Skip to Content
Loading

Les Claypool w Europie

41 odpowiedzi [Ostatni wpis]
Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Po latach nieobecności na Starym Kontynencie, Leslie Edward Claypool zdecydował się zagrać tutaj kilka koncertów, ku mojemu nieopisanemu środowoporannemu uradowaniu. Niestety, w naszym kraju żadnego koncertu nie zagra - najbliżej w Berlinie, ale i tak uważam to za nader godne zainteresowania. Przeto zapytuję się Was, drodzy Basoofkowicze, kto z Was byłby chętny wybrać się jakąś większą ekipą, w sposób zorganizowany, żeby ewentualnie zaoszczędzić na kosztach dojazdu?:)

http://lesclaypool.com/tour/
http://www.ticketmaster.de/artist/870276

__________________

Granie na basie jest do chrzanu! Naucz się czegoś pożytecznego, naucz się gotować!:

http://basoofka.net/gotuj-z-kapralem

Sposób wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.
Portret użytkownika palik
Offline
Dołączył: 2006-09-13

patrząc na to, że do Berlina mam 2,5h jazdy, na to że bilety będą po 30 oiro i na to, że gra w tydzień moich urodzin, wszystko przemawia na tak... ale oczywiście jak to ze mną bywa - zapytam się żony :D

Portret użytkownika Klejpull
Offline
Dołączył: 2007-06-08

Jak bede miał pieniądze i pasować termin to po stkokroć tak!! :D
Jako że termin odległy to powienienem zdążyć go zarezerwować a pieniądze zaoszczędzic ;)
Szkoda że solowo przyjeżdża, a nie z Primuse, ale i tak to bedzie koncert życia :D

Jaka miła wiadomość z rana, hej!

__________________

_______________________________________________________________
"Goddamn MTV. Everything was okay before MTV..."

Portret użytkownika Tomas
Offline
Dołączył: 2005-12-17

Jakby jechala wieksza ekipa to byloby super :)
Jechalby ktos ze slaska?

Oczywiscie, mam na mysli koncert w Berlinie, jak chyba wiekszosc, bo jest najblizej. A do marca daleka droga, kase na pewno sie uda uzbierac.

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Możnaby. Albo na dwie osobówki? Na Dolnym Śląsku spokojnie byłbym w stanie zorganizować ekipę na jedno auto osobowe :P.

Portret użytkownika wdeche
Offline
Dołączył: 2005-12-08

Od lat nie przeczytalem tematu na basowce po ktorym by mi sie tak cieszyla micha :D
Ja oczywiscie na Berlin to nie za bardzo, ale w Londynie bede na bank :))

__________________

.............................
www.myspace.com/croopnick

Portret użytkownika kidnoise1
Offline
Dołączył: 2009-08-19

Wdeche, jako ze mieszkam w Londynie tez wybralbym sie na ten koncert wiec moze polezli bysmy razem? bo szczerze mowiac ja tutaj jeszcze zbyt wielu znajomych nie mam a juz tym bardziej takich co Lesa sluchaja :D

edit: a tak ogolnie to czy ktos jeszcze zamierza sie wybrac na to jakze zacne wydarzenie w Londynie?

Portret użytkownika wdeche
Offline
Dołączył: 2005-12-08

Ej, no pewnie ! I dokladnie, jak ktos jeszcze z okolic lądka to odzywac sie ;)

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Z Wrocławia do Berlina jest 350 km. 700 km w dwie strony przejedziesz na jednym baku osobowego auta. Średnia cena paliwa tutaj wynosi około 4,35 zł, więc przy aucie z 60cio litrowym bakiem wyjdzie 261 zł. Wybieramy jazdę w 4 osoby, co daje nam 65,25 zł na osobę w dwie strony. Jeżeli będzie auto z silnikiem diesela, to nawet mniej :P. Słaby interes z tym autobusem :).

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Bus na 100% pali diesel, więc te koszty trzeba byłoby o to zmodyfikować :P.

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Jak pojadę dieslem to wyjdzie 217,20 zł, 53,60 zł na osobę ;P. Ponadto z Wrocławia mam autostradę do samego Berlina, więc auto na pewno nie spali tego całego baku :P. Tylko ciężko mi poradzić sobie z tym argumentem o piwie ;D.

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Jest taka polska stronka www.shortcut.pl. Sprzedają bilety na koncerty zagraniczne, na ten koncert też powinni mieć, tylko myślę, że bliżej daty.

Portret użytkownika palik
Offline
Dołączył: 2006-09-13

a może jednak wróćmy do zasadniczego pytania - kto jedzie? :) bo za ile to już się nie licytujmy :) ja w razie czego mogę z okolic Legnicy i trasy Legnica-Berlin zabrać 3-4 osoby (w 4 nie będzie zbyt wygodnie), ponieważ i tak będę na 90% jechał to za symboliczną zgrzewkę Pork Sody :)

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Ja jadę, oferuję zrzutkę na paliwo, ewentualne możliwe kierowanie w jedną stronę i zgrzewkę Pork Sody.

