasie gotowania ;]

    Przykład?

    "przy obieraniu na pewno pobrudzimy sobie ręce od skórek, brudząc przy tym
    obrane już ziemniaki"

    "Co jakiś czas polecam sprawdzić widelcem, czy ziemniaki są już ugotowane
    (z tym, że w ciągu pierwszych piętnastu minut gotowania nie warto tego
    robić)"

    "Czeka nas teraz trudna czynność - odlewanie - jest o tyle niebezpieczne, że
    możemy się bardzo poparzyć, albo przy nieumiejętnym przytrzymywaniu
    pokrywki - możemy wylać ziemniaki razem z wodą do zlewu."

    I wszystko byłoby super, gdyby nie ksywka autora - jam jest pacyfistą, toteż
    wszelkie wojskowe tytuły odstraszają mnie :]
  17. Hoho najtrudniejszy przepis z książki kucharskiej "Gotuj z Kapralem" XD
  18. To do pire trzeba pyry obierać? Oż w mordę, już chyba wiem gdzie
    popełniałem błąd.

    Dzięki Kapral.
Napisz odpowiedź