Gotuj z Kapralem! - Ciasto "Salceson"

obrazy: 

Wielce Szanowne Basowe Czytaczki, Szanowni Basowi Czytacze !

Miło mi powitać Was w kolejnej części mojego kulinarnego, niecodziennego
dziennika, na który - za co najserdeczniej przepraszam - musieliście czekać
zdecydowanie zbyt długo (znowu). Postanowiłem więc zabrać się do roboty,
tym bardziej, że kilkoro przemiłych z Was uprzejmie acz stanowczo
zasugerowało mi ostatnio, że czas najwyższy na kolejną część cyklu,
więc czym prędzej postaram się przejść do rzeczy.



Wielokrotnie już obiecywałem sobie i Wam, że złamię tę serię typowo
wytrawnych dań (no, minus "Bułka z dżemem") o charakterze
śniadaniowo-obiadowo-kolacyjnym, a poświęcę odcinek na coś
podwieczorkowo-deserowego i takimż właśnie specjałem chcę Was dzisiaj
uraczyć! Od razu lojalnie Was ostrzegam - będzie to przepis o relatywnie
wysokim stopniu komplikacji, ponadto odrobinę czasochłonny z tytułu faktu,
że pewne rzeczy musimy robić "na raty" - nie demotywujcie się jednak
przedwcześnie! Tym razem dołożyłem szczególnych starań, żeby ułatwić
Wam przygotowanie dania - oprócz zwyczajowego, drobiazgowego opisu, będziecie
mogli się przyjrzeć procesowi kreacji (i weryfikować go na bieżąco ze
swoimi kulinarnymi dążeniami) na wyjątkowo bogatej "dokumentacji"
fotograficznej, którą na każdym kroku przygotowania dania dla Was
sporządzałem, ponadto rezultat - zapewniam - jest prze-smaczny, więc warto
tę fatygę i czas poświęcić.



A frykasem, którego upichceniem się zajmiemy będzie - jak mawiają z
babki-prababki u mnie w rodzinie - Ciasto Salceson!





Do jego przygotowania niezbędne nam będą:









Jabłka - cztery dorodne, bądź sześć średnich. Tylko starajcie się
unikać tych argentyńskich, woskowanych!









Jajka - w ilości sztuk pięć. Dbamy o to, żeby były świeże, co najmniej z
"dwójeczką" jako oznaczeniem, oraz żeby nie były nadpęknięte! Jedno z
tych, które widzicie na zdjęciu takie właśnie było i bez zastanawiania
się wyrzuciłem je - nie chcemy ryzykować, żeby wygłodniałe towarzystwo,
które rzuci się na owoc naszych kulinarnych podbojów, rzucało się
później w kolejkę do pierwszej dostępnej toalety.









Mąka - pszenna, inaczej zwana "tortową", typ "400" bądź "450".









Kakao - naturalne, nie musi być "extra ciemne" - wedle Waszego gustu, prawdę
mówiąc, aby tylko nie było tym "błyskawicznym" / "instant" -
rozpuszczalnym.









Cukier - zwykły kryształ.









Cukier wanilinowy , Proszek do pieczenia , Soda oczyszczona - nie, Gellwe nie
płaci mi za product placement i możecie wybrać te składniki dowolnego
producenta, a Maryla Rodowicz to bardzo słaby doradca kulinarny.









Masło - jeżeli macie samą końcówkę z kostki, jak widać na załączonym
zdjęciu, to najlepsza możliwa opcja, ponieważ jedną z czynności
zasadniczych nam niezwykle ułatwi.









Olej roślinny - nie musi być "Kujawski", jednak najlepiej, gdyby z pierwszego
tłoczenia i nierafinowany (taką informację znajdziecie na etykietce).









Utensylia, które nam się przydadzą (a niektóre z nich w
zasadzie również będą niezbędne), to:









Blacha do pieczenia ciast - przepis jest obliczony na blachę o długości 36
centymetrów i szerokości 25 centymetrów, ale jeżeli macie taką, która
nieznacznie różni się wymiarami - nie będzie to stanowiło najmniejszego
problemu, ciasto będzie albo troszeczkę wyższe, albo niższe.