Portret użytkownika Modbus
Offline
Dołączył: 2009-10-11

Kuczekupa, jak mnie do Afryki nie wyślą to się pisze!

__________________

Gitara musi wyglądać, żeby wziąć ją do ręki... i gadać, żeby w niej została

Portret użytkownika Klejpull
Offline
Dołączył: 2007-06-08

pisze sie wstepnie :)

Portret użytkownika Tomas
Offline
Dołączył: 2005-12-17

Mallophaga, jest ta bass babka jest ladna to ja tez sie pisze. Nawet z Kato przyjade do wrocka i jedziemy wszyscy :D:D

Ponawiam, jedzie ktos ze slaska?

Portret użytkownika Aldik
Offline
Dołączył: 2008-03-12

Do berlina jadę na 100% z łodzi samochodem. Mam tylko jednego pasażera, więc da radę kogoś zawinąć.

__________________


*------------------------------------------------*
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko nieopłacalne.

Portret użytkownika zakwas
Offline
Dołączył: 2008-05-18

Aldik napisał(a):
Do berlina jadę na 100% z łodzi samochodem. Mam tylko jednego pasażera, więc da radę kogoś zawinąć.

Kuuuuuusisz.... :]

__________________

Red Forman napisał(a):
Without rules, we all might as well be up in a tree flinging our crap at each other.

Nie odpowiadam na PW z pytaniami, które pojawiły się, lub mogą się pojawić na forum!

Portret użytkownika FiszArt
Offline
Dołączył: 2007-02-03

jadę na 100% z poznania do berlina nie tak daleko. :D

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

http://www.shortcut.pl/bilety.php
Bilety już dostępne :). Palik zamówił, ja zamówiłem.
Kto następny? ;)

Portret użytkownika zoollw
Offline
Dołączył: 2007-04-25

Siema.

Bilety już zamówione :) Szukamy z kumplem transportu z Poznania. Ktoś śmiga autem i ma dwa wolne miejsca :)

Pozdro

kontakt:
zoollw@o2.pl

Portret użytkownika kidnoise1
Offline
Dołączył: 2009-08-19

a ja zamowilem juz bilecik na odwiedziny pana Claypoola w Londynie :D

Portret użytkownika Modbus
Offline
Dołączył: 2009-10-11

Wyszło na to, że będę się bawił w Kolonii. Będę godnie reprezentował basowy naród Polski w zachodnich Niemczech :}
Może ktoś jeszcze miast do Berlina jedzie właśnie tam?

Portret użytkownika kidnoise1
Offline
Dołączył: 2009-08-19

no i jestem świeżo po koncercie w Londynie, który odbył się wczorajszego wieczora :D Les dał świetny koncert a mi udało się ulokować przy samej barierce przy scenie, tuż naprzeciw jego mikrofonu więc przez większość koncertu mogłem podziwiać jak jego paluchy biegają po gryfie :D
niestety nie łatwo było delektować się muzyką, rozszalałe stado podekscytowanych angoli napierało z każdych stron, wgniatali mnie w barierke, czasem az tak mocno, że ciężko było złapać oddech, ciągle jeszcze czuje ból klaty :D dostalo mi się też butem w głowę. poczułem uderzenie, zamroczyło mnie, myślałem, że ktoś mi poprostu zaje**ł, ale po chwili zauważyłem, że leci nade mną jakaś dziewczyna, którą ponieśli na rękach.
jednak najbardziej niemiłą niespodziankę sprawił mi mój własny organizm. kiedy dostałem się na salę i ustawiłem na swoim miejscu jako jeden z pierwszych było okej, potem przybywało ludzi a ja poczulem, że chce mi się lać :D wiedziałem, że jak się ruszę z tego miejsca, to mogę zapomnieć o dobrej lokalizacji więc stałem twardo. najpierw grali jacyś angole support i już wtedy czułem, że nie wyrabiam, że jeszcze chwila i pocieknie :D ale dalej stałem twardo, a kiedy wszedł już Les, to tłumy tak zaczęły napierać, że nie było nawet szans aby się stamtąd wydostać, więc musiałem liczyć na cud. no i udało się, choć sam nie wiem jak. po koncercie waliłem od razu do pracy na nockę :D

mimo wszystko warto było. to był najlepszy koncert jaki dane mi było doświadczyć w moim krótkim życiu :D

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

To dzisiaj \o/
Jedziemy! :D

Portret użytkownika miklo
Online
Dołączył: 2008-08-15

@kidnoise1: Nieźle się obśmiałem, czytając Twój raport :D Gdybym przez cały koncert myślał o wypryskaniu się i zaliczyłbym wgniot w bariery + kopa i zamroczenie, to choćby tam śpiewał Mietek Fog, to koncertu do udanych nie byłbym w stanie zaliczyć :D

__________________

G&L L2000 Tribute
SWR Basic Black

Portret użytkownika kidnoise1
Offline
Dołączył: 2009-08-19

no cóż, może masz rację, te wszystkie rzeczy spieprzyły mi trochę koncert, ale jak zaczął Les grać to było już w sumie ponad godzina trzymania moczu, ten najgorszy moment przeszedł i w pewnym momencie nie czułem już, że chce mi się lać. aż sprawdzałem dłonią czy czasem mi nie pociekło :D. a co do ludzi, wgniatania w barierkę i uderzenia, to jeżeli idzie się na taki koncert i lokuje się w takim miejscu to trzeba się liczyć z tym, że można czegoś takiego doświadczyć, a ja mimo wszystko poszedłem tam, żeby posłuchać jak gra na żywo jeden z moich ulubionych artystów i nie pozwoliłem na to żeby te wszystkie rzeczy popsuły mi ten koncert, tym bardziej, że Les zagrał świetnie i ciesze się, że mogłem przez około trzy godziny stać w odległości około dwóch i pół metra od tego człowieka i widzieć jak jego paluchy szaleją :D

Portret użytkownika bart77
Offline
Dołączył: 2006-12-30

Cóż po 28 godzinach i 25 minutach na nogach mogę powiedzieć - warto było się tłuc pociągiem do Berlina, koncert niesamowity, relacja i jakieś fotki jak się porządnie wyspie, no chyba że mnie ktoś uprzedzi :-)

__________________

Ibanez Roadstar II --> Ampeg SVT-III

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

Ja właśnie się wyspałem, fotek nie zamieszczę, bo nie robiłem, ale koncert był NIESAMOWITY!
W zasadzie to jestem zdania, że słownictwo moje jest zbyt ubogie, żeby wymienić dostateczną ilość superlatywów i nie popaść w kompletny banał. To jedno z wydarzeń, które pamięta się przez całe życie, bo takie piętno zostawia. Odniosłem wrażenie, że wszystko tam było doskonałe, nawet Les pomylił partię :D. Ta nonszalancja, a mimo tego perfekcyjne zgranie.. eh, mógłbym mówić i mówić, ale nie oddadzą tego słowa :P. Palik stwierdził, że do takiego grania, to niektórym basistom rodzimym to i sto lat po sto godzin by nie wystarczyło ;P.

Teraz trochę więcej konkretów: zespół grał w składzie instrumentalnym - bas, wiolonczelista (grana z fuzzem, co momentami tak potęgowało wrażenie psychodelii, że masakra :O) oraz dwóch perkusistów, z których jeden był takim perkusistą klasycznym a drugi bardziej perkusjonistą, bo oprócz bębenków pociskał z sukcesem wielkim na ksylofonie o osobliwym brzmieniu.
Setlisty całej nie pamiętam, ale na pewno zagrali dużo Frog Brigade - Buzzards, Ding Dang, Makalastera, D's Diners, był też niezwykły Whamola Jam. Zagrali też Primusa, co powaliło mnie na kolana, bo w sumie kompletnie się nie spodziewałem - pierwej Fisticuffs, troszeczkę później Southbound Pachyderm. Grali też dwa czy trzy utwory z solowych płyt Lesa, których niestety, nie jestem w stanie zidentyfikować, bo aż tak ich nie osłuchałem, grał wówczas Claypool na swoim nowym bas-resonatorze, o bardzo surowym, aczkolwiek pasującym jak ulał brzmieniu. Na bisach zagrali chyba jakiś cover, bądź też kawałek nowy i niedopracowany, bo Les chyba ze trzy razy się pomylił ;P, zakończyli, o ile mnie pamięć nie myli, utworem Riddles are abound tonight.

Podsumowując:
Kto nie był, niech żałuje do końca swoich dni! :D

Portret użytkownika Kapral
Offline
Dołączył: 2004-04-17

OK BART! Już na pewno się wyspałeś, dawaj zdjęcia :D

Portret użytkownika Modbus
Offline
Dołączył: 2009-10-11

Melduje, że bitwa pod Kolonia także wygrana. O ile Les był jak dobra lokata w banku, tak support to wygrany los na loterii. Dla mnie chłopaki dali niesamowitego czadu i równie dobrze mogłbym po nich wyjść nie żałując wydanej kasy - czy jestem w tych uczuciach osamotniony, bo nikt nie wspominał o supporcie a z tego co wiem na każdym koncercie tłukli przed Claypoolem.
Spaaaaaaaaćć

Portret użytkownika kidnoise1
Offline
Dołączył: 2009-08-19

no tak, ja pamiętam w Londynie grali jacyś angole, nie wiem czy w berlinie też. pamietam, że basista miał fendera fretlessa ze zdjętą maskownicą tak że było widać frez od przystawki do płytki z potencjometrami. grali świetnie, mieli dużo fajnych przejść, zmian tempa. tylko nie pamiętam jak się nazywali :D

Portret użytkownika Modbus
Offline
Dołączył: 2009-10-11

Sadzec po opisie to na pewno byli HOT HEAD SHOW ;) Zaraz po ich wystpie przeteleportowałem się do ich objazdowego kiosku po plytke, MLASK.