Po długim zabieraniu się za stworzenie dokumentu tekstowego na pulpicie, biernej (bo jakże by inaczej) walki z prokrastynacją, kilkunastu mailach wymienionych z twórcą (a może Twórcą?) wreszcie zabrałem się za napisanie recenzji nowego efektu od Pana Bogdana – Polish Envy. Już we wstępie muszę zaznaczyć, że bardzo podoba mi się jego nazwa... ;)