Papier do pieczenia - wybierzcie taki, który wytrzyma co najmniej 200 stopni
(wytrzymałość termiczna papieru zazwyczaj jest opisana na jego opakowaniu) i
ma szerokości nie mniej niż 25 centymetrów (uzależnione jest to od
wielkości naszej blachy).









Nóż - nie za długi.









Łyżka - jak do zupy.









Łyżeczka jak do herbaty, Łopatka do patelni - może być sylikonowa, może
być drewniana, to obojętne (sylikonowe się łatwiej myje :) ), Sitko -
istotne jest, żeby miało drobne oczka (czemu? - napiszę dokładnie
później)!









Szklanka - o przybliżonej pojemności około 250 ml.









Mikser - ułatwi nam znacznie proces mieszania składników!









Miska - o pojemności 5 do 7 litrów - to w niej nasze ingrydienty zostaną
wymieszane w ciasto.









Pojemnik na żywność - średniej wielkości, może być zastąpiony przez
mniejszą miseczkę, jeżeli macie akurat takową pod ręką.





Piekarnik - jak to mówią anglojęzyczni "last but not least" - w tym wypadku
będzie absolutnie niezbędny! Gazowy, elektryczny - jaki wolicie.







Kiedy o wszystko powyższe już zadbaliśmy, wypada, byśmy przeszli do

Czynności Zasadniczych!:





Pierwszą czynnością, za jaką się powinniśmy zabrać, będzie dokładne
obranie jabłek - róbcie to odpowiednio ostrożnie, szczególnie, jeżeli
nóż, który wybraliście sobie do preparacji naszego ciasta jest ostry -
przyspiesza nam pracę, ale może też nabawić skaleczeń tych mniej
wprawionych w sztuce kulinarnej :). Po tym, jak obierzecie wszystkie potrzebne
jabłka (przypominam - cztery duże, bądź sześć średnich), musicie
przekroić je w ćwiartki, następnie powycinać z nich wszystkie te rzeczy,
które mogą niezwykle negatywnie wpłynąć na wrażenia konsumpcyjne -
pozbywamy się ogonków, gniazd - pestek, szczególną uwagę zwróćcie na
łuski chroniące pestki oraz zbędne elementy po przeciwnej stronie ogonka -
fachowcy nazywają je "kielichem". Po tym pokrójcie miąższ drobniej - w
kostki o wielkości centymetra ~ półtora. Oczywiście mowa o symbolicznych
kostkach, nie musicie zanadto w tej materii przejmować się geometrią
przestrzenną! :)

Wszystkie kawałki jabłek wrzucamy do pojemnika na żywność lub małej
miseczki (cokolwiek wybraliście), następnie odmierzamy szklankę cukru i
wysypujemy równo na jabłka, następnie - czy to za pomocą łopatki do
patelni, czy "podrzucając" - mieszamy jabłka tak, żeby wszystkie kawałki w
miarę równomiernie pokryły się cukrem, uważając jednocześnie, by nic nam
z naszego pojemnika nie wypadło! Jabłko z podłogi nie nadaje się do placka,
tylko do kosza.

Jeżeli osiągnęliśmy satysfakcjonująco wysoki poziom zmieszania tychże
dwóch składników, odcinamy kawałek papieru do pieczenia, przykrywamy
dokładnie pojemnik, żeby zbyt wiele powietrza się nie dostawało (możecie
go włożyć do lodówki, to w zasadzie najlepszy możliwy pomysł), bo jabłka
mogą ściemnieć, co nie jest pożądane, oprócz tego wyciągamy jajka z
lodówki, następnie idziemy ćwiczyć na basie!

(Bo nikt z Was nie jest na tyle dobry, żeby nie ćwiczyć!)







Po około dwóch godzinach, które są nam potrzebne na to, żeby kawałki
jabłek "puściły" sok i jajka osiągnęły temperaturę pokojową, bierzemy
się za konkrety!





Zaczniemy od nasmarowania niewielką częścią resztki masła naszej blachy -
cienką warstwą pokryjemy jej dno po to, żeby papier do pieczenia mógł się
lepiej ułożyć, i żeby później łatwiej było go usunąć.

Ucinamy odpowiednio długi kawałek papieru do pieczenia, po czym umieszczamy
go na blasze, rozpychając po rogach, żeby dobrze się ułożył i smarujemy
całą resztą pozostałego masła - tak powinien wyglądać rezultat:







Do większej miski wsypujemy niemal całą szklankę cukru.







A na cukier wbijamy pięć jajek, które sobie przygotowaliśmy wcześniej.
Uważajcie, żeby żadna część skorupek nie wpadła do miski!







Po tym chwytamy za mikser i zaczynając od niskiego biegu (żeby nam się nic
nie rozchlapało), miksujemy jajka z cukrem, zwiększając bieg, kiedy już
się lekko wymieszają i kontynuujemy aż do momentu osiągnięcia jednorodnej
w kolorze masy.







Teraz trzeba nam odstawic mikser na bok, mieszadełka na razie możecie wyjąć
i umieścić w zlewie, co by nam nic nie zachlapały - ale jeszcze nie myjcie,
będziemy ich jeszcze używać.







Do szklanki, za pomocą łyżki stołowej (bądź bezpośrednio z woreczka,
jeżeli czujecie się pewnie!) sypiemy mąki, tak z centymetr poniżej brzegu,
następnie musimy położyć sitko na misce tak, jak widoczne na fotografii
poniżej i przesypać zawartość szklanki.







Uderzając delikatnie łyżką stołową bądź bokiem dłoni, przesiewamy
mąkę przez sitko - powoduje to jej "napowietrzenie", co wpłynie na
pulchność ciasta oraz pozwoli odsiać grudki, które później nie chcą się
rozmieszać.

Sypiemy jeszcze jedną szklankę mąki, również na jakiś centymetr niżej od
brzegu, ale tym razem dodajemy jedną czubatą łyżeczkę (tę małą) proszku
do pieczenia, jedną łyżeczkę sody oczyszczonej oraz trzy płaskie
łyżeczki cukru wanilinowego (jak zapisano w Kosmicznej Księdze Kucharskiej
Kaprala: "Winniście odliczyć łyżeczki cukru wanilinowego do trzech, ni
mniej, ni więcej. Trzy winno być numerem, do którego łyżeczki winniście
liczyć i ilość policzeń winna być trzy. Czterech nie winniście wyliczyć,
takoż nie wyliczajcie dwóch, za tym wyjątkiem, gdy zmierzacie do trzech.
Pięć jest niedopuszczalne! Kiedy numer trzy, będący trzecim numerem
liczenia łyżeczek osiągniętym zostanie, [sypnijcie zawartość szklanki w
sitko]")







Zanim przejdziecie do miksowania ciasta, czym się teraz zajmiemy, proponuję
najpierw - za pomocą łopatki - przemieszać kilka razy zawartość miski
ręcznie - pozwoli to nam uniknąć sytuacji, w której "buchnie" nam w
powietrze, kiedy włączymy mikser.

Zmiksowane, nasze ciasto powinno mieć jednorodną konsystencję i wyglądać
tak:







Czas urozmaicić koloryt! Dwie czubate łyżki stołowe kakao powinny
wystarczyć - dodajemy je delikatnie, bo kakao zazwyczaj jest drobniej zmielone
niż mąka i przez co dużo bardziej "lotne" - chcemy urozmaicić koloryt
ciasta, a nie wszystkiego dookoła :).







Dlatego też przy tej czynności rezygnujemy z miksera (nie będzie nam w
zasadzie już potrzebny) i mieszamy z użyciem łopatki, dokładnie
rozcierając na ściankach miski wszystkie grudki, które mogą się nam
pojawić, zagarniając zawartość od zewnątrz do środka, obracając miską,
aż do osiągnięcia jednolitego koloru.



Sięgamy teraz po nasz pojemniczek na żywność z kawałkami jabłek i całą
zawartość (razem z sokiem, który do tego momentu na pewno zgromadził się
na dnie) umieszczamy w dużej misce:







Lecz zanim zabierzemy się znowu za mieszanie, najpierw musimy zadbać o
piekarnik (finał naszej dzisiejszej kulinarnej przygody już niebawem!) -
posiadaczom elektrycznego będzie znacznie łatwiej - włączamy obie grzałki,
temperaturę ustawiamy na około 180 stopni a zegar na 4 minuty - to pozwoli na
wstępne nagrzanie. Ci, którzy dysponują gazowym - wzniecamy ogień na
palniku i pozwalamy, żeby się rozgrzewał, zerkając od czasu do czasu na
termometr.











A w międzyczasie mieszamy ciasto z jabłkami tak, żeby były równomiernie
rozprowadzone, następnie dodajemy szklankę oleju roślinnego:











I kolejny raz mieszamy, aż nie będzie zauważalna dystynkcja między ciastem
a olejem - to już w zasadzie koniec naszego wysiłku! Jedyne, co nam
pozostało, to przelać wszystkie ingrydienty z miski na blachę dbając o
równomierne rozprowadzenie. Możecie sobie pomóc łopatką :)







A teraz - do piekarnika! Uważamy, żeby się nie oparzyć o rozgrzane
wnętrze, umieszczamy blachę w środku:







Tym razem ustawiamy piekarnik na 48 minut. Posiadacze gazowego ustawiają
budzik :).







I marsz do ćwiczeń!



Po nie-tak-długiej-chwili przyjemnych i owocnych ćwiczeń nasze ciasto
powinno być gotowe i wyglądać tak:







Ciasto, chociaż ciepłe prosto z piekarnika, wizualnie bardzo kuszące i
pachnące wyjątkowo apetycznie, musi trochę odstać, żeby "przegryzło" się
smakiem i wilgocią - jeżeli od razu się za nie zabierzemy, z brzegów może
być odrobinę za suche. Zostawiamy je więc spokojnie w uchylonym piekarniku
do wystygnięcia.



A gdy już wystygnie - zabieramy się za pałaszowanie naszego Ciasta
"Salceson"
!

SMACZNEGO!











Zestaw obrazków w odpowiedniej rozdzielczości:
www.imgur.com/a/wYzmx

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.

Cieszę się, że blog powrócił - bo z "niecodziennego dziennika" zrobił
się "ponadrocznik" :)

Jak czas pozwala (czyli głównie w weekendy), to sam z przyjemnością gotuję
dla rodzinki i własnej frajdy.

Czes Kapralu z calym szacunkiem, ale Twoj przepis jest nieczytelny.....
starales się naprawdę każdy może zrobić Twoje ciasto to pewne dużo fotek
instruktaz itp.... rada moja jest taka brakuje mi zestawienia skladnikow jest
to potrzebne bo powiem Ci chce to zrobić i szukam ile czego ( i tak nie jem
glutenu wiec muszę lekko zmodyfikowa recepturke jablek mam cala miche )i nie
mogę znaleźć, a ciasto wyglada na mniamusne i nie odpuszcze Ci podaj liste
skladnikow. dzięki zalezy mi

ps gotowanie to mój konik również i sluze Ci zawsze moimi przepisami jeśli
jestes zainteresowany

proponuje ci rozne ciekawe rozwiazania z roznych stron swiata. przyklad
zageszczanie sosow sposob z guadalupy zmielic orzeszki ziemne i dosypac do
miesiwa sosu - bez maki i efekt glaszczacy podniebienie wystepuje. tarta z
truskawkami albo cebulowo porowa mniam. podrzucic?



pozdrawiam

To słabo czytasz ten przepis Kolego, ponieważ zestaw składników jest w
pierwszej połowie przepisu!


Granie na basie jest do chrzanu! Naucz się czegoś pożytecznego, naucz się
gotować!:



https://www.basoofka.net/gotuj-z-kapralem

" );

no w pierwszej tak ale ilosc danych skladnikow jest schowana w czesci drugiej
co jest utrudnieniem. byloby czytelniej tylko gdybys napisal konkretnie w
wykazie ile czego jeśli można coś dodac od siebie to tylka taka wskazowka.
maniek

szklanka twoja jaka ma pojemnosc? waga jest bardziej precyzyjna

zrobie to ciasto Kapralu ale wpierw go sobie przepisze



Ciasto Salceson!

Do jego przygotowania niezbędne nam będą:

Jabłka - cztery dorodne, bądź sześć średnich

Jajka - w ilości sztuk pięć

Mąka tak z centymetr poniżej brzegu szklanki!!!

Kakao dwie czubate lyzki

Cukier niemal cala szklanka

Cukier wanilinowy, Proszek do pieczenia, Soda oczyszczona ile czego?

Masło samą końcówkę z kostki!!!!

Olej roślinny i tak niewazne bo wymienie go na maslo wg mojego
przelicznika



tak to ma być?

pozatym od razu widac czy mam wszystkie skladniki

pozdrawiam

Przecież w procesie przygotowania masz napisane ile czego :). Chcesz mi
powiedzieć, że zaczynasz robić cokolwiek wedle przepisu ZANIM przeczytasz
ten przepis? :D

No przecież jak się komuś zdjęcia spodobały i chce szybko lecieć na
zakupy (z listą), to nie musi czytać całości;)

No sklad wazny bo mam do sklepu 22 km i nie będę dyndal 44 kilosy po jakiś
detal np. Uwazam ze każdy wg twego przepisu ukleci ciacho krok po kroku.

Ale nie jest przejrzysty trzeba szukac ile czego. Ja wole kawe na lawe wiem czy
mam wszystko i do dziela. Moje zdanie. Ty masz swoj koncept i już. Forum to
jest czy już nie? A może loza szydercow z muppet show coś mi umknelo;-)
pozdrawiam

Ulek gadasz z cukiernikiem takie ciacho to betka wiem ze je zrobie wiec co
potrzebuje ?

Wszyscy jacys nakreceni smacznego chlopaki

Wasz Maniek

Wygląda smacznie, ale nie jestem fanką ciast z jabłkami, także bardzo
proszę, jakby ktoś umiał zrobić sernik oreo, to ja chętnie przyjmę.
Takiego kogoś żeby mi robił.

Chociaż się staram, jest mi jednak trudno zrealizować oczekiwania wszystkich
Czytelników, więc musisz mi wybaczyć, że nie trafiłem w Twój gust. Nie
planuję w najbliższym czasie opisywać procesu przygotowania kolejnego
ciasta, ale o ile dobrze się orientuję - "Sernik Oreo" jest dość prosty do
zrobienia i w zasadzie nie odbiega aż tak bardzo od klasycznego Sernika na
Zimno, różnicą jest w nim dodanie ciasteczek "Oreo" i sera mascarpone.
Propozycja interesująca, wierzę, że po tej edycji "Gotuj z Kapralem" tak Ty,
Evangelino, jak i wielu innych z Was będzie w stanie sobie poradzić z
"Sernikiem Oreo". A ja może "na własne potrzeby" się z nim spróbuję
któregoś luźniejszego weekendu :).

Hej ten orero to na zimno się wykonuje Evangelina? Postaram się pomoc ale z
oferty przyjmieniowej skorzystac nie mogę gdyz już jestem przyjety!!!!!hehe
narazie pozdrawiam serdecznie. Maniek :-) tiramisu z kinderbueno miazdzy może
tylko zmien kindery na orero i klasa

Tak czytam sklad i się zastanawiam czy warto zaczynac..

Kapralu tak się zabieram za ciacha. Sorry z reka na sercu